W sensie budowlanym został ukończony monumentalny, imponujący gmach, największe i naturalnie najdroższe muzeum w Polsce, ale… bez wystawy stałej! Całe wystawowe piętro to gigantyczna pusta hala o powierzchni ponad 7 tys. m kw., w której hula wiatr i stoją bardzo nieliczne grube eksponaty opakowane w skrzynie. Jest m.in. transporter opancerzony SKOT jako symbol stanu wojennego, połamany i skręcony na druty warszawski pomnik Feliksa Dzierżyńskiego oraz fragment innego komunistycznego pomnika – tzw. czterech śpiących, ale bez trzech walczących. Wystawa powstanie najwcześniej w roku… 2026, jak dobrze pójdzie. Na razie funkcjonuje wyłącznie produkt zastępczy – sala wystaw czasowych na parterze. Na początek urządzono ekspozycję „Wielkie i małe historie”, do której wstawiono wszystko, co było pod ręką, aby władcy mogli otworzyć MHP. Rozrzut tematyczny jest równie przypadkowy, co gigantyczny – od oryginalnego munduru generała Stanisława Maczka po rower Wigry z epoki PRL, od mapy wyprowadzania w 1993 r. wojsk radzieckich z Polski po postrzelany w 2022 r. ukraiński samochód z Mariumpola.
MHP zostało powołane w 2006 r., ale bardzo długo funkcjonowało bez stałej siedziby. Pierwotnie miało stanąć w Warszawie na płycie nakrywającej Trasę Łazienkowską, ale wreszcie latem 2015 r. rząd Ewy Kopacz przedwyborczym rzutem na taśmę zdecydował o zlokalizowaniu MHP w Cytadeli, z jednoczesnym okrojeniem wielkości wzniesionego tuż obok Muzeum Wojska Polskiego (MWP), które zostało otwarte (także częściowo) 13 sierpnia. Naturalnie MHP zostało zbudowane już przez rząd PiS, a konkretnie przez ministra Piotra Glińskiego, ale jako kontynuacja decyzji rządu PO-PSL – ten wątek został podczas czwartkowego otwarcia całkowicie wygumkowany. Gigantyczną inwestycję w Cytadeli można zatem uznać za decyzyjną odwrotność gazoportu w Świnoujściu, który został wymyślony przez braci Kaczyńskich, ale zbudowany przez rządy Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Podczas otwarcia MHP niestety przebijały akcenty ostrej walki wyborczej. Na szczyt absurdu wzniósł się premier Mateusz Morawiecki, który stwierdził bez żadnego przejęzyczenia, że budowa stałej siedziby MHP od jego utworzenia rozciągnęła się na 17 lat, czyli… dłużej niż trwa wolna Polska! Jeśli umiemy liczyć, to od 1989 r. upływają 34 lata – no, chyba że dla premiera liczy się wyłącznie tzw. dobra zmiana.
Obiektywnie trzeba jednak docenić rozmach i jakość inwestycji muzealnej w Cytadeli. Koszt jest gigantyczny, gdy zsumuje się oba nowe obiekty, MHP i MWP, oraz infrastrukturalną przebudowę całego wzgórza, to może się okazać, że w porównywalnych cenach stałych wyszło dla budżetu państwa… drożej niż w XIX wieku sfinansowanie od zera złowrogiej fortecy przez budżet Warszawy. Wtedy car w taki finansowy sposób ukarał krnąbrne miasto po powstaniu listopadowym. Obecnie najciekawszym przedsięwzięciem inżynieryjnym było zbudowanie wewnątrz kompleksu Cytadeli, pod placem Gwardii, parkingu podziemnego dla aż 600 samochodów, którymi mogą wygodnie dojechać zwiedzający muzea. Na powierzchni dodatkowo urządzono kilkadziesiąt stanowisk dla wycieczkowych autokarów. Aby nowy układ komunikacyjny funkcjonował, w blisko dwustuletnim wale Cytadeli przebity został specjalny tunel dojazdowy, bez naruszenia historycznych murów. Infrastruktura jest bardzo nowoczesna i funkcjonalna, ale, niestety – dopóki w MHP nie będzie prawdziwej ekspozycji idea warszawskiego wzgórza muzeów pozostanie pewną abstrakcją.

