Mocna przecena na giełdach w USA

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2024-04-04 22:37

Czwartkowa sesja na amerykańskich giełdach miała dwa oblicza. Pierwsze, cieszące wzrostem indeksów, i drugie, zdecydowanie mniej optymistyczne i nerwowe ze stratami wskaźników. Wszystko dobrze szło do około ¾ sesji, a następnie doszło do gwałtownego załamania i oddania z nawiązką wszystkich wcześniejszych zysków.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ostatecznie na finiszu sesji indeks największych blue chipów średnia przemysłowa Dow Jones zniżkowała o 1,35 proc. (o ponad 530 pkt), notując czwartą z rzędu przecenę. Z kolei szerszy wskaźnik S&P500 spadał o 1,23 proc. Natomiast technologiczny Nasdaq tracił 1,40 proc.

Do połowy sesji wzrosty wspierane były zyskującymi na wartości akcjami spółek technologicznych w tym z tzw. grupy megacap, czyli przedsiębiorstw o gigantycznych kapitalizacjach. Jednak i one znalazły się w czerwonych obszarach po nagłym pogorzeniu nastrojów. A do ich załamania doprowadziły obawy, że Rezerwa Federalna może wstrzymać obniżki stóp procentowych oraz silny wzrost notowań ropy.

O dominującej na parkiecie nerwowości i niepewności świadczyć może sięgajacy 14,10 proc. wzrost tzw. indeksu strachu (VIX).

Inwestorzy z niecierpliwością wyczekują na piątkową prezentację rządowego raportu z rynku pracy. Od jego jakości może zależeć nie tylko przyszła polityka Fed, ale i sytuacja na giełdzie.

Prognozy zakładają, że stopa bezrobocia utrzymała się w marcu na poziomie 3,9 proc. Z kolei liczba stworzonych miejsc pracy w sektorze prywatnym poza rolnictwem spadła do 200 tys. z 275 tys. miesiąc wcześniej (dane za luty przed ewentualną korektą).

Dla władz monetarnych szczególnie istotny będzie odczyt dotyczący dynamiki wzrostu płac. W tym przypadku projekcje zakładają, że w skali miesiąca przyspieszyła ona do 0,3 proc. zaś licząc rok do roku wyhamowała do 4,1 proc. z 4,3 proc. poprzednio.

Odczyty na takich poziomach, a najlepiej niższych dawałyby nadzieję na szybsze złagodzenie polityki monetarnej przez Fed. W przeciwnym wypadku grozi przedłużenie okresu obowiązywania wyższych stóp procentowych.

A o tym drugim scenariuszy cały czas wspominają kolejny przedstawiciele władz monetarnych z przewodniczącym Rezerwy Federalnej, Jerome Powell. Ostatnio dominuje w ich komentarzach przesłanie, że należy pozostać ostrożnym z luzowaniem i cierpliwie czekać na kolejne dane potwierdzające schodzenie inflacji co celu na pułapie 2 proc.

Zgodnie z narzędziem FedWatch rynki pieniężne dają obecnie niemal 60 proc. szans na obniżkę stóp procentowych o co najmniej 25 punktów bazowych w czerwcu.

Dzisiaj na parkiet trafiły dane o bezrobociu. W przypadku liczby tzw. nowych bezrobotnych odnotowano mocniejszy wzrost niż zakładano, do 221 tys., co jest najwyższym poziomem od dwóch miesięcy. Byłby to dobry sygnał, że rynek pracy jednak się schładza, gdyby nie fakt, że równocześnie spadła z sześciotygodniowego maksimum liczba osób kontynuujących pobieranie zasiłku.

Tymczasem deficyt w handlu zagranicznym Stanów Zjednoczonych wzrósł w lutym do 68,9 mld USD znacznie powyżej prognoz, osiągając najwyższy poziom od niemal roku. Rekordową wartość ustanowił eksport, który wspiął się na pułap 263 mld USD, w czym gros udziału miały dostawy cywilnych samolotów i ropy naftowej. Co z tego, kiedy import był najwyższy od października 2022 r. zamykając się kwotą 332 mld USD.

Po wypowiedziach przedstawicieli Fed, w tym Barkina, Harkera i Kashkariego, a szczególnie tego ostatniego, który poddał w wątpliwość sens obniżki stóp przy utrzymującej się na obecnych poziomach inflacji, rentowność 10-letnich obligacji skarbowych odbiła od minimum sesyjnego oscylując wokół poziomu 4,31-4,33 proc. Zysk z tej referencyjnej obligacji skarbowej na krótko osiągnął w środę pułap 4,429 proc, co stanowi nowy najwyższy poziom w tym roku.

Ceny ropy naftowej wzrosły w wyniku napięć geopolitycznych. Surowiec drożał piątą sesję z rzędu na fali obaw, że sytuacja na Bliskim Wschodzie po izraelskim ataku na irański konsulat w Syrii i zapowiedzi odwetu ze strony Teheranu może doprowadzić do rozprzestrzenienia się konfliktu na szerszy obszar doprowadzając do problemów z dostawami ropy.

Od początku tego roku ropa Brent podrożała już o 7,7 proc. zaś amerykańska odmiana WTI o prawie 21 proc.

Zwyżka notowań surowca pozytywnie przekładała się na wyceny akcji spółek z szerokorozumianego sektora paliwowo-energetycznego. W czwartek był on jedynym z 11-tu głównych branż wchodzących w skład indeksu S&P500, który odnotował dodatnią zmianę, choć niewielką bo zaledwie rzędu 0,1 proc.

Indeksowi blue chipów ciążyły m.in. papiery Salesforce i 3M, które wśród 30 spółek odnotowały największe, sięgające ponad 2 proc. straty. Mocne zniżki stały się również udziałem American Express, Amgen, Nike i McDonald’s.

Pozytywnie zaprezentowały się walory Levi Strauss, znanego producenta spodni jeansowych. W trakcie dnia aprecjacja sięgała nawet powyżej 16 proc., choć ostatecznie na zamknięciu zysk sięgnął blisko 12,4 proc. Było to zasługą informacji, że wyniki spółki przekroczyły prognozy, a dodatkowo firma podniosła prognozę zysku na cały rok.