Mój zawodowy świat nie ma płci

DK
opublikowano: 03-12-2020, 22:00

Za utrudnianie zmian w karierze zawodowej odpowiadamy sami: nasze niezrealizowane potrzeby i tłumione emocje — mówi Katarzyna Stępczak, właścicielka firmy Katarzyna Stępczak KPM (franczyza McDonald’s).

Tomasz Walków

Najważniejsza zmiana w pani życiu zawodowym była dziełem przypadku czy rezultatem konsekwentnie realizowanego planu?

Największą zmianą było rozpoczęcie szkolenia na licencjobiorczynię McDonald’s. Musiałam z całą rodziną zmienić miejsce zamieszkania i rozstać się z dotychczasową rolą kierownika projektów IT. Trwające osiem miesięcy szkolenie przygotowujące do prowadzenia restauracji łączyłam z dotychczasowymi obowiązkami zawodowymi i rolą mamy dwójki małych dzieci. Dzięki miłości i wsparciu najbliższych mogłam się skupić na własnym rozwoju.

Konsekwentnie realizowałam swój plan. W 2010 r. przejęłam pierwszą restaurację i… dwie kolejne do końca 2012 r. Ten pierwszy sukces był również zasługą najbliższych współpracowników, którzy rozwijali się zawodowo razem z organizacją, a teraz są jej filarami.

Więcej i dalej nie trwało jednak długo — po otwarciu wschodniej obwodnicy Wrocławia w 2013 r. całkowicie zmienił się przepływ ruchu tranzytowego. We wspaniale rozwijających się restauracjach w ciągu jednego dnia drastycznie spadła sprzedaż. Zrozumieliśmy, że równie szybko musimy się dostosować do nowych warunków. Rozpoczęła się walka o nowych klientów, szukanie pomysłów na budowę sprzedaży. To była również walka o każdego pracownika, by pozostał w organizacji, dogłębna przebudowa kosztów.

Czy udało się o wrócić na ścieżkę więcej i dalej?

Tak, w 2018 r. Przez dwa lata powiększyłam organizację o kolejne trzy restauracje, tym razem dwie z nich były całkiem nowe. W tym roku przekroczyłam limit zatrudnienia średniej firmy i obecnie jestem dużym przedsiębiorcą.

Czego nauczyło panią pokonywanie trudności?

Zaufania do siebie. Tę wiarę buduję, wędrując w górach. Ich wielkość, niebezpieczeństwo i piękno zmuszają mnie do podporządkowania się sobie samej, do pokory. Radzenie sobie z bólem i zmęczeniem daje mi siłę w trudnych chwilach zawodowych. Dzięki temu bez poczucia porażki znajduję inną drogę, szukam nowego rozwiązania. Zmiana i elastyczność działania to również stały element kierowania projektami. Zarządzanie kilkusetosobowym zespołem codziennie przynosi nowe wyzwania, daje mi radość i gwarancję, że nigdy nie będzie nudno i tak samo.

Jakie zmiany zachodzą teraz w pani firmie?

Jak wspomniałam, przedsiębiorstwo zmieniło status na duże, a działo się to podczas pandemii koronawirusa. Polega to głównie na budowie silniejszego zespołu, co jest teraz potrzebne bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie chowam głowy w piasek. Chcę tworzyć kolejne miejsca pracy. Kontynuuję wdrożenia modernizacji w restauracjach.

Co utrudnia kobietom poprawę pozycji w świecie biznesu?

Mój świat zawodowy nie ma płci, a źródłem utrudnień jesteśmy my sami, nasze niezrealizowane potrzeby i tłumione emocje. Często wygodnie jest traktować opór przed zmianami jako wymówkę, by nie podejmować działań. To naturalne. Musimy jednak zrobić wysiłek i opuścić strefę komfortu. Do tego potrzebne jest zaufanie do siebie. Bez podejmowania działań i popełniania błędów nie uruchomimy żadnej zmiany. Błędy to nic innego jak wiedza o nas samych, którą powinniśmy wykorzystywać w każdej sytuacji.

Na co powinni zwrócić uwagę menedżerowie, którzy podczas pandemii częściej zarządzają online niż twarzą w twarz?

