Młoda moda kusi inwestorów

  • Alina Treptow
opublikowano: 03-02-2015, 00:00

Pomysł na biznes: Boom na polskich projektantów mody przyciąga inwestorów. Marka Lous jest o krok od podpisania dużej umowy

1,76 mld zł — tyle w tym roku, według KPMG, wydadzą Polacy na luksusową odzież. Coraz większy udział w tym segmencie odzieżowego rynku mają polscy projektanci, którzy w ciągu ostatnich kilku lat wyrastają jak grzyby po deszczu. W styczniu trzecie urodziny obchodził Showroom.pl największa platforma sprzedażowa skupiająca twórców polskiej mody. Gdy zaczynała działalność, skupiała zaledwie kilkunastu projektantów, dzisiaj — blisko 300 marek.

Lous, założone przez Sylwię Antoszkiewicz, planuje zainwestować w e-commerce. Trwają właśnie prace nad własnym sklepem internetowym.
Zobacz więcej

E-ROZWÓJ:

Lous, założone przez Sylwię Antoszkiewicz, planuje zainwestować w e-commerce. Trwają właśnie prace nad własnym sklepem internetowym. [FOT. ARC]

Nowa droga życia

Jedną z nich jest warszawska marka Lous, założona około trzy lata temu przez Sylwię Antoszkiewicz i Renatę Miklewską. Stawia na ascetyczną prostotę i stonowane kolory, coś w stylu basicowych kolekcji, które są dobre na każdą okazję. Marka szykuje się właśnie do ofensywy, i to nie sama, ale z inwestorem.

— Prowadzimy rozmowy z jednym z banków, który jest zainteresowany inwestycją w Lous w ramach prowadzonego inkubatora przedsiębiorczości. Liczymy, że podpiszemy umowę w ciągu najbliższych kilku tygodni. Inwestor wejdzie do spółki na mniejszościowy pakiet. Zapewni nie tylko finansowanie, ale też wsparcie merytoryczne. Nie ukrywam, że wsparcie w zarządzaniu finansami bardzo się nam przyda — mówi Sylwia Antoszkiewicz, właścicielka marki Lous.

Choć inwestor nie jest koniecznością, bo marka radzi sobie dobrze, pozwoli jednak szybciej się jej rozwijać i przejść na wyższy poziom.

— Musimy dopracować szeroko pojętą komunikację marketingową. Gdy trzy lata temu zaczynałam, wszystko było robione bez przygotowania, na kawiarnianej serwetce. Jeśli Lous ma stać się profesjonalną marką z prawdziwego zdarzenia, musimy popracować nad całą organizacją, aby np. była w stanie produkować kolekcje z rocznym wyprzedzeniem, a nie — tak jak obecnie — zaledwie kilkumiesięcznym. Dopiero wtedy zagraniczne butiki multibrandowe będą nas uważały za poważnych partnerów — twierdzi Sylwia Antoszkiewicz.

Duże ambicje

Spółka sprzedaje już kolekcje w Wilnie i Berlinie, a niedługo ubrania z metką Lous trafią też do Londynu i Budapesztu. — Choć myślimy o kolejnych lokalizacjach, zdajemy sobie sprawę, że w pierwszej kolejności musimy przygotować się do ewentualnych, miejmy nadzieję, dużych zamówień — mówi Sylwia Antoszkiewicz.

Jeszcze kilka lat temu inwestorzy nie interesowali się polskimi projektantami. Pierwszą jaskółką dwa lata temu była inwestycja Piotra Wiśniewskiego (Internet Group) w mniejszościowy pakiet spółki Macieja Zienia. Sylwia Antoszkiewicz twierdzi, że od tego czasu kolejni inwestorzywzięli na celownik brandy modowe z wyższej półki.

— Sęk w tym, że zgłaszają się fundusze, które chcą zainwestować np. 20 mln zł, tymczasem polskie marki są najczęściej na takim etapie, że potrzebują 1-2 mln zł — mówi Sylwia Antoszkiewicz. Zdaniem przedstawiciela jednego z funduszów, problemem jest też komunikacja.

— Właścicielami marek są przede wszystkim projektanci artyści, z którymi bardzo trudno rozmawia się o twardych danych finansowych — mówi nasz rozmówca, chcący zachować anonimowość.

Kobieta orkiestra

Co istotne, współzałożycielka Lous jest — niczym postać z serialowego „Czterdziestolatka” — kobietą pracującą, która żadnej pracy się nie boi. Jest też właścicielką firmy LousMed, produkującej uniformy m.in. dla branży medycznej, oraz ArtYardSale, targów sztuki. ArtYardSale to przedsięwzięcie artystyczne, LousMed — biznesowe.

— Choć segment uniformów jest niszowy, to jest bardzo atrakcyjny. Widać rosnące zainteresowanie nimi, co potwierdzają zaproszenia LousMedu do różnego rodzaju przetargów. I choć cena nadal jest w tych konkursach kluczowa, zamawiający coraz większą uwagę zwracają na jakość materiałów i design. Produkty trafiają do firm farmaceutycznych, aptek, hoteli SPA, a nawet banków. Dużą popularnością cieszyły się też podczas targów dla stomatologów — mówi Sylwia Antoszkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu