W konflikcie między 20 mnichami a detalistą poszło o piwo. Nie byle jakie — z zakonnego browaru. Niedawno w sklepach Jan Linders można było je kupić za 9 GBP za butelkę. Cena — jak napisał brytyjski portal — zawrotna, ale trunek i tak schodził z półek jak świeże bułeczki. Do czasu, kiedy dowiedzieli się o tym bracia trapiści z XIX-wiecznego cysterskiego klasztoru w Westvleteren.

Nic dziwnego, że pomysł zarabiania na ich tradycyjnym trunku im się nie spodobał. Piwo z opactwa od lat jest towarem unikatowym — zgodnie z panującymi w zakonie zasadami, przyjemność skosztowania go mają jedynie goście zakonu. Dla innych dostępne jest pod bardzo rygorystycznymi warunkami.
Jak piszą mnisi na swojej stronie internetowej, potrzebna jest cierpliwość (zakonna cnota) oraz odrobina szczęścia. Jedna osoba może zarezerwować maksymalnie dwie skrzynki z 24 butelkami co 60 dni, po cenie 31- 39 GBP za skrzynkę. Odbiór jest możliwy tylko przy zakonnej furcie i po okazaniu dowodu tożsamości. Piwo trapistów uważane jest za jedno z najlepszych na świecie. Supermarket tłumaczy, że wysoka cena piwa wynikała z faktu, że sieć musiała je zdobyć od różnych osób, za różną cenę. W ofercie miała tylko 300 skrzynek słynnego trunku — wprowadzając je do sprzedaży, chciała nagrodzić swoich lojalnych klientów.
