Na zamknięciu sesji indeks największych blue chipów Dow Jones IA tracił 0,43 proc. choć przez większą cześć notowań przebywał jako jedyny w zielonych obszarach. Szerszy wskaźnik S&P500 zniżkował o 1,59 proc. przechodząc na stron e strat w tym roku. Z kolei technologiczny Nasdaq Composite spadał o 2,78 proc., notując najgorszy dzień od miesiąca.
Niechlubnym bohaterem sesji była wspomniana wcześniej Nvidia. Notowania lidera sztucznej inteligencji spadały momentami ponad 8 proc. Handlujących akcjami zaniepokoił spadek marży brutto i to, że wzrost przychodów był najniższy od dwóch lat. Ożywiło to obawy o koszt rozwoju technologii AI i gigant nie będzie w stanie utrzymać dotychczasowego impetu.
W dosyć powszechnej opinii analityków, Nvidia miała pecha, że jej raport przypadł na dosyć nerwowy czas na giełdach. W innych warunkach mógłby bowiem stanowić impuls dla wzrostów.
Akcje Nvidii spadły już o ponad 17 proc. od rekordowego zamknięcia z 6 stycznia.
Przecena rynkowego potentata ważyła na wycenach innych spółek technologicznych. Tanieli między innymi producenci układów scalonych Broadcom i AMD, co pociągnęło mocno w dół Philadelphia Chip Index.
Warto też wspomnieć przecenie papierów Salesforce, po tym jak sprzedawca oprogramowania biznesowego rozczarował swoją prognozą, przychody w roku fiskalnym 2026 mają być niższe niż oczekiwano.
Na szerszym rynku wzrosła rentowność benchmarkowych 10-letnich obligacji skarbowych, zyskała 3,6 punkty bazowe rosnąc do 4,284 proc. Z kolei dolar umocnił się o około 0,6 proc.
Nerwową atmosferę na parkietach podkręcił ponownie prezydent Donald Trump. Tym razem ogłosił, że proponowane cła w wysokości 25 proc. na Meksyk i Kanadę zaczną obowiązywać 4 marca po zakończeniu miesięcznego moratorium. Uzasadnił to tym, że oba kraje nie ograniczyły jeszcze wystarczająco przepływu narkotyków przez granicę. Trump ostrzegł również, że Chiny, które już zostały obłożone 10 proc. cłami, będą musiały zapłacić dodatkowe 10 proc. cło.
W czwartek opublikowane zrewidowane dane o tempie wzrostu amerykańskiej gospodarki w IV kwartale minionego roku. Podtrzymany został wstępny odczyt na poziomie 2,3 proc. Choć rozwój największej na świecie gospodarka pozostał stabilny, dynamika wzrostu jednak wyraźnie spowolniła z 3,1 proc. w okresie lipiec-wrzesień.
Niepokoić może przyspieszenie wskaźnika inflacyjnego PCE core, jednego z najmocniej analizowanych przez władze monetarne. Jego tempo wzrosło do 2,7 proc w ujęciu kwartalnym z 2,2 proc. wcześniej, przebijając prognozę na poziomie 2,5 proc.
W tym kontekście szczególnie ważny może okazać się piątkowy raport o wydatkach Amerykanów, który obejmować będzie inne miary PCE. Będą one na pewno mieć wpływ na przyszłe decyzje FOMC ws. poziomu stóp procentowych. Zdynamizowanie presji inflacyjnej będzie przemawiać za zachowaniem przez decydentów monetarnych ostrożności i przedłużyć okres obowiązywania wyższych stóp procentowych.
Dzisiaj również światło dzienne ujrzał cotygodniowy raport o bezrobociu. Wzrost liczby osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek był wyższy niż zakładano i rosnąc do poziomu 242 tys. osiągnął najwyższy poziom od trzech miesięcy. Może to sugerować postępujące schłodzenie koniunktury na rynku pracy, pożądany czynnik przez Fed w walce z inflacją.
Z kolei raport Census Bureau pokazał silne odbicie zamówień na dobra trwałe, choć trzeba zaznaczyć, że w głównej mierze było to zasługą środków transportu. Bez nich, zamówienia pozostały płaskie przy prognozie zakładającej wzrost o 0,3 proc.
