Mówmy chociaż jednym głosem

24-08-2017, 22:00

Zbliżają się białorusko-rosyjskie manewry dosłownie u granic naszego kraju i republik bałtyckich.

Okresowa wizyta Jensa Stoltenberga, sekretarza generalnego NATO, w Polsce tym razem ma określony kontekst. Zbliżają się białorusko-rosyjskie manewry „Zapad’17” dosłownie u granic naszego kraju i republik bałtyckich. Według białoruskich gospodarzy weźmie w nich udział 12,7 tys. wojskowych, w tym z Rosji — 3 tys. Jednak w ocenie najbardziej zaniepokojonej Litwy ćwiczenia mogą zmobilizować nawet… 100 tys. żołnierzy.

Zobacz więcej

Jens Stoltenberg rozpoczął wizytę zgodnie z hierarchią, od zwierzchnika sił zbrojnych Andrzeja Dudy. Fot. Tomasz Adamowicz - Forum

Kwatera główna NATO ubolewa z powodu braku przejrzystości i otwartości zwłaszcza Rosji.

Białoruś oficjalnie zaprosiła z sojuszu jedynie dwóch obserwatorów, którzy będą mogli obserwować tylko pokazówkę dla gości najwyższej rangi. Tymczasem wiedeński dokument Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) z 2011 r. przewiduje szczegółowe briefingi na temat scenariusza i przebiegu całych ćwiczeń. Wychodzi zatem, że NATO będzie musiało w dawnym stylu uruchomić zdalnie wszystkie najnowocześniejsze środki rozpoznania elektronicznego.

Z polskiego punktu widzenia najważniejsze, by brukselska kwatera nie zapominała o wschodniej flance. Zwłaszcza że nie jest całkiem wykluczone przedłużenie obecności wojsk rosyjskich na Białorusi już po zakończeniu manewrów, w odpowiedzi na stacjonowanie żołnierzy amerykańskich u nas. Jens Stoltenberg ma dosyć dobre rozeznanie w strukturze kierowania siłami zbrojnymi w Polsce. Oprócz rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą, konstytucyjnym zwierzchnikiem armii, spotka się z premier Beatą Szydło, nominalną szefową ministra obrony, a wspólnie z ministrem Antonim Macierewiczem naocznie przekona się o postępach w integracji grupy NATO-wskiej pod przewodem Amerykanów. Od niedawna okazuje się jednak, że nawet decydenci wyrastający z jednego pnia politycznego w sprawach armii nie mówią jednym głosem, różniąc się np. w sprawie systemu dowodzenia. Stąd odnoszący się do wizyty gościa z Brukseli nieśmiały postulat zapisany w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mówmy chociaż jednym głosem