Modecom w wirze kopanej ofensywy

Sprzedawca elektroniki płynie na fali sukcesów polskich piłkarzy. W kolejnych latach wyda na marketing nawet 80 mln zł rocznie.

— Już wiemy, kto wygra EURO 2016. My — twierdzi Jakub Łozowski, prezes i główny akcjonariusz Modecomu. W ubiegłym roku spółka sprzedająca elektronikę zanotowała skok przychodów niemal o 15 proc., do 218 mln zł. W tym — choć prezes nie podaje dokładnych liczb — piłkarskie emocje mają mocno wyśrubować sprzedaż podwarszawskiego producenta. W przeddzień piłkarskiej gorączki Modecom zbroi się w reklamę po zęby i cieszy się, że wobec świetnych wyników piłkarskiej reprezentacji Polski ma szansę na przebicie poziomu ćwierć miliarda złotych.

— Wiemy już, jak ustawić model marketingu sportowego tak, żeby napędzał rozwój naszej marki. Będziemy powielać to w innych krajach: od Słowacji przez Ukrainę po Rumunię — mówi Jakub Łozowski.

Milik w Auchan

Arkadiusz Milik, Grzegorz Krychowiak czy najlepsi piłkarze z Europy Centralnej jako twarze Modecomu? Taki scenariusz, czyniący z gwiazd piłki dźwignię handlu, jest właśnie wprowadzany w życie. Podobnie jak wykupienie na 3-5 lat praw do nazwy stadionu Legii Warszawa czy sponsoringu Ligi Europy UEFA.

— Docelowo chcemy, aby nasz roczny budżet marketingowy przebił 20 mln USD w 2019 r. — deklaruje szef Modecomu. Już w tym roku firma wyda na promocję 12 mln USD, najwięcej ze wszystkich producentów elektroniki komputerowej znad Wisły. Duża część tego budżetu powędruje na wsparcie sprzedaży Modecomu w takich zakątkach jak np. Chile, gdzie sprzęt polskiej marki trafił właśnie do lokalnego dystrybutora. — Duże nadzieje wiążemy też z produktami licencyjnymireprezentacji Polski. Mamy dziesiątki produktów, które będziemy sprzedawać na specjalnych standach w sieci supermarketów i marketów z elektroniką w całej Polsce — mówi Jakub Łozowski.

Salonowy debiut

Modecom 2.0 to pomysł czerpany z historii motoryzacyjnego koncernu Kia, który wspierając się marketingiem sportowym, przeniósł markę z rejonów Daewoo do konkurenta Opla. Polska spółka otworzyła zatem biuro i dział kontroli jakości w Chinach oraz zaczęła sprzedawać produkty nie tylko z unikatowym oprogramowaniem, ale też designem.

— Naszą mocną stroną są produkty dla graczy komputerowych. Zastanawiamy się nad stworzeniem osobnej marki wokół produktów z serii Volcano i wejścia w segment premium — twierdzi szef spółki z NewConnect.

W Starej Iwicznej, gdzie firma ma siedzibę, nastawienie wobec rynku kapitałowego jest bojowe: w najbliższych kwartałach scenariusz zakłada debiut na głównym parkiecie giełdy oraz premierę w świecie realnego handlu. Wzorem Apple’a czy Samsunga Modecom lada miesiąc ma otworzyć własny salon w warszawskiej Arkadii lub w Złotych Tarasach. To ma być salon dla ciekawskich ze stanowiskami do testowania produktów i okazja do pokazania, że lokalna marka w cieniu gigantów też potrafi grać ofensywnie.

W RUCHU: Jakub Łozowski, prezes i największy akcjonariusz Modecomu, wyznaje zasadę, że sport to zdrowie, także w finansach. Jego spółka zamierza inwestować w marketing sportowy dziesiątki milionów złotych rocznie. [FOT. ARC]

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / New Connect / Modecom w wirze kopanej ofensywy