Duży nie zawsze może więcej. Przekonali się o tym giełdowi inwestorzy. W kończącym się półroczu zdecydowanie bardziej opłaciło się bowiem postawić na mniejsze spółki. Dużo gorzej wyszli natomiast ci, którzy postawili na grę pod "zagranicę". Ta preferuje akcje blue chipów. Jak na razie rozczarowani mogą czuć się również krajowi inwestorzy, którzy liczyli, że po ostatniej, wzrostowej fali WIG20 nastąpi przesiadka na indeksy mniejszych firm — mWIG40, a zwłaszcza sWIG80.
Paniczna wyprzedaż papierów blue chipów z lutego sprowadziła WIG20 o 65 proc. w dół (względem szczytu z 2007 r.). To jedynie kilka punktów procentowych mniej niż w przypadku spółek z sWIG80. Indeks "maluchów" dzięki gasnącej podaży papierów na przełomie 2008 i 2009 r. oraz silnemu wiosennemu odbiciu kursów, jest obecnie 34 proc. powyżej poziomu z Sylwestra.
Tymczasem WIG20 balansuje wokół ówczesnej wartości, a mWIG40 może pochwalić się wzrostem "jedynie" o 15 proc. Kto dobrze zidentyfikował symptomy ciszy przed wystrzałem kursów maluchów, ten nie musiał zbyt dużo myśleć nad konkretnymi typami. Spośród spółek tworzących sWIG80, jedynie 16 proc. przyniosło w mijającym półroczu straty. Ryzyko selekcji rosło w miarę wzrostu kapitalizacji i płynności spółek. Co piąty "średniak" z mWIG40 uszczuplił portfele graczy, a kursy aż 45 proc. blue chipów są pod kreską.
W tym roku notowania niedużych spółek zachowują się zdecydowanie lepiej niż większych firm. Weźmy pod lupę sWIG80. Tu wzrostami popisał się J. W. Construction, który wyprzedził nieco KGHM, gwiazdę blue chipów. Skok notowań o 190 proc. zaskoczył nawet Wojciecha Kowalskiego, głównego analityka Inwest Consulting, który na początku roku na łamach "PB" wskazywał na duży potencjał wybicia. O 180 proc. odbiły notowania Rafako, które pochwaliło się wyniki finansowymi za I kwartał. Ponad 100 proc. można było zarobić na papierach Lenteksu, Hygieniki, Azotów i Midasa. Ich kursy wsparły dobre wyniki, wcześniejsza mocna przecena i polepszające się perspektywy (odwilż na danym rynku, nowe produkty czy perspektywiczne umowy). Dodatkowo, blisko 30 proc. spółek z sWIG80 zwiększyło kapitalizację o ponad 50 proc. To wyśmienity wynik, który udał się jedynie dwóm blue chipom (Lotosowi i KGHM). Wśród "średniaków" takim rezultatem może pochwalić się co piąta spółka, z Kernelem, LC Corp, Synthosem, Gantem i Kopeksem na czele.
Aby osiągnąć wysoką stopę zwrotu na akcjach mniejszych spółek nie trzeba było wykazać się tzw. timingiem. W przypadku blue chipów kluczowe okazało się wyczucie lutowego dołka. Niemniej nawet wtedy bardziej opłacało się kupić akcje mniejszych firm. Dowód? WIG20 jest obecnie 39 proc. powyżej poziomu z 17 lutego, podczas gdy sWIG80 — ponad 50 proc. na plusie.
Zastanawiając się nad realizacją zysków, akcjonariusze mniejszych spółek powinni wziąć pod uwagę kilka kwestii. Zarówno sWIG80 jak i WIG20 wciąż są 50-55 proc. poniżej poziomu z lipca 2007 r. Trzeba jednak pamiętać, że kursy "maluchów" były wtedy mocno zawyżone. Notowania małych firm wciąż zawierają więc dużą premię w zględem blue chipów. Nie zawsze jest ona do tego uzasadniona. Uczące się na błędach fundusze emerytalne i inwestycyjne postawią raczej na większe spółki. Choć wcześniej znajdą się pewnie "perełki", to dopiero w rozpędzonej hossie "maluchy" znów powinny wzlecieć i zadziwić stopami zwrotu.
Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu".