Mordowanie rynku pracy

Wojciech Staruchowicz
opublikowano: 2006-07-14 00:00

Matury nie zdało ponad 20 proc. uczniów. Co robić? Oświatowi doktrynerzy wiedzą — dokończyć rozpoczętą za rządów AWS-UW reformę edukacji. Wiceminister oświaty z tamtych czasów nie ma wątpliwości: „Zamknąć technika (...). Rozwijać szkolnictwo ogólnokształcące”.

W myśl hasła: „Nie chęć szczera, lecz matura zrobi z ciebie rynkowego szczura” doktrynerzy oświatowej reformy szafują hasłem o równych szansach. Tyle że szansę rozumieją jako obowiązek. Nie, że Władzio może zrobić maturę i podjąć studia. Władzio maturę zrobić musi! Nawet, jeśli ma matu- rę w nosie, bo chciałby zostać hydraulikiem.

Ale pal licho — niechby Władzio dostał maturę. Gorzej, że oświatowi doktrynerzy niszczą rynek pracy. Przedsiębiorcy już biją na alarm. Nie mogą znaleźć fachowców. Szczególnie źle jest w budownictwie, ale nie tylko tam. I nie dlatego, że każdy, kto się rusza, remontuje domy w Londynie. Przestaliśmy kształcić murarzy, dekarzy, masarzy, ślusarzy itd. Panienka z okienka w banku ma licencjat z zarządzania i marketingu, ale nie dyplom ukończenia liceum ekonomicznego, bo takiej szkoły nawet nie znajdzie.

Powielamy błąd Zachodu, który podobną reformę edukacyjną przeprowadził, a teraz ściąga hydraulika znad Wisły, bo nie ma własnego. My zaczynamy sprowadzać fachowców ze Wschodu, bo tam jeszcze nie wpadli na pomysł reformy edukacji. Co oświatowy doktryner zrobi, gdy mu się w mieszkaniu rura zatka? Poszuka pomocy u bezrobotnego z maturą, ale bez kwalifikacji? Czy też u takiego — jak dopuszcza była wiceminister — po „rocznym albo jeszcze krótszym” kursie?