Morawiecki chce nauczyć urzędników prawa

opublikowano: 04-09-2016, 22:00

Kto zastosuje się do ugruntowanej wykładni przepisów, nie może być po jej zmianie obciążany podatkami czy sankcjami — proponuje wicepremier

Klauzula pewności prawa to kolejny pomysł z planu Morawieckiego, istotnie zmniejszający władzę urzędników i mobilizujący ich do podnoszenia jakości pracy. Ma zabezpieczać obywateli i przedsiębiorców przed negatywnymi skutkami zmieniania przez organy państwowe, instytucje kontrolne oraz sądy rozumienia i stosowania przepisów prawnych.

Mateusz Morawiecki
Zobacz więcej

Mateusz Morawiecki Krystian Maj/FORUM

Projekt nowelizacji ustawy o swobodzie gospodarczej mówi, że w przypadku zmiany zakresu lub sposobu zastosowania przepisów przedsiębiorca nie może być obciążany jakimikolwiek daninami publicznymi, sankcjami i karami, jeżeli poprzednia wykładnia prawa, do której się zastosował, miała charakter „ugruntowanej praktyki”. Urzędnicze lobby broni się przed zmianą — podobnie jak w przypadku opisanych przez „PB” propozycji ograniczenia kontroli firm. Przeciwko projektowi otwarcie występują m.in. Ministerstwo Finansów (MF), Ministerstwo Środowiska (MŚ), Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), Urząd Regulacji Energetyki (URE) i prezesNaczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).

Fiskus troszczy się o firmy…

Ministerstwo Rozwoju wskazuje, co należy rozumieć pod pojęciem „ugruntowanej praktyki”. Ma to być wykładnia prawa dominująca co najmniej przez rok przed wszczęciem postępowania lub kontroli wobec firmy. Takiej wykładni należy szukać w prawomocnych wyrokach sądów, interpretacjach podatkowych, pisemnych stanowiskach organów państwowych czy zaleceniach pokontrolnych.

„Zdarza się, że organy, w szczególności celne i podatkowe, odchodzą od dotychczas przyjętej praktyki stosowania przepisu i domagają się od przedsiębiorcy uiszczenia należności za zdarzenia, które miały miejsce w okresie, gdy kierowały się dotychczasową praktyką” — czytamy w uzasadnieniu projektu.

Resort rozwoju podkreśla, że proponowana zmiana będzie miała dla firm charakter gwarancji. I wyjaśnia swoje credo: „W praworządnym państwie nie powinna być dopuszczalna sytuacja, gdy organy państwa uznają dane działanie za prawidłowe i legalne, a następnie — w niezmienionym stanie faktycznym i prawnym — za nieprawidłowe”. Najsilniejszy szturm przeciwko propozycji MR przypuszcza resort finansów.Krytykę uzasadnia… troską o firmy.

„W praktyce przedsiębiorcy trudno będzie ustalić, czy dana praktyka organu jest ugruntowana, czy jeszcze nie. Ustalenie dominującej wykładni prawa oznacza konieczność dokonania analizy statystycznej stanowisk organów z okresu 12 miesięcy przed dniem wszczęcia postępowania wobec przedsiębiorcy, do których przedsiębiorca nie ma dostępu” — pisze Piotr Nowak, wiceminister finansów, zapominając, że są prawnicy do wynajęcia.

Jego zdaniem, proponowana przez resort rozwoju regulacja może premiować firmy w przypadku decyzji administracyjnych. „Skutkiem przepisu będzie zakaz obciążania przedsiębiorcy daninami także wtedy, gdy zastosował się do wydanej wcześniej decyzji (wykonał decyzję), a ta została zmieniona w wyniku decyzji organu odwoławczego” — czytamy w opinii MF.

Piotr Nowak twierdzi też, że „organ nie będzie mógł nakładać danin zgodnie z prawem, gdy przedsiębiorca wykaże istnienie wykładni prawa dominującej w prawomocnych rozstrzygnięciach sądów”. I… ma rację — właśnie o to chodzi projektodawcom, aby firmy nie były karane za błędy niekompetentnych urzędników, interpretujących przepisy wedle swego widzimisię.

…inne martwią się o budżet

Paweł Sałek, wiceminister środowiska, straszy paraliżem urzędów i organów państwowych, których decyzje będą uchylane. „Przepis mógłby posiadać zastosowanie jedynie w przypadku, gdyby wszystkie dokumenty zawierające jakąkolwiek wykładnię prawa były skatalogowane i publikowane, tak aby nie było wątpliwości, czy dana wykładnia jest dominująca, czy też nie. Bez skatalogowania wykładni wiele rozstrzygnięć organów będzie uchylanych, doprowadzając jednocześnie do paraliżu tych organów” — czytamy w opinii wiceministra.

