Morski biznes wiatrowy jest w Polsce wciąż w powijakach. A to oznacza szansę.
— To szansa na to, by nie powtórzyć błędów i zaniechań, do których dopuściliśmy w sektorze lądowych farm wiatrowych. Na przygotowanie rynku mamy wprawdzie osiem lat, bo pierwsza farma morska ma powstać w 2020 r., ale to mało. Niemcy szykowali się aż 10 lat — zauważa Krzysztof Prasałek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).
Wielu się wzbogaci…
PSEW nawiązał współpracę z Polskim Towarzystwem Morskiej Energetyki Wiatrowej (PTMEW). Wspólnie rozpoczynają dyskusję na temat kształtu branży offshore. Zaproszenia rozsyłają szeroko, bo i potencjał widzą w tym sektorze potężny. Szacuje się przecież, że w 2020 r. jego wartość w skali europejskiej sięgnie 60 mld EUR.
— Sektor offshore rozwija się zarówno na Morzu Północnym, jak i Bałtyckim. Mamy już w Europie 4,5 GW mocy na morzu, zatrudniamy 35 tys. osób, a rocznie inwestujemy 2,5 mld EUR. A to początek drogi. Branżowe plany wskazują, że w 2030 r. będziemy mieć już 150 GW mocy, a zatrudnienie przekroczy 300 tys. ludzi — deklaruje Anne-Benedicte Genachte z Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (EWEA).
To oznacza popyt na produkty i usługi z wielu branż. Polskie firmy mają już przedsmak tego boomu — produkują na eksport. — Nasz przemysł oferuje m.in. statki do stawiania turbin, elementy fundamentów, elementy energetyczne (specjalizuje się w nich np. Energomontaż Północ Gdynia), śmigła, a także automatykę dla turbin morskich. To wszystko idzie na razie za granicę — wylicza Bogdan Gutkowski, prezes PTMEW.
…jeśli państwo pomoże…
By do boomu doszło, potrzebne jest wsparcie państwa. Bez niego ani rusz.
— W żadnym kraju energetyka morska nie rozwinęła się bez pomocy rządu — zauważa Bogdan Gutkowski. — Po pierwsze, rząd nie powinien przeszkadzać. Po drugie, konieczne jest uchwalenie w końcu ustawy o odnawialnych źródłach energii [prace nad projektem się przedłużają — red.]. Po trzecie, potrzebujemy transparentnych i szybkich procedur administracyjnych.
Wreszcie po czwarte, trzeba zdopingować państwowych operatorów do inwestycji w sieci, by były w stanie odebrać energię z farm morskich — wylicza postulaty Krzysztof Prasałek.
…lub usunie przeszkody
Ustawy na razie nie ma, transparentności też — zdaniem firm — brakuje. Pozwolenia na inwestycje na morzu otrzymały na razie cztery firmy: Kulczyk Holding, PGE, PKN Orlen i belgijski Deme (przyznano mu najmniejsze moce).
A chętnych jest wielokrotnie więcej — wpłynęły w sumie 62 wnioski. Odrzuceni, zwłaszcza ci zagraniczni, nie kryją, że czują się dyskryminowani, szczególnie, że nie mają jasności co do przyczyn odrzucenia (zielone światło musi dać sześć resortów, w tym z zasady oporne… ministerstwo rolnictwa, które ma pod pieczą sektor rybołówstwa). Opornie idzie też zdobywanie warunków przyłączenia do sieci. Na razie dostał je tylko projekt Jana Kulczyka.
— Drugą decyzję, na 1000 MW, wydamy w ciągu miesiąca — zapowiada Henryk Majchrzak, prezes PSE Operatora (z rozmów rynkowych wynika, że to pozwolenie otrzyma PGE).
Morskie wiatraki podkręcają gospodarkę
W Europie…
1503
Tyle morskich turbin pracuje dziś w Europie, a ich łączną moc szacuje się na 4336 MW (stan na czerwiec 2012 r.).
60
mld EUR Na tyle szacuje się wartość europejskiego rynku morskich farm wiatrowych w 2020 r.
150
tys. Tyle nowych miejsc pracy ma powstać w Europie dzięki rozwojowi sektora morskich farm wiatrowych.
…i w Polsce
9
tys. Nawet tyle nowych miejsc pracy może powstać w Polsce w sektorze morskiej energetyki wiatrowej (w latach 2018-25).
700
mln EUR Taka jest prognozowana wartość zamówień dla morskiej energetyki wiatrowej w Polsce (w latach 2018-25).
150
mln EUR Taka jest już dziś, w ujęciu rocznym, wartość zamówień dla energetyki morskiej w samym sektorze stoczniowym w Polsce (produkcja na eksport).
Źródło: PSEW, PTMEW