Modne hobby można przekuć w zyski

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 21-11-2014, 00:00

Klasyczne ferrari, lamborghini i porsche rozgrzewają zmysły kolekcjonerów, ale rosną ceny także naszych poczciwych ikon PRL

Nie trzeba milionów, aby inwestycja w zabytkowe cztery kółka mogła przynieść satysfakcjonujące zyski. Trzy dekady temu stare syrenki porzucano w lasach i na polach, dzisiaj mogą kosztować 20-30 tys. zł. Są również takie, które można kupić za kilkaset złotych, ale trzeba je doprowadzić do stanu idealnego, a to wymaga czasu, cierpliwości i znajomości tematu, choć w tym ostatnim pomogą pasjonaci, którzy czasem stają się fachowcami, a swoje nietypowe hobby rozwijają w dobrze prosperujący biznes. Mimo trudności jest o co walczyć — zysk może wynieść nawet kilkaset procent, a to dopiero początek mody na poczciwe maluchy, duże fiaty czy zabytkowe warszawy. Wprawdzie poważni inwestorzy nie przyznają się do zainteresowania nimi, ale często należą do nich ci, którzy woleli wydać pięć lat temu 500 tys. EUR na Mercedesa 300 SL Gullwing, zainwestować 100 tys. zł na jego odrestaurowanie, żeby dzisiaj zgarnąć o pół miliona euro więcej. Nic w tym złego, ale to już inna grubość portfela.

Fiat 125p to jedno z najpopularniejszych aut wśród miłośników rodzimej motoryzacji. O ile podstawowy model (na zdj.) jest jeszcze dość łatwo dostępny, to ten w wersji rajdowej jest rarytasem.
Zobacz więcej

POPULARNY:

Fiat 125p to jedno z najpopularniejszych aut wśród miłośników rodzimej motoryzacji. O ile podstawowy model (na zdj.) jest jeszcze dość łatwo dostępny, to ten w wersji rajdowej jest rarytasem. LESZEK SZYMAŃSKI, PAP

Maluchów czar

Ceny takich aut jak Fiat 125p lub Polonez z wczesnych lat produkcji szybko idą w górę, ponieważ egzemplarzy w dobrym stanie jest coraz mniej. Rynek jednak nie śpi. Nie tylko handlarze odkryli duży wzrost zainteresowania polskimi starymi autami, ale również ich posiadacze, więc tanio sprzedawać już nie chcą. Do niedawna można było je kupować po kilkaset złotych albo nawet dostać za darmo po towarzysko spędzonym wieczorze — chętnych na pozbycie się złomu nie brakowało. Dzisiaj właściciele jeszcze niedawno wyśmiewanych maluchów często życzą sobie po kilka tysięcy. Są też pasjonaci, którzy potrafią zapłacić nawet ponad 30 tys. zł. Dotyczy to jednak aut nowych fabrycznie i nierejestrowanych wcześniej, a takie egzemplarze, choć rzadko, wciąż się trafiają. Używane auta są tańsze, ale i tak za samochód z pierwszej serii, który kilka lat temu można było mieć za kilkaset złotych, dzisiaj trzeba zapłacić kilka tysięcy. Egzemplarzy z pierwszego roku produkcji, czyli 1973, nie ma wiele, o rok starszych również, zwłaszcza w dobrym stanie. O części jest też coraz trudniej i wciąż drożeją. Podobnie jest ze starymi warszawami. Ich renowacja przekracza niekiedy możliwości właścicieli. Warszawę 204/203 nie w pełni odrestaurowaną można kupić za 12 tys. zł, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że na sam zderzak trzeba będzie dołożyć kolejne 2 tys. zł. Warszawa 223 z 1971 r., w której są same oryginalne części, kosztuje już ponad 46 tys. zł, a Warszawa z 1969 r. w wersji kombi powyżej 35 tys. zł. Bywają też okazje, ale na nie należy uważać — to często auta sprowadzane z Ukrainy, których status, mimo rejestracji w Polsce, nie do końca jest pewny.

