Monnari zapłaci za upadek Moltonu

Dawid Tokarz
opublikowano: 2009-02-24 00:00

Okazuje się, że odzieżowa spółka jest nie tylko większościowym udziałowcem, ale i… największym wierzycielem Moltonu.

Okazuje się, że odzieżowa spółka jest nie tylko większościowym udziałowcem, ale i… największym wierzycielem Moltonu.

Wiele wskazuje na to, że upadek Moltonu, w którym Monnari ma 51 proc. udziałów, będzie drogo kosztować notowaną na GPW odzieżową spółkę.

W piątek Marek Banasiak, prezes Monnari podał w komunikacie, że przesłał do sądu wniosek o upadłość Moltonu, uzasadniając go kryzysem i chęcią "maksymalnego ograniczenia strat". Jak dużych? Z raportu wynika jedynie, że Molton przy przychodach przekraczających 20 mln zł miał w 2008 r. stratę 3,6 mln zł, a na początku 2009 r. ją powiększył.

Straty giełdowej spółki mogą być jednak znacznie wyższe. Na samo przejęcie 51 proc. udziałów firmy z podwarszawskiego Brwinowa w styczniu 2007 r. Monnari wyłożyło 3,6 mln zł. Dużo więcej kosztował rozwój sieci sprzedaży (liczba salonów, działających pod marką Molton wzrosła przez dwa lata z dziewięciu do czterdziestu siedmiu). Molton finansował go obligacjami, wartymi łącznie prawie 16 mln zł, a objętymi przez Monnari.

Jak ustaliliśmy — na przełomie stycznia i lutego 2009 r. giełdowa spółka, nie informując o tym rynku, zażądała ich spłaty. Piotr Pakowski, prezes i właściciel (z żoną) 49 proc. udziałów w Moltonie, nie zrealizował tego żądania i jeszcze — zanim zrobiło to Monnari — złożył w sądzie własny wniosek o upadłość spółki.

Z naszych informacji wynika, że Monnari może mieć problem z odzyskaniem kwot wydanych na obligacje. Choć na koniec 2008 r. aktywa Moltonu były o ok. 3 mln zł wyższe od zobowiązań, to duża ich część (głównie nakłady w wynajmowanych sklepach) będzie bardzo trudna do sprzedania.

Więcej informacji o stratach powinien przynieść raport za IV kw. 2008 r. W ostatnim czasie komunikaty z niej płynące nie są zbyt optymistyczne. Sprzedaż w sklepach działających od co najmniej roku spadła w styczniu 2009 r. aż o 23,2 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem rok wcześniej. Spółce szkodzi też silne euro, bo w tej walucie rozliczane są koszty najmu powierzchni handlowych w galeriach. W obliczu spowolnienia gospodarczego Monnari drastycznie ograniczyło plany otwarcia sklepów, zrezygnowało też z ekspansji zagranicznej i przejęć.

Dawid Tokarz