Pandemia zmieniła naszą codzienność, a restauracje McDonald’s są stale otwarte dla gości. Tak więc mamy szczęście, że pozostaliśmy realni. Moi bliscy i większość znajomych jednak pracuje i uczy się zdalnie od początku pandemii.

Zmiana warunków pracy wymaga od przełożonych, poza motywowaniem i rozliczaniem zadań, również ciągłej dbałości o wewnętrzną siłę i harmonię pracowników, ponieważ pozostanie w domu często wymaga połączenia obowiązków pracowniczych i rodzinnych.

Potrzebny jest mądry szef, który rozumie specyficzną sytuację i stale informuje pracujących zdalnie o działaniach podejmowanych dla stabilności firmy. Nie należy zapominać o podtrzymywaniu dobrej atmosfery i łączności między pracownikami. Na barkach menedżera leży zapewnienie otwartej, wielostronnej komunikacji.

Teraz jest czas doceniania i bycia razem nawet wirtualnie. Excel to już za mało. Szczególnie powinniśmy doceniać pracowników, którzy w tym trudnym czasie pozostali na pierwszej linii frontu. Sprawili, że firma mogła przetrwać w pandemii. Te osoby będą miały siłę i motywację, by odbudować nasze firmy po kryzysie.

Jak można wspierać wypalone zawodowo pokolenie X czy pracowników z grupy 50+?

Na temat pracowników 50+ nagromadziło się wiele krzywdzących stereotypów, np. że są na bakier z nowymi technologiami, nie chcą się uczyć, mają problemy komunikacyjne z młodszymi współpracownikami. Te mylące opinie często podzielają szefowie planujący zatrudnić młode osoby. Rewersem tych opinii są badania Ipsos przeprowadzone w 28 krajach w pierwszym kwartale tego roku, według których Polacy oceniają swoją zdolność do wykonywania zawodu jedynie do 44. roku życia (np. Szwedzi do 66 lat) i wskazany przez nich wiek emerytalny to 52 lata (Holendrzy — 67 lat). Trudno mi zaakceptować przytoczone wyniki badań, szczególnie że za chwilę znajdę się w grupie wiekowej, która według tego badania chce tak wcześnie przejść na emeryturę. Również moja kadra 50+ ma zupełnie inne podejście: są przykładem zaangażowania i kultury osobistej, rzadziej myślą o zmianie pracy, są otwarci i komunikatywni. Wyciszają konflikty między młodymi pracownikami. Doceniają pewność zatrudnienia, umowę o pracę i gwarancję wszystkich świadczeń, elastyczność grafiku pracy.

Dzięki tej grupie wiekowej możemy budować różnorodność w firmie, która czerpie korzyści z ich doświadczenia. Dlatego pracowników 50+ awansujemy na stanowiska menedżerskie i rozwijamy ich umiejętności organizacyjne, szkoleniowe i radzenia sobie w trudnych sytuacjach.

Co będzie pierwszą rzeczą, którą zrobi pani po zakończeniu pandemii?

Zawodowo — zdejmiemy wszystkie osłony z pleksi, taśmy, naklejki informujące o dystansie, maski okrywające usta i nos. Zrobimy sobie pyszną kawę i usiądziemy w sali jadalnej, a wokół nas będą zajęte wszystkie stoliki.

Prywatnie — codziennie będę chodziła do teatru i na koncerty. Wiem, że miejsca będą zajęte nawet na schodach, a po spektaklu czy koncercie wszyscy będziemy długo stali i klaskali. Będę stała, klaskała i cieszyła się ze wzruszeniem, że mogę znowu podziwiać muzyków, wspaniałe aktorki i aktorów z wrocławskich teatrów. Wiem, że to nastąpi.

Katarzyna Stępczak KPM

Firma powstała w 2008 r. funkcjonuje jako osoba fizyczna prowadząca działalność. Rozwija we Wrocławiu i okolicy restauracje oparte na franczyzie McDonald’s. Obecnie ma ich sześć. W tym roku znalazła się w sektorze dużych przedsiębiorstw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane