Modne fundusze kokosów nie dadzą

  • Jagoda Fryc
24-06-2013, 00:00

Bijące rekordy popularności produkty dłużne dadzą zarobić najwyżej tyle, co lokata. Na zyski z funduszy tureckich trzeba natomiast długo poczekać

Nie ma sensu uciekać z funduszy obligacji i akcji tureckich, bo choć ich trend wzrostowy w tym roku się wyczerpał, to nie oznacza, że na zawsze popadną w niełaskę — uważają przedstawiciele TFI.

— Ujemne stopy zwrotu od początku roku w funduszach obligacji są związane z paniką spowodowaną spodziewanym zakończeniem luzowania ilościowego w polityce monetarnej Fedu i wyprzedażą aktywów rynków wschodzących, w tym polskich obligacji. Mimo zbliżającego się końca cyklu obniżek stóp procentowych polskie obligacje powinny jeszcze zdrożeć, przynosząc stopę zwrotu w 2013 r. na poziomie 4-5 proc. — uważa Grzegorz Zatryb, główny strateg w Skarbiec Holding. Na więcej, ale przy większym ryzyku, można liczyć na rynku obligacji korporacyjnych.

Historia nie uczy, doradca…

Minęły czasy, kiedy na funduszach obligacji skarbowych można było zarobić średnio 10 proc. rocznie. Mimo to inwestorzy wciąż mają na to apetyt — według wyliczeń Analiz Online od początku 2013 r. do tego rodzaju produktów napłynęło łącznie ponad 8 mld zł.

— Wielu klientów skusiło się na historyczne stopy zwrotu, zapominając, że koniunktura jest cykliczna. W każdej fazie cyklu inne instrumenty powinny przynosić wysokie stopy zwrotu. Fundusze dłużne były świetnym pomysłem w pierwszej połowie 2012 r. W tym roku, zwłaszcza wiosną, inwestowanie w fundusze obligacji skarbowych zaczęło być obciążone większym ryzykiem — tłumaczy Grzegorz Zatryb.

Do nierozsądnego zachowania inwestorów przyczyniają się też sami dystrybutorzy, którym najlepiej sprzedaje się właśnie wysokie, historyczne wyniki. Nie tłumaczą oni natomiast klientom, że nie ma żadnej gwarancji ich powtórzenia, a zakup na tzw. górce często kończy się bolesnymi stratami. Tak było w końcówce poprzedniej hossy, kiedy rekordy popularności biły fundusze małych i średnich spółek. Od sierpnia 2006 r. do lipca 2007 r. do ich portfeli napłynęło łącznie ponad 7,5 mld zł, a wabikiem były właśnie wysokie, nawet 120-procentowe stopy zwrotu. Zaraz potem przyszła bessa, która marzących o podobnych zyskach szybko sprowadziła na ziemię, pochłaniając nawet 60 proc. ich portfeli.

Czekając na inflację

Funduszy obligacji nie dopadnie raczej syndrom „misiów”. Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI, uważa, że dopóki nie ma zagrożenia inflacją, to nie ma również ryzyka, żeby produkty te generowały straty.

— Bez inflacji — a jej nie ma praktycznie na całym świecie — nie ma też podstaw do panikowania. Oczywiście klienci nie zarobią 10 proc., jak w ubiegłym roku, ale też nie ujrzą wielkich strat — tłumaczy Jarosław Niedzielewski. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku funduszy akcji tureckich, które również sprzedawały się w tym roku jak świeże bułeczki. Na koniec maja w ich portfelach znalazło się ponad 0,5 mld zł. Klienci liczyli na powtórkę ubiegłorocznego sukcesu, tymczasem w ciągu jednego miesiąca stracili nawet kilkanaście procent. Większość specjalistów uważa jednak, że mimo pojawienia się ryzyka politycznego Turcja powróci do łask globalnych graczy. Do tego potrzeba jednak kilku kwartałów.

— Inwestorzy zagraniczni mogą się odwrócić od Turcji na miesiąc, dwa lub pół roku, ale na pewno powrócą. Jest to dla nich zbyt duży, płynny i perspektywiczny rynek, żeby na nim nie inwestować — dodaje Jarosław Niedzielewski. Jego zdaniem, w przyszłym roku inflacja zacznie rosnąć, a to będzie sprzyjać akcjom.

— Trendy na rynkach akcji są takie same. Z tym że niektóre zachowują się lepiej, a inne gorzej. Jeśli inne rynki będą rosły, to i Turcja zacznie — uważa Jarosław Niedzielewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Modne fundusze kokosów nie dadzą