W Nowym Jorku za baryłkę ropy płacono wczoraj już prawie 45 USD. Wzrosty wywołał huragan Ivan, który zmusił koncern BP do wstrzymania produkcji, a Royal Dutch/Shell Group do znacznego ograniczenia wydobycia w Zatoce Meksykańskiej.
W kolejnych dniach raczej nie ma co liczyć na szybką przecenę. Na drodze ku korekcie może stanąć OPEC, który dziś zbiera się na posiedzeniu, by zastanowić się nad sytuacją na paliwowym rynku. Wczoraj pojawiły się sugestie, że kraje dostarczające ponad jedną trzecią światowej ropy nie zamierzają podnosić limitów wydobywczych. Zwolennicy tego poglądu w prosty sposób argumentują swoje stanowisko: OPEC produkuje obecnie ponad 2 mln baryłek ropy naftowej dziennie więcej, niż wynoszą normy. Jednak kartel stać na podniesienie limitów. Obecnie rezerwy państw członkowskich wynoszą około 1 mln baryłek ropy dziennie.