Mocny złoty, wolny złoty
Wzmacnianie się złotego to wyraz zaufania do polskiej gospodarki, jednak są pewne granice wzmacniania się naszej waluty. Granice, których nie chcielibyśmy przekraczać — te słowa wypowiedziane rano przez Leszka Balcerowicza postawiły wczoraj w stan alarmowy rodzimy rynek walutowy. Minister finansów nie powiedział jednak, jakie — jego zdaniem — są granice umacniania się polskiej waluty.
Złoty, który może wahać się w przedziale +/- 15 procent od centralnego parytetu, umocnił się od początku 2000 roku o pięć punktów procentowych w stosunku do koszyka walut, wobec którego dewaluuje się w tempie 0,3 procent miesięcznie.
RANO nasza waluta była na poziomie 7,37/7,31 proc. powyżej parytetu. Za dolara płacono 4,0580 złotego, a za euro 3,8965 zł.
Choć mocniejszy, po komentarzach Leszka Balcerowicza, złoty zaczął lekko słabnąć do 6,97 procent powyzej centralnego parytetu tuż przed 11.00 wobec 7,3 procent na otwarciu. Za dolara płacono 4,0680 złotego wobec 4,0570 dwie godziny wcześniej, a za euro 3,9172 złotego wobec 3,9002.
Niepewność zwiększa się za każdym razem, kiedy decydenci rynku podejmują dyskusje na temat pełnego uwolnienia złotego. W środę Jerzy Pruski, członek RPP, stwierdził, że interwencja banku centralnego przeciw czy w obronie naszej waluty byłaby niezgodna z planami całkowitego uwolnienia złotego. Wczoraj w zupełnie innym duchu wypowiadał się minister finansów. Dealerzy obawiają się, że kolejny spór o to, kiedy uwolnić polską walutę, może spowodować spore wahania jej wartości.
Rząd zwleka ze zgodą na pełne uwolnienie złotego, które oznaczałoby zniesienie pasma wahań i miesięcznej dewaluacji złotego. Powodowane jest to obawami przed zbytnim umocnieniem się naszej waluty, co mogłoby zaszkodzić eksportowi.
NARODOWY Bank Polski z kolei uważa, że uwolnienie złotego jest niezbędne, aby zmniejszyć inflację do zakładanego przez Radę Polityki Pieniężnej na 2000 rok poziomu 5,4-6,8 proc. z 10,4 proc. w lutym. Wiele razy Hanna Gronkiewicz-Waltz informowała, że cel inflacyjny RPP jest teraz celem nadrzędnym i rada uczyni wszystko, by dotrzymać słowa. To oznacza wyjątkowo restrykcyjną politykę, z którą nie do końca zgadza się resort finansów.