Mniejsza zdolność, wyższe marże

opublikowano: 20-01-2012, 00:00

Rekomendacja S II już działa. Aby dostać kredyt hipoteczny, trzeba więcej zarabiać. Ile? Nawet 10 tys. zł miesięcznie

Spadek zdolności kredytowej Polaków już odbija się echem na rynku nieruchomości mieszkaniowych. W związku z ograniczeniem dostępu do kredytów hipotecznych dla osób o niskich dochodach można spodziewać się wzrostu zainteresowania wynajmem. Jednak na niedawnych zmianach stracili również ci, którzy przy zakupie lokalu chcieliby posiłkować się kredytem walutowym.

Obniżony limit

Znowelizowana rekomendacja Komisji Nadzorów Finansowych dla konsumentów oznacza jedno — wyższe wymogi banków przy obliczaniu zdolności kredytowej. Od 2012 r. jest ona liczona maksymalnie na 25 lat. Warunek ten obowiązuje także wówczas, gdy klient stara się o pożyczkę na dłuższy okres. Dodatkowo, miesięczna rata kredytu — w przypadku osób zarabiających poniżej średniej krajowej — może stanowić maksymalnie 50 proc. ich wynagrodzenia.

Gdy zarabiają więcej, limit wzrasta do 65 proc. Natomiast na spłatę raty kredytu walutowego można przeznaczyć maksymalnie 42 proc. miesięcznego wynagrodzenia. Jaki wpływ na realia rynku będą miały nowe zasady gry?

— Zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal będzie wysokie, ale będą one dostępne dla znacznie mniejszej części społeczeństwa. Zwłaszcza że aktualnie niewiele osób stać na wkład własny, a dodatkowo banki obniżyły zdolność kredytową — mówi Elżbieta Kopka, ekspert Invigo, firmy świadczącej usługi pośrednictwa finansowego. Polacy będą zatem kupować mniejsze i starsze mieszkania lub chętniej poszukiwać lokali na wynajem. Z punktu widzenia inwestora warto z tej okazji skorzystać.

— W okresie boomu na rynku nieruchomości, w latach 2005-06, inwestorzy częstokupowali mieszkania wyłącznie z myślą o ich późniejszej odsprzedaży, nie szukali nawet najemcy. Dziś, przy dużych spadkach cen nieruchomości, warto zwiększyć rentowność i wynająć lokal — radzi Paweł Majtkowski, główny analityk w firmie doradztwa finansowego Expander.

Euro dla zamożnych

W konsekwencji zawirowań na światowych rynkach finansowych z oferty większości banków zniknęły — do niedawna wyjątkowo popularne — kredyty denominowane we franku szwajcarskim. Pozostały kredyty hipoteczne w euro, choć ze względu na wahania kursowe również i te coraz trudniej dostać.

W myśl rekomendacji S II, na raty kredytów walutowych nie można przeznaczyć więcej niż 42 proc. miesięcznych dochodów. Ale niektóre banki poszły znacznie dalej. Obostrzenia widoczne były już w 2011 r. Wniosków o finansowanie nieruchomości mieszkaniowych w euro nie rozpatrują już PKO Bank Polski, mBank, MultiBank czy Kredyt Bank.

Inne banki wyznaczyły limit minimalnych miesięcznych zarobków — 10 tys. zł netto żąda Polbank, 12 tys. Deutche Bank i Nordea, a 15 tys. Alior Bank. W górę poszły też koszty uzyskania pożyczki.

— Dla kredytów w PLN marże w ostatnim czasie podniosły między innymi ING o 0,15 proc., Raiffeisen o 1,05 proc., DnB Nord o 0,9 proc. Raiffeisen zwiększył także marże w przypadku kredytów w euro, o 1,35 proc. Podobnie uczyniły Polbank — o 1,5 proc. i Deutsche Bank — o 0,2 proc. — wylicza Elżbieta Kopka.

Spekulacja na kredyt

Dziś na rynku nieruchomości panuje mniejszy ruch niż przed kilkoma miesiącami, ale nie dzieje się to wyłącznie za sprawą rekomendacji S II. Decyzja o zakupie lokalu jest odwlekana również z powodu prognozy dalszego spadku cen mieszkań.

— Trudno też oszacować, ile osób posiłkowało się kredytem hipotecznym, kupując mieszkanie w celach inwestycyjnych. To biznes dla zamożnych, którzy posiadają większą rezerwę finansową i raczej nie zabiegają o pełne kredytowanie nieruchomości — mówi Paweł Majtkowski.

Według analityka firmy Expander, atrakcyjny i wyróżniający się od innych lokal zawsze stanowi dobrą inwestycję. Co więcej, pomimo widma kolejnego kryzysu warto dziś kupić mieszkanie, biorąc kredyt walutowy.

— Kredyty walutowe wiążą się z większym ryzykiem, ale mogą się okazać korzystniejsze. Złoty, mimo wahań kursowych, powinien się w dłuższym terminie umacniać. To gra dla osób o silnych nerwach, ale może się opłacać — sugeruje Paweł Majtkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu