Reakcja rynków nie była jednak aż tak nerwowa, jak w zeszłym tygodniu, kiedy Moody’s obciął rating dla Portugalii. Głównie dlatego, że nie wykluczano takiej możliwości. Niemniej taka decyzja na pewno nie wspiera irlandzkiej gospodarki. Zmusza też do postawienia pytania, czy ECB również w przypadku Irlandii zignoruje wskazania Moody’s? Przypomnijmy, iż na ostatnim posiedzeniu przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego poinformowali, że do odwołania znoszą minimalne wymogi ratingu w przypadku papierów Portugalii.
Opublikowane wczoraj wieczorem zapiski z czerwcowego posiedzenia FED,
pokazały, że w łonie banku centralnego istnieją duże podziały, co do dalszych
perspektyw polityki monetarnej. Jedni nie wykluczają dalszych stymulantów
(QE3?), gdyby gospodarka nadal miała problemy, a inflacja pozostawała niska. Z
kolei drugi obóz wskazuje na rosnące zagrożenie inflacją i tym samym optuje za
strategią wyjścia z obecnej ultra-liberalnej polityki. Oczywiście ile opinii w
FED, tyle na rynku i w mediach. Zdaniem dziennikarza Wall Street Journal, który
zajmuje się tematyką polityki FED (Jona Hilsenratha), można mówić jedynie o
podziale, kiedy należałoby zacząć wdrażać plan zmiany dotychczasowej polityki.
Tym samym, jeżeli pójdziemy tym tropem myślowym, to wydaje się, że podczas
dzisiejszego wystąpienia w Kongresie (godz. 16:00), Ben Bernanke nie będzie
nazbyt gołębi i raczej nie będzie sugerował jakiejkolwiek formy QE3. Niemniej
takie spekulacje na rynku (nt. QE3) znów się pojawiły, co dzisiaj rano nieco
osłabia dolara.
Po rynku krążą też plotki, iż Chińczycy mogliby być zainteresowani dalszymi inwestycjami w europejski dług (po tym jak australijska prasa podała, iż planują oni inwestycje w Australii w ramach dywersyfikacji rezerw). Ciekawe, czy pomogą one jutrzejszej aukcji włoskich obligacji, która będzie kluczowym testem zaufania do rządu Berlusconiego. Na razie włoskie obligacje na rynku wtórnym zachowują się względnie spokojnie, ale to w dużej mierze wynik wczorajszych spekulacji o dużej aktywności ECB na rynku, który przeprowadził interwencyjny skup papierów. Nastroje na rynkach poprawiły też nieco lepsze od oczekiwanych odczyty danych z Chin – PKB w II kwartale spowolnił do 9,5 proc. r/r (ale oczekiwano 9,4 proc. r/r), dynamika produkcji przemysłowej wyniosła w czerwcu 15,1 proc. r/r (oczek. 13,1 proc. r/r), a sprzedaży detalicznej 17,7 proc. r/r (oczek. 17,0 proc. r/r).
Dzisiaj uwaga rynku skupi się przede wszystkim na zaplanowanym na
popołudnie wystąpieniu szefa FED w Kongresie, które może jednak nieco zaszkodzić
giełdom i nieco umocnić dolara. Cały czas warto będzie też monitorować
informacje ws. Grecji, Włoch, ale także Portugalii i Irlandii. Dzisiaj rano
minister finansów Finlandii wyraził obawy,że kryzys na rynku długu może się
rozszerzać. Z kolei rzecznik Wolfganga Schauble (niemieckiego ministra finansów)
odnosząc się do wczorajszych informacji nt. nadzwyczajnego, kryzysowego szczytu
przywódców Unii Europejskiej, jaki został zwołany na piątek, zaznaczył, iż nie
ma konkretnych tematów na to spotkanie i najpierw ministrowie finansów strefy
euro powinii zaakceptować drugi plan pomocowy dla Grecji. Dzisiejszy Times pisze
też, iż problemy Włoch to sygnał dla Unii Europejskiej, iż ta musi podjąć trudne
wyzwania: albo przekształci się w unię polityczną, albo zarzuci pomysł wspólnej
waluty.
EUR/PLN: Dzisiejsze dane o inflacji CPI, jakie poda GUS o godz. 14:00 nie
będą mieć większego znaczenia. Złoty wciąż pozostaje pod presją tego, co dzieje
się wokół peryferii Eurolandu. Wczoraj po południu nie udało się zejść poniżej
wsparcia na 4,02, stąd też cały czas istnieje duże prawdopodobieństwo ataku na
wczorajszy szczyt na 4,06. Trudno powiedzieć, czy stanie się to dzisiaj, czy w
kolejnych dniach. Po drodze można wskazać opór na 4,0450.
USD/PLN: Rynek wrócił poniżej 2,88, co może być wstępnym sygnałem
stabilizowania się sytuacji. Kluczowy byłby jednak dopiero spadek poniżej
2,84-2,85, a to w najbliższym czasie może być trudne. Tym samym kolejne dni mogą
przynieść próbę ataku na wczorajsze maksima w rejonie 2,9350. Aby tak się stało,
to dzisiaj wieczorem rynek powinien wyjść wyraźnie ponad 2,90.
EUR/USD: Wczoraj po południu pisałem, że rynek może odbić w okolice
1,4060-1,4100 i pierwszy z tych poziomów, właśnie został przetestowany. Nie
można wykluczyć, że pociągniemy do 1,41, chociaż wyraźne naruszenie tych okolic
może być trudne. Kolejna fala spadkowa (najpóźniej od jutra) wciąż jest możliwa
– w takim przypadku notowania mogłyby w ciągu kilku dni celować w istotny poziom
1,3750, a więc poniżej wczorajszego dołka na 1,3835.
GBP/USD: Na fali chwilowego ocieplenia nastrojów funt radzi sobie całkiem
dobrze, chociaż brytyjski The Guardian sugeruje, że Bank Anglii nie podwyższy w
tym roku stóp procentowych. Silny opór to rejon 1,60, którego wyraźne naruszenie
może być dzisiaj trudne. Wydaje się, że kolejne dni mogą przynieść powrót do
spadków z celem poniżej wczorajszych 1,5780.
Sporządził: Marek Rogalski – analityk DM BOŚ (BOSSA
FX)