Pomysł MR krytykuje też Janusz Drachal, wiceprezes NSA. Jego zdaniem, spowoduje on straty budżetu państwa, ponieważ umożliwi firmom unikanie podatków i innych danin nawet wtedy, gdy po zmianie wykładni prawa przez organ przedsiębiorca powinien być obciążony przy uwzględnieniu „starej” praktyki stosowania przepisów.

Przed uszczupleniem finansów publicznych ostrzega też Maciej Miłkowski, zastępca prezesa NFZ. Twierdzi on, że propozycja resortu rozwoju zmniejszy wpływy ze składek na ubezpieczenie zdrowotne, w zakresie których znacząco zmieniały się interpretacje przepisów i orzecznictwo sądowe. Maciej Bando, prezes URE, sugeruje skreślenie omawianej propozycji. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTÓW

Władza nie szanuje obywateli i firm

PROF. WITOLD MODZELEWSKI

były wiceminister finansów

Błędne jest założenie, że istnieje coś takiego jak „ugruntowany” pogląd prawny organu na tyle czytelny, że jest ryzyko jego zmiany. W podatkach takie zmiany „ugruntowanych” wykładni to rzadkość, bo przepisy podatkowe zbyt szybko się zmieniają, więc często nie dochodzi do wypracowania „ugruntowanych” interpretacji. Nie powstaje żadna wykładnia „ugruntowana”, wręcz przeciwnie — jest rozbieżna. Można jedynie wskazać na niektóre dłużej obowiązujące regulacje ordynacji podatkowej, do których wykształciły się jednolite linie interpretacyjne. W sądach zazwyczaj rozpoznaje się sprawy dotyczące starych, a nie obowiązujących przepisów. Przeważnie pierwszy wyrok zapada po trzech latach od wejścia w życie danego przepisu — po takim czasie często jest już zmieniony. I to jest prawdziwy problem — zbyt częste zmiany prawa. Największym problemem jest jednak to, że organy władzy nie szanują poglądów prawnych obywateli i firm. Władza prawie zawsze uważa, że jej rozumienie prawa jest słuszne, a poglądy obywatela czy przedsiębiorcy są niezgodne z prawem. Jeżeli rząd chce dokonać dobrych zmian, to powinien z tym walczyć.

Firmy są karane za błędy urzędników

ŁUKASZ BERNATOWICZ

radca prawny z kancelarii BKM, ekspert BCC

Zdarzają się sytuacje, gdy organy publiczne prezentują przez jakiś czas dość jednolitą wykładnię jakiegoś prawa, a następnie ją zmieniają. Często dotyczy to interpretacji prawa podatkowego. Problem potęguje wydawanie w różnych miastach odmiennych, często nawet sprzecznych ze sobą interpretacji dotyczących analogicznych spraw. Spotkałem się z przypadkiem, gdy przedsiębiorca z branży handlowej, działający w różnych regionach kraju, wystąpił o indywidualną interpretację podatkową. Otrzymał ją i się do niej stosował. Jakież było jego zaskoczenie, gdy dowiedział się, że ta interpretacja nie chroni go w innym województwie, którego organy skarbowe miały zupełnie inną wykładnię prawa dotyczącego jego działalności. Dowiedział się, że je złamał i musiał ponieść konsekwencje. To jest ogromny problem i rząd powinien coś z tym zrobić. Przecież jeżeli urzędy nie są w stanie dojść do porozumienia i jednolicie interpretować przepisy, to firmy nie powinny za to odpowiadać. Nie powinny być też karane za stosowanie się do poprzednich wykładni prawa, które uległy zmianie.

Karuzela z premiami pieniężnymi

JERZY MARTINI

doradca podatkowy z kancelarii Martini i Wspólnicy

Przykładem zasadniczej zmiany ugruntowanej praktyki dotyczącej podatku VAT jest ewolucja podejścia do tzw. premii pieniężnych. Pierwotnie, w efekcie pisma ministra finansów z 2004 r., ukształtowała się praktyka uznawania większości przypadków premii pieniężnych za wynagrodzenie za usługę świadczoną przez dystrybutora. Z biegiem czasu to podejście zaczęło być kwestionowane przez sądy, które często wskazywały, że premia pieniężna nie wchodzi w zakres opodatkowania VAT. W 2012 r. Naczelny Sąd Administracyjny natomiast wydał uchwałę, która zasadniczo uznała premię pieniężną za… rabat dla celów VAT, czyli obniżenie podstawy opodatkowania. Ugruntowała ona podejście do premii pieniężnych na gruncie VAT. Jednak podatnicy, którzy otrzymywali faktury za „usługi” dokumentujące premię pieniężną, zostali narażeni na ryzyko kwestionowania prawa do odliczenia VAT z takich faktur (VAT został na nich nieprawidłowo naliczony).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Morawiecki chce nauczyć urzędników prawa