Mocny skłon w kierunku weta

opublikowano: 09-08-2018, 22:00

Publiczna deklaracja Andrzeja Dudy, że „mocno skłaniam się w kierunku zablokowania” nowelizacji Kodeksu wyborczego, w zasadzie rozstrzyga losy owej ustawy, przeforsowanej błyskawicznie przez PiS w najgorszym stylu, charakterystycznym dla tzw. dobrej zmiany.

Czas na podjęcie decyzji podpisowej prezydent ma do piątku 17 sierpnia do północy. Akurat będzie wtedy w drodze do Australii, zatem najwygodniejsze wizerunkowo byłoby ogłoszenie przez jego kancelarię decyzji o wecie… po odlocie. Nie należy jej oczekiwać przed 15 sierpnia, albowiem podczas defilady z okazji Święta Wojska Polskiego władcy kraju muszą zademonstrować zwartość. Weto już ogłoszone zatrułoby atmosferę trybuny honorowej, a dopiero spodziewane jedynie rozsieje polityczny fetor.

Władysław Kosiniak-Kamysz
i Paweł Kukiz wnioskują o weto wobec ustawy, która wykluczyłaby zdobycie przez
ich partie jakiegokolwiek euromandatu.
Zobacz więcej

Władysław Kosiniak-Kamysz i Paweł Kukiz wnioskują o weto wobec ustawy, która wykluczyłaby zdobycie przez ich partie jakiegokolwiek euromandatu. Fot. Adam Chełstowski - Forum

Sensem nowelizacji jest radykalna zmiana sposobu rozliczenia głosów, które oddamy 26 maja 2019 r. w wyborach do Parlamentu Europejskiego (PE). Niegodziwość i nieuczciwość PiS polega na tym, że przy niezmienionej liczbie głosów uzyskanych w urnach — dzięki innemu ich rozliczeniu wszechmocna partia wyrwałaby dodatkowo 5-6 mandatów! Polska w kadencji 2019-24 zajmie w PE 52 fotele i PiS postanowiło dokonać ich rozbioru wyłącznie z udziałem PO, w zakładanym na podstawie sondaży stosunku mniej więcej 35:17. Wszystkie głosy oddane na wszelkie inne listy, czyli Kukiz ’15, PSL, SLD, Nowoczesną (traktowaną samodzielnie), Razem etc., poszłyby do kosza — nawet jeśli któraś z nich przekroczyłaby w skali kraju próg 5 proc. Właśnie obrona interesów wyborców owych mniejszych partii ma być głównym motywem uzasadnienia weta.

Sprawa rzecz jasna ma dodatkowe dno, a nawet kilka den. Po pierwsze — Andrzejowi Dudzie trafia się znakomita okazja do odwetu na Jarosławie Kaczyńskim za wyrzucenie do kosza referendum konstytucyjnego. Tamta decyzja prezesa, wykonana rękami senatorów PiS, była zaś odwetem na prezydencie za wcześniejsze weta. Spiralna rozgrywka między mentorem a jego niepokornym podopiecznym na pewno będzie miała kolejne odsłony. Po drugie — do obozu tzw. dobrej zmiany dotarło, że jeśli opozycja przymknie oczy na wzajemne dąsy i zarejestruje w wyborach do PE wspólną listę nie tylko PO i Nowoczesnej, lecz także PSL, a nawet... SLD — to przy nowym sposobie rozliczania głosów PiS „odczułoby efekt trafienia między oczy nadepniętymi niechcący grabiami”. Dlatego weto paradoksalnie może okazać się wyrazem… troski Andrzeja Dudy o interesy PiS, analogicznie jak odrzucenie skazanego na klęskę referendum ponoć było wyrazem troski partii o wizerunek jej prezydenta. Po trzecie wreszcie — podpisanie ustawy uruchomiłoby zaraz po wakacjach awanturę w PE. Jej najczarniejszym finałem mogłoby być nawet… pozbawienie Polski prawa wybrania w 2019 r. europosłów! Tego motywu w uzasadnieniu spodziewanego weta na pewno nie będzie, ale z punktu widzenia interesów kraju, a nie konkretnych partii, jest on najważniejszy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Mocny skłon w kierunku weta