Tureckiej gospodarce poświęca się w polskich mediach relatywnie niewiele uwagi, dlatego mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż w ciągu ostatniej dekady, sprzedaż samochodów wzrosła w Turcji pięciokrotnie – z 174 tys. sztuk w roku 2002 do 910 tys. w roku 2011. To trend zupełnie odwrotny do tego, jaki panuje na europejskim rynku motoryzacyjnym, który kurczy się już piąty rok z rzędu.








Co prawda turecki rynek nie jest całkowicie odporny na to, co dzieje się w Europie: w zeszłym roku PKB zwolniło do 2,2 proc., a sprzedaż aut spadła o 10 proc., jednak perspektywy dla rozwoju tego sektora są bardzo optymistyczne. Polityczna i gospodarcza stabilność przyciągnęła do krainy znad Cieśniny Bosforu wiele globalnych marek, które postanowiły rozpocząć tam produkcję, wśród nich są m.in. Ford, Fiat, Renault, Hyundai, Toyota czy Honda. O nową fabrykę Volkswagena Turcy będą konkurować m.in. z Polską. Turcja, chcąc zostać do 2023 roku (w setną rocznicę powstania Republiki Tureckiej) dziesiątą gospodarką świata, planuje zwiększyć ponad trzykrotnie produkcję samochodów oraz części zamiennych.
I większość z nich eksportować. Obecnie w kraju wytwarza się około 1,2 mln sztuk pojazdów rocznie, z czego 800 tys. idzie na eksport – motoryzacja stanowi największy udział w tureckim eksporcie. Jeśli Turcja osiągnie założony cel, w 2023 roku przychody z eksportu samochodów wzrosną do 75 mld dolarów, z 20 mld dolarów w roku ubiegłym.
– Cel eksportowy nie będzie łatwy do osiągnięcia – mówi Ercan Tezer, sekretarz generalny Tureckiego Związku Motoryzacyjnego. – Mamy jednak jasno określony kierunek, w którym będziemy podążać i pracujemy nad tym, by wcielić w życie strategię, która pozwoli osiągnąć założony cel – dodaje.
Aby tego dokonać, tureckie fabryki będą musiały zwiększyć produkcję do ponad 4 mln sztuk pojazdów rocznie. – Turecka motoryzacja stanie przed ogromnym wyzwaniem, zwłaszcza w świetle tego, co dzieje się w Europie – mówi Kamil Basaran, CEO Tofas (Turk Otomobil Fabrikasi AS).
Tofas jest spółką joint-venture pomiędzy koncernem Fiat a holdingiem Koc – tureckim gigantem, w skład którego wchodzi 113 spółek – odpowiedzialny za 10 proc. całego eksportu Turcji. Tofas produkuje samochody osobowe pod marką Fiat, a także auta dostawcze pod markami Fiat, PSA/Peugeot-Citroen oraz Opel/Vauxhall.
– Ogromny potencjał dla tureckiego eksportu samochodów drzemie w Europie Środkowej i Wschodniej oraz w państwach sąsiadujących z Turcją, których rynki będą coraz bardziej chłonne – przewiduje Basaran. Co więcej, Turcja może zwiększyć przychody z eksportu, sprzedając za granicę większe i droższe modele samochodów.
– Obecnie większość przychodów pochodzi ze sprzedaży modeli subkompaktowych. Jeśli zwiększymy produkcję średniej wielkości pojazdów, możemy się spodziewać znaczącego wzrostu przychodów z eksportu – dodaje CEO Tofas. Pierwsze kroki w tym kierunku zostały już podjęte: Tofas uruchomi produkcję minivanów Doblo pod marką Fiat, głównie z myślą o ekspercie do Ameryki Północnej.
– Planujemy eksport pierwszych samochodów pod koniec 2014 roku. Na początku będziemy produkować około 20 tys. aut – ujawnia Basaran.
Tofas rozważa również rozpoczęcie produkcji kolejnych dwóch modeli. W 2012 roku, wartość samochodów Renault sprzedanych w Turcji wyniosła ponad4 mld dolarów. Pomimo tego, iż francuska marka produkuję blisko połowę wszystkich aut wytwarzanych nad Bosforem, jej udział w tamtejszym rynku sięga tylko 13,1 proc. (pozostała część jest eksportowana). Tureckie fabryki Renault mogą produkować około 360 tys. aut rocznie. W ubiegłym roku ich moce produkcyjne zostały wykorzystane w 86 proc. W tym roku wydajność produkcji ma jednak wzrosnąć do 92 proc.
– Chcemy zwiększyć produkcję, ponieważ spodziewamy się zwiększonego zapotrzebowania na nasze nowe modele, zwłaszcza na Clio 4. Ponad połowę naszej tegorocznej produkcji stanowić będzie właśnie ten model – mówi Tarik Tunalioglu, prezes Oyak-Renault Otomobil Fabrikalari AS, spółki joint venture, w skład której wchodzi Renault oraz Oyak Group, zrzeszająca spółki z sektora zbrojeniowego.
Renault zaoferuje w tym roku tureckim klientom sprzedaż 9 nowych modeli. Turcja planuje również w ciągu najbliższych dziesięciu lat zwiększyć produkcję i eksport części zamiennych, z 8,3 mld dolarówdo 40 mld dolarów. TAYSAD, turecki związek dostawców, szacuje iż obecnie 3,8 proc. produkowanych w Turcji części wykorzystywanych jest do produkcji samochodów przez państwa europejskie.
– Turcja mogłaby się stać przyczółkiem dla chińskich i hinduskich dostawców, zainteresowanych zwiększeniem aktywności biznesowej w Europie, jako że nie mamy barier cłowych z UE’ – mówi Ozlem Gulsen Arkan, sekretarz generalny TAYSAD.
– W związku z tym, że przylegamy do Europy, jesteśmy bardziej konkurencyjni pod względem kosztów związanych z transportem i logistyką, niż Chiny i Indie. – dodaje Arkan. Rząd premiera Erdogana ma jednak ambitne plany, by Turcja przestała być wyłącznie zagłębiem motoryzacyjnym dla zagranicznych producentów oraz krajowych wytwórców korzystających z licencji patentowych innych marek. Władze chcą, aby do produkcji trafił pojazd od podstaw zaprojektowany przez tureckich konstruktorów. Rozmowy w tej sprawie prowadzone są z kilkoma tureckimi producentami.
Sprawdź na www.przynosimyzyski.pl
UniAkcje: Turcja jest subfunduszem zarządzanym przez Union Investment TFI S.A.
Brak gwarancji osiągnięcia celów inwestycyjnych subfunduszu; możliwość zmniejszenia wartości zainwestowanych środków. Duża zmienność wartości aktywów netto. Prospekt informacyjny, jego skrót, tabela opłat,dane o ryzyku inwestycyjnym i podatek dostępne są na stronie: www.union-investment.pl.
