Mocarstwowe plany Polskich ePłatności

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2016-07-12 22:00

Przejęcia i pogoń za rynkową czołówką — to plany operatora płatności, którego kupił fundusz Innova Capital.

Zmiany właścicielskie mają pchnąć Polskie ePłatności (PeP) mocno do przodu. W połowie czerwca największym udziałowcem operatora płatności został fundusz Innova Capital. Za ponad 112 mln zł odkupił 75 proc. udziałów od Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych i rzeszowskiej firmy IT OPTeam.

PEP WRACA DO WYŚCIGU:
PEP WRACA DO WYŚCIGU:
Długi proces sprzedaży udziałów w Polskich ePłatnościach przez PWPW przystopował rozwój operatora płatności. Janusz Bober, szef nadzoru spółki, zapowiada, że po jego zamknięciu spółka chce wrócić do branżowego peletonu i dzięki wzrostowi zdobywać kolejne górskie premie.
Marek Wiśniewski

Przyspieszenie i hamowanie

— Wracamy do wyścigu. Chcemy zdobywać górskie premie i znów mieć najwyższy poziom wzrostu w branży — deklaruje Janusz Bober, szef rady nadzorczej ePeP. Spółka, która powstała w 2010 r., efektownie weszła na rynek. Po roku działalności obsługiwała już 10 tys. terminali płatniczych, a w kolejnych latach mogła pochwalić się największym w branży tempem wzrostu. Ostatni okres miała jednak słabszy. Wszystko przez to, że jeden z jej właścicieli — PWPW — zdecydował się sprzedać jej akcję i przestał łożyć na dalszy rozwój firmy.

Dzięki pojawieniu się Innovy w akcjonariacie operatora ten problem przestał istnieć. Fundusz postawił przed spółką dwa cele: szybki wzrost i udział w konsolidacji rynku. — Razem z funduszem szukaliśmy w branży płatniczej ciekawego podmiotu, wokół którego można konsolidować rynek. PeP idealnie się do tego nadają, bo są wewnętrznie dobrze poukładane — mówi Janusz Diemko, nowy prezes PeP.

Pościg za liderami

Ten doświadczony menedżer, który przez osiem lat stał na czele First Data Polska, właściciela sieci terminali PolCard, ma doprowadzić PeP na branżowy szczyt. Stawia sobie ambitny cel, jakim jest obsługiwanie za trzy do pięciu lat ponad 100 tys. terminali płatniczych nad Wisłą. Obecnie PeP ma ich w sieci około 30 tys. — Tempo, w jakim będziemy realizować ten cel, będzie zależało od tego, czy bardziej będziemy rośli dzięki wzrostowi organicznemu, czy też dzięki akwizycji — mówi Janusz Diemko.

Podkreśla, że jest przygotowany do kupowania mniejszychfirm. Razem z funduszem Innova dokonał przeglądu rynku płatności i już wytypował cele przyszłych akwizycji. Jeśli będzie wola po stronie potencjalnych sprzedających, to do pierwszych transakcji może dojść jeszcze w tym roku. Osiągnięcie celu, jakim jest posiadanie 100 tys. terminali płatniczych, nie pozwoli PeP zdobyć pierwszego miejsca na rynku.

Najwięksi gracze w sektorze płatności naziemnych: Service i First Data Polska, już teraz w swoich sieciach mają taką liczbę terminali. Dodatkowo obsługują większych klientów niż PeP. Kiedy spółka wchodziła na rynek, to musiała sobie poszukać niszy. Zdecydowała się wejść w sektorach małych i średnich klientów. Przez to obsługuje mniejszy wolumen płatności niż więksi konkurenci.

Dlatego też PeP zamierza postawić także na rozwój drugiej podpory swojego biznesu, jaką są płatności internetowe. Operator jest jednym z większych dostawców płatności pay-by-link w Polsce, które umożliwiają zapłatę za zakupy w sieci, w czasie rzeczywistym, za pomocą przelewu z rachunku internetowego. Janusz Bober podkreśla, że polski rynek płatności czeka szybki rozwój.

Napędzać go będzie rozwój rynku e-commerce oraz obniżenie opłat interchange, które zachęca sklepy i punkty usługowe do instalowania terminali płatniczych. W obu tych dziedzinach Polska ma sporo do nadrobienia w porównaniu z Europą Zachodnią. © Ⓟ

Możesz zainteresować się również: