Motoryzacja nakręca stalową hossę

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2004-11-02 00:00

Czy samochody zdrożeją? Zapewne tak, bo ich producenci więcej zapłacą za blachy. To woda na młyn dla hutnictwa.

To się nazywa koniunktura. Dzięki rozwojowi chińskiej gospodarki producenci i dystrybutorzy wyrobów stalowych mogą liczyć na kilka tłustych lat. Ale okazuje się, że nie tylko Chiny nakręcają koniunkturę. Groszem sypnie Komisja Europejska, która na rozwój infrastruktury wyda w latach 2004-06 aż 11 mld EUR. Ponadto są spore szanse na wielkie inwestycje motoryzacyjne — tylko w Czechach i Słowacji powstaną trzy fabryki. Co to oznacza dla rynku?

— Ceny większości wyrobów stalowych, które ostatnio szybowały w górę, powinny się ustabilizować. Z jednym wyjątkiem. Będą rosły ceny wyrobów płaskich, używanych w motoryzacji czy AGD — prognozuje Tomasz Milas, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali (PUDS).

Wahania cen

Warto popatrzeć na obecne stawki. PUDS informuje, że w tym kwartale cena blach gorącowalcowanych (po przetworzeniu używanych w AGD, motoryzacji i przemyśle stoczniowym) waha się od 515 do 640 EUR/t i może wzrosnąć do końca roku o 10-20 EUR/t. Przyszłoroczny wzrost jest szacowany na 50-60 EUR/t. Blachy zimnowalcowane (stosowane w motoryzacji) mogą kosztować nawet 770 EUR/t. Jaki z tego wniosek? Podwyżka cen blach przełoży się na wzrost cen samochodów. Według danych przedstawionych przez PUDS, średnia cena samochodu wynosi 15 tys. EUR — w tym 500 EUR stanowi sam koszt blach karoseryjnych. W przyszłym roku wzrośnie o 140 EUR.

Magia liczb

Eksperci twierdzą, że mimo to produkcja samochodów będzie rosnąć. Popyt na auta przełoży się z kolei na wzrost produkcji i konsumpcji blach.

— Na podstawie danych Eurostrategy (firmy nadzorującej m.in. restrukturyzację polskich hut z ramienia Komisji Europejskiej —przyp. red.), można oszacować, że wzrost produkcji blach w Polsce, Słowacji, Czechach i na Węgrzech zwiększy się z 7,4 mln ton w 2002 r. do 8,2 mln w 2004 r. — mówi Joseph Sherrbaum, wiceprezes słowackiej huty US Steel Koszyce.

W 2008 r. ma sięgnąć 10,8 mln ton. W Polsce popyt na blachy wynosi 3,5 mln ton. Szacunki mówią o wzroście do 4 mln ton w 2008 r.

Światowi producenci blach rozpoczęli ostrą walkę o dostawy dla motoryzacji.

— W 2003 r. dostarczyliśmy dla niej 9,3 mln ton wyrobów, a reszta, czyli 14,59 mln ton, trafiła do innych gałęzi przemysłu — informuje Holger Braun, reprezentant Arcelora, dotychczasowego lidera branży.

Strategiczne surowce

Rozwój hutnictwa i motoryzacji cieszy też przedstawicieli sektora wydobywczego.

— Popyt na koks, węgiel i rudy żelaza dynamicznie rośnie. Ich dostawcy z Ukrainy, Rosji czy Brazylii wstrzymują eksport. Coraz trudniej więc o ich zakup — dodaje Tomasz Milas.

Produkcja stali na świecie w 2001 r. sięgała 850 mln ton, w tym roku przekroczy miliard ton. Wydobycie rud żelaza ma wzrosnąć odpowiednio z 1 mld do 1,26 mld ton, a węgla z 300 mln do 355 mln ton.

Okiem dostawcy

Gorzej na pewno nie będzie

Wzrost cen blach stalowych może przynieść podwyżkę cen surowców. Wszystko wskazuje na to, że dla górnictwa przyszły rok będzie nie gorszy niż obecny — nadal przecież trwa boom w Chinach. Teraz tona węgla koksującego kosztuje około 290 zł, a energetycznego — 160 zł. W eksporcie jest jeszcze drożej, bo węgiel energetyczny kosztuje 60-70 USD/t. W przyszłym roku ceny nie spadną. Mogą natomiast wzrosnąć.

Krystian Kozakowski, członek rady nadzorczej Kompanii Węglowej