Mobilny kantor Fryca

Pierwsze walutomaty stoją już na stacjach BP. Kolejne staną w Tesco. Biznes ruszy na całego, gdy wejdą w niego banki

Na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od bankomatu: taki sam kształt, wielkość, ekran, klawiatura, podajnik pieniędzy. Ma tylko dodatkowy podajnik bilonu. I jeszcze jedno: można z niego wypłacić i wpłacić tu osiem różnych walut. Kantor Automatyczny 24 to pierwsze takie urządzenie w Polsce i na świecie. 23 stoją już na stacjach BP. Wkrótce pojawią się również w hipermarketach Tesco. Do końca roku wielkość sieci kantorów automatycznych wzrośnie do 60, a plan na przyszły rok to kilkaset urządzeń.

RYNEK WART ZACHODU
Zobacz więcej

RYNEK WART ZACHODU

Dużo pracy i czasu kosztowało przejście od pomysłu na walutomaty do realizacji. Piotr Mazgaj, prezes Fritz Group, uważa jednak, że nisza jest tego warta. Chce nią zainteresować banki i kantory. Marek Wiśniewski

Kantor 24h

Właścicielem automatycznego kantoru wymiany walut jest Fritz Group, spółka o polskich korzeniach. Jej założycielem jest Ryszard Fryc, biznesmen z Nowego Sącza, niegdyś doskonale znany na rynku, bo przed laty pomógł Romanowi Klusce wprowadzić Optimusa na giełdę, a potem został jednym z głównych akcjonariuszy.

Założyciela we Fritz Group już nie ma — trzy lata temu sprzedał udziały pozostałym akcjonariuszom, którymi są menedżerowie zarządzający biznesem. Spółka powstała na fali rosnącego zainteresowania wymianą walut w internecie. Obroty rzędu 6 mld zł rocznie zapewniają jej miejsce w wirtualnej rynkowej czołówce.

Pomysł zbudowania automatycznego kantoru wziął się z doświadczeń wyniesionych z handlu w sieci. — Większość kantorów stacjonarnych działa w godzinach „od-do”, a wymiana walut w sieci trwa całą dobę. Uznaliśmy, że wolno stojący automat z walutą może połączyć tradycyjny rynek z internetowym — mówi Piotr Mazgaj, prezes Fritz Group.

Krzyżówka z wpłatomatem

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Okazało się, że producenci bankomatów, z którymi skontaktowała się spółka, mają w ofercie rozmaite urządzenia do wypłaty i wpłaty pieniędzy, realizacji czeków itp. Na międzynarodowych lotniskach i w sieciach hoteli działa operator walutomatów umożliwiających wymianę lokalnych walut na waluty główne. Fritzowi marzyło się jednak urządzenie uniwersalne, do którego można włożyć euro i wyciągnąć dolary, wpłacić funty i wymienić na złote.

Żaden problem? Tylko na pozór. W Polsce walutę wypłacają bankomaty sieci Euronet, ale trzeba do tego użyć karty płatniczej, nie można wymienić gotówki. Do kantoru klient bardzo rzadko przychodziz wyliczoną kwotą. Zazwyczaj wymienia pieniądze i odbiera resztę, nierzadko w bilonie. Żeby walutomat był w pełni funkcjonalny, musi ją wypłacać. Fritz Group nie znalazła takiego urządzenia na rynku — musiała je zbudować od podstaw, w czym pomogli konstruktorzy z Wincor Nixdorf, którzy koncepcję i specyfikację przekuli w gotowy produkt. Walutomat uzyskał też certyfikat konkurencyjnego producenta bankomatów — NCR.

Pierwsi partnerzy

Pierwszy egzemplarz był gotów w 2013 r. Musiały jednak minąć trzy lata, zanim koncepcja przekształciła się w biznesplan, a prototyp w serię. Żeby znaleźć partnera, firma musiała dowieść, że biznes działa. Niezbędne były inwestycje w sieć — nie do zrealizowania we własnym zakresie ze względu na szczupłość funduszy i ryzyko przeinwestowania. Pojawiali się inwestorzy skłonni wyłożyć pieniądze na projekt, chcieli jednak przejąć kontrolę, na co Fritz Group nie chciała się zgodzić.

W końcu firma znalazła sposób na rozwój sieci: część sprzętu kupiła z własnych funduszy, część wzięła w leasing. Wreszcie w październiku do koncepcji zdołała przekonać najpierw sieć franczyzową BP, potem również stacje własne koncernu. To pół tysiąca potencjalnych miejsc, ale nie we wszystkich staną kantory. Urządzenia trafią tam, gdzie będzie walutowy ruch, czyli na stacje przy granicach i w dużych miastach. Na razie Fritz Group ustawiła 22 maszyny. Kolejne chce lokować w centrach handlowych (pierwszy walutomat stanął w galerii Zakopianka w Krakowie) — w listopadzie temu podpisała umowę z Tesco na instalację pięciu kantorów w hipermarketach przy zachodniej granicy.

Spore nadzieje firma wiąże też z umową z IT Cardem, operatorem bankomatów drugiej pod względem liczebności niezależnej sieci w kraju, obsługującym m.in. ING Bank Śląski i BGŻ BNP Paribas. W przyszłym roku firmy uruchomią wspólnie pilotaż — automatyczny kantor z funkcją bankomatu i wpłatomatu. Fritz Group liczy, że urządzeniem zainteresują się banki.

— Multifunkcjonalność jest dziś naturalnym kierunkiem, w którym zmierza rynek. Widzimy w tym duży potencjał, dlatego pracujemy nad wzbogaceniem walutomatu o kolejne funkcje, jakimi są bankomat i wpłatomat — komentuje Jarosław Chrzanowski, prezes IT Card Centrum Technologii Płatniczych.

Trzy filary

Sektor bankowy ma być jednym z trzech filarów biznesu. Drugim ma być rynek tradycyjnych kantorów, które mogą wykorzystać automat do całodobowej obsługi klientów. Trzeci filar to sieć własna. Piotr Mazgaj uważa, że jest miejsce na postawienie 300-500 urządzeń.

— Pierwsze doświadczenia wskazują, że efektywność automatycznych kantorów jest większa, niż zakładaliśmy. Według biznesplanu, break-even urządzenia, w zależności od miejsca, wynosi 6-12 miesięcy. Okazało się jednak, że niektóre kantory zarabiają na siebie po trzech miesiącach — twierdzi Piotr Mazgaj. Jedna maszyna generuje przeciętnie 4,5-5 tys. EUR obrotu dziennie. Przeciętna transakcja wymiany ma wartość 400-480 EUR. To dwa razy więcej, niż zakładał biznesplan. Jak się okazuje, walutę wymieniają/kupują nie tylko osoby planujące zagraniczną podróż. Prezes twierdzi, że dużą część klientów stanowią niewielkie kantory i małe firmy. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Kosztowna nisza

PAWEŁ TROCKI

dyrektor rozwoju produktów innowacyjnych w Euronecie

Wymiana waluty w automacie to niszowa usługa, która wymaga dobrej znajomości lokalnego rynku. Nasze doświadczenia z Polski i innych krajów europejskich, w których oferujemy wypłaty w walutach obcych, wskazują, że sukces tkwi w doborze miejsca. Dla klienta końcowego jest to oczywiście bardzo interesujące rozwiązanie, które wymaga jednak znacznych inwestycji po stronie dostawcy usługi oraz wiąże się z relatywnie wysokimi kosztami obsługi, np. związanymi z mrożeniem w automacie gotówki w walucie obcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mobilny kantor Fryca