Most energetyczny z podmytym filarem

Jacek Zalewski
opublikowano: 2007-08-28 00:00

Dzisiejszy komentarz odbiega od tego, co pisaliśmy w ostatnich dniach — chociaż naprawdę trudno uwierzyć, że w Polsce klasę rządzącą absorbują jakieś inne sprawy oprócz starcia prawdy Janusza Kaczmarka z prawdą Zbigniewa Ziobry. Dokończenie posiedzenia Sejmu tę „równowagę” przywróci, zatem poniższy wątek potraktujmy jako przerywnik.

Dwudniową wizytę w Polsce składa prezydent Litwy Valdas Adamkus. Gości u Lecha Kaczyńskiego w polskim Camp David, czyli na tzw. zapasowym stanowisku kierowania w ośrodku Mewa na Helu. Obaj prezydenci rozmawiają o ważnych kwestiach energetycznych — ale właśnie co najwyżej rozmawiają, ponieważ decyzyjność znajduje się całkowicie poza nimi. Idea tzw. mostu energetycznego, spinającego Polskę z trzema republikami bałtyckimi, zaczyna żyć życiem legendarnego ropociągu z ukraińskich Brodów do Płocka i Gdańska. I azjatycka ropa, i bałtycka energia elektryczna płynie jedynie w ustach polityków, bo żaden z tych projektów od wielu lat nie doczekał się choćby studium wykonalności i opłacalności.

Filarem mostu energetycznego miał być solidarny udział Polski, Litwy, Łotwy i Estonii w zbudowaniu bezpiecznej elektrowni atomowej w litewskim Ignalinie, na miejscu wygaszanego poradzieckiego obiektu o parametrach Czarnobyla. W ubiegłym roku w Wilnie słyszałem optymistyczne deklaracje szefów rządów, źe każde z państw poniesie równe koszty budowy i będzie miało po 25 proc. udziałów właścicielskich. A jednak Litwa jednostronnie — wewnętrzną ustawą — uznała, że jako gospodarzowi należy się jej 34 proc. akcji, a pozostałym partnerom 66 proc., co wychodzi po 22 proc. na państwo. Dla nas był to szok. Dość przypomnieć, że 6 lipca premier Jarosław Kaczyński w ostatniej chwili odwołał wyjazd do Wilna na spotkanie, gdzie gospodarze już szykowali podpisanie czterostronnego porozumienia na ich warunkach.

Obecne spotkanie prezydentów jest próbą nawiązania zerwanego dialogu w sprawie Ignalina, chociaż trudno się spodziewać, że Litwa popuści. W związku z tym kolejny prezydencki szczyt energetyczny, zaplanowany na październik w Wilnie i w założeniu mający być kontynuacją tego, który w maju odbył się na Wawelu, nie zapowiada się jako przedsięwzięcie, które wirtualne projekty urealni.

Jacek Zalewski