60 proc. studentów dla pracy wyjechałoby za granicę
Frustracja zawodowa młodych Polaków może wypchnąć ich z kraju. Choć w innych krajach jest jeszcze gorzej.
Grozi nam masowy odpływ młodych, wykształconych pracowników — ostrzega firma doradcza Deloitte. Ponad połowa studentów w Polsce (59,1 proc.) deklaruje, że wyjechaliby za granicę, gdyby mieli ciekawą ofertę pracy — wynika z badania Deloitte i Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego SGH. Niechęć do wyjazdów deklaruje tylko co piąty student (19,7 proc.). W dodatku odsetek osób skłonnych do wyjazdu rośnie —rok temu było ich 57 proc.
— To są alarmujące wyniki. Młodzi, wykształceni Polacy mówią wprost, że chętnie zamieszkają za granicą. Tam będą płacić podatki, tam będą pracować na wzrost gospodarczy i tam utrzymywać emerytów. Musimy zrobić wszystko, żeby ich zatrzymać — mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte.
Za pieniędzmi
Polscy studenci i tak wypadają stosunkowo dobrze na tle studentów z innych krajów regionu. W czterech pozostałych przebadanych krajach —Czechach, na Słowacji, Litwie i Łotwie — młodzi ludzie są jeszcze bardziej zdesperowani. Odsetek osób, które wyjechałyby za granicę, sięga tam nawet 70 proc.
— Marne to pocieszenie. Po prostu w tych krajach sytuacja na rynku pracy po głębokiej recesji jest jeszcze gorsza niż u nas. Ratuje nas też trochę fakt, że nasz rynek jest znacznie większy, mamy więcej dużych miast. Gdyby nie to, skłonność polskich studentów do opuszczania kraju byłaby jeszcze większa — mówi Rafał Antczak.
Co sprawia, że młodym ludziom w Polsce jest tak źle? Przede wszystkim trudno im znaleźć tu dobrze płatną pracę, a zachód Europy kojarzy się z wysokimi pensjami.
— Jeśli młody pracownik decyduje się na zmianę miejsca zamieszkania, chce mieć z tego wyrzeczenia duży zysk, czyli nieźle płatną pracę. Dlatego wszelkie badania pokazują, że Polacy znacznie chętniej wyjadą za pracą za granicę niż do sąsiedniego miasta — mówi Małgorzata Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.
Młodym wiatr w oczy
Zwłaszcza ostatnie lata zwiększyły frustrację zawodową młodych Polaków. Jak pisaliśmy w "PB" już kilka razy, kryzys żadnej grupy wiekowej nie poturbował tak mocno jak osób młodych. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, bez pracy jest obecnie 143 tys. absolwentów (osób, które skończyły edukację nie w ciągu ostatnich 12 miesięcy). Przez ostatnie trzy lata grono to powiększyło się o 106 proc. W tym czasie liczba wszystkich bezrobotnych wzrosła zaledwie o niespełna 21 proc.
— Młodzi ludzie zwykle nie mają doświadczenia zawodowego, a ich przeszkolenie jest dla pracodawcy kosztem. Dlatego w ostatnich latach firmy nie miały motywacji, żeby zatrudniać absolwentów. Z jednej strony nie miały zapotrzebowania na nowych ludzi, bo obroty spadły, a z drugiej — nie chciały wydawać pieniędzy na szkolenia i kursy — tłumaczy Leszek Kurycyn, dyrektor Manpower Professional.
Klimat dla wyjazdów młodych Polaków za pracą zrobi się jeszcze bardziej sprzyjający 1 maja 2011 r., kiedy rynki pracy otworzą ostatnie kraje Unii Europejskiej — Niemcy i Austria. Minister Michał Boni szacował niedawno, że w krótkim terminie z tej okazji skorzysta 100 tys. polskich pracowników.
— Sądzę, że może to być jeszcze więcej osób i znaczący będzie w nich udział pracowników młodych i z wyższym wykształceniem. Niemcy to kraj bliski geograficznie i kulturowo oraz dobrze Polakom znany. Niemieccy pracodawcy za pośrednictwem wyspecjalizowanych służb już rekrutują u nas pracowników — mówi Małgorzata Krzysztoszek.
Poluzować gorset
Według Rafała Antczaka, rząd zbyt mało robi, żeby zatrzymać w kraju młodych ludzi.
— Działania rządu dotąd skoncentrowane były na osobach powyżej 50. roku życia. Minister Boni opracował nawet specjalny program strategiczny "50 plus". Tymczasem to właśnie inwestowanie w ludzi młodych jest z punktu widzenia kraju i finansów państwa najbardziej skuteczne — przekonuje wiceprezes Deloitte.
Co można zrobić? Deloitte proponuje m.in. preferencyjne zasady zatrudniania najmłodszych pracowników.
— Absolwent to dziś dla pracodawcy podwójny koszt — firma musi ponieść nie tylko obciążenia składkowe, ale też zainwestować w szkolenia. Dlatego młodym Polakom wejść na rynek pracy jest dziś bardzo trudno. Gdyby maksymalnie obniżyć składki na ubezpieczenia emerytalne, zdrowotne i rentowe, przynajmniej zrekompensowałoby to koszt przeszkolenia absolwenta — tłumaczy Rafał Antczak.
Pełny raport "Pierwsze kroki na rynku pracy" Deloitte i SGH opublikują 14 kwietnia.