Może 2021 okaże się trochę normalniejszy

opublikowano: 30-12-2020, 20:00

To był rok, dobry rok, z żalem dziś żegnam go, miejsce da nowym dniom stary rok, dobry rok…

Wiecznie zielony przebój Czerwonych Gitar zawsze królował sylwestrowo w ostatnich minutach przed otwieraniem szampanów. Na pewno jednak nie będzie tak dzisiaj, bo o anormalnym 2020, najbardziej stresującym roku od zakończenia drugiej wojny światowej, mało kto odważy się powiedzieć, że był dobry. W powojennych dziejach Polski zdarzył się tylko jeden o podobnych skutkach społecznych, 1981, ze względu na stan wojenny od nocy 12/13 grudnia. Rzecz jasna radykalnie różnią się przyczyny, teraz praktycznie całą ludzkość zaatakowała niewidzialna broń biologiczna SARS-CoV-2, wtedy zaś na froncie krajowym uderzyła spersonalizowana junta.

Epoki, ustroje i przyczyny zupełnie inne, ale trudno uniknąć refleksji, że zakończenia roku 1981 i 2020 mają punkty styczne. Premier Mateusz Morawiecki za wszelką cenę usiłuje zdjąć z sylwestrowej nocy fatalne wizerunkowo odium ustanowienia „godziny policyjnej”. A przecież nawet w PRL dosłowny termin „godzina milicyjna” ostatni raz użyty został pół wieku temu – w miastach Wybrzeża podczas tragedii grudnia 1970 r. Później już zawsze zapisywane to było okrężnie, na dowód proponuję analizę porównawczą. Obecnie obowiązujące rozporządzenie Rady Ministrów formułuje zakaz tak: „Od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 na obszarze RP przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze jest możliwe wyłącznie w celu: 1) wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub działalności gospodarczej; 2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego”. Zarządzenie ministra spraw wewnętrznych PRL z 13 grudnia 1981 r. brzmiało tak: „Wprowadza się zakaz przebywania osób w miejscach publicznych od godz. 22.00 do godz. 6.00 następnego dnia w miejscowościach położonych na obszarze całego kraju”. Tamto było bezterminowe, obecne zaś tylko jednonocne, notabene wtedy akurat na sylwestra zakaz został… zdjęty.

Filip Radwanski / Forum

Ciekawe są wnioski z porównania wyłączeń z zakazów obowiązujących generalnie. Każda władza uznaje za ważne pewne kategorie funkcjonariuszy czy pracowników. W 1981 r. mogli się błąkać również nocami m.in. najwyżsi (od poziomu województwa) działacze partyjni, zaś co do delegowania pracowników – mogły to robić uspołecznione zakłady pracy, tzw. prywaciarze nie cieszyli się zaufaniem junty. Teraz na liście 25 wyłączeń z zakazu przyjmowania przez hotele osób delegowanych służbowo znalazł się punkt 23, wstawiony specjalnie dla potrzeb sylwestrowego igrzyska TVP w Ostródzie. Dzięki niemu nie będzie niezgodny z rozporządzeniem masowy nocleg organizatorów oraz tzw. gwiazd w bliskim amfiteatrowi ośrodku TVP w Sarnówku. Nawet trudno się dziwić, przecież telewizja tzw. dobrej zmiany otrzymywane corocznie od państwa blisko 2 mld zł musi na coś wydać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane