Pojawiły się pogłoski, że tamtejszy system bankowy znalazł się w kryzysie, zaś finanse publiczne znajdują się w poważnych tarapatach. Na dodatek istniał spory problem ze stworzeniem rządu od wyborów w listopadzie ubiegłego roku.
W czwartek lej odbił o 5 proc. po powołaniu nowego rządu. Na pierwszym posiedzeniu gabinetu, premier Chiril Gaburici powiedział, że Mołdawia powinna rozpocząć rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym.
Panika związana z pogłoskami o kryzysie doprowadziła do powstania sporych kolejek na stacjach benzynowych i zamknięcia niektórych sklepów.