Na majówkę i rajd

Podobnie jest z Fiatami 125p. Kilka lat temu dobrze utrzymany rocznik wyprodukowany w latach 60. lub wczesnych 70. można było kupić za 4-5 tys. zł, dzisiaj wydatek będzie znacznie wyższy. Za kolekcjonerskiego Fiata 125p z 1989 r. w bardzo dobrym stanie, a więc ostatniego rocznika, który załapuje się na miano zabytkowego, trzeba zapłacić 15-19 tys. zł, a bywają transakcje o wartości dwukrotnie wyższej. Wielbiciele dużych fiatów, którzy nie wykluczają przyszłych zysków, powinni jednak wybierać auta starsze — produkowanew latach 1967-75 r., nowsze, mimo że również uznaje się za zabytkowe, drożeją wolniej, nawet jeśli mają ponad 30 lat. W tym przypadku ocena wartości auta jest niespójna z przyjętymi zasadami dotyczącymi rynku — mniejsze znaczenie ma stan techniczny, który łatwo jest doprowadzić do perfekcji ze względu na łatwy dostęp do części, znacznie ważniejsza jest zachowana w dobrym stanie karoseria, a o to wcale nie jest tak łatwo. Wśród nowszych aut wyjątkiem są rajdowe Fiaty 125p Monte Carlo. Jedni twierdzą, że w latach 1972-75 wyprodukowano ich około 500, inni, że 300-350. Jakby nie szacować, było ich mało, zwłaszcza że większość egzemplarzy eksploatowali kierowcy rajdowi i nie zachował się żaden w pełni oryginalny egzemplarz. Podobnymi rarytasami są sportowe Fiaty 125p Acropolis.

Nie tylko sentyment

Zabytkowe auta PRL, choć dla zdecydowanej większości posiadaczy mają wartość przede wszystkim sentymentalną, nabierają też innej — inwestycyjnej. Kupować trzeba jednak rozważnie, bo w okazję za kilkaset złotych czasem trzeba będzie zainwestować nawet 20 tys. zł i więcej, a wtedy o zysk będzie trudniej. Niektórzy pasjonaci uważają, że koszty odbudowy aut zabytkowych są tak wysokie, że pieniędzy się nigdy nie odzyska, ale dotyczy to przede wszystkim zachodnich oldtimerów. Są też tacy, którzy je odzyskują, wypożyczając auta np. na wyjątkowe okazje lub na potrzeby filmu.

 Egzemplarz zabytkowy i kolekcjonerski to nie zawsze to samo

Za pojazd zabytkowy uznaje się auto mające co najmniej 75 proc. oryginalnych części, mające co najmniej 25 lat i nieprodukowane w danym modelu od 15 lat. Jako zabytek można też zrejestrować auto młodsze, ale musi mieć unikalne cechy, np. uczestniczyć w znaczących etapach rozwoju techniki motoryzacyjnej lub posiadać oryginalne rozwiązania konstrukcyjne. Cechy takie mają egzemplarze eksperymentalne. Wśród aut zabytkowych rozróżnia się oldtimery i youngtimery. Pierwsze niezależnie od marki i modelu traktowane są jako auta wyjątkowe, ponieważ ich produkcji zaprzestano co najmniej 25 lat temu. Drugie są autami nowszymi, ale ze względu na swoje cechy, są bardzo cenione. Do tej kategorii zalicza się również auta, które nie są zabytkami, ale wkrótce nimi zostaną. Pojazd kolekcjonerski zgodnie z prawem unijnym powinien znajdować się w stanie oryginalnym bez znaczących zmian silnika, podwozia, układu kierowniczego i hamulcowego, mieć co najmniej 30 lat i być modelem lub typem, który nie jest produkowany. Musi też być stosunkowo rzadki, posiadać określoną wartość i być kupiony w specjalnej transakcji, np. na aukcji. Określenie pojazdu jako kolekcjonerskiego jest ważne ze względu na podatki. Za jego sprowadzenie zapłaci się tylko 8 proc. VAT, a z cła i akcyzy będzie się zwolnionym. [EBE]

12 tys. zł Tyle kosztuje nie w pełni odrestaurowana Warszawa 204/203, ale to dopiero początek nakładów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy