Może przybyć milion bezrobotnych

Jacek Kowalczyk
24-02-2009, 06:45

Problem braku pracy wraca szybciej niż ktokolwiek przypuszczał. Do końca roku bezrobocie może wzrosnąć nawet do 16,5 proc.

Do niedawna było rewelacyjnie. Przez nieco ponad rok pod względem poziomu bezrobocia Polska wspięła się z ostatniego na 12. miejsce wśród krajów Unii Europejskiej. To absolutny rekord. Według Eurostatu w grudniu 2008 r. wyprzedzaliśmy nawet Szwedów, Belgów i Włochów. Od tej pory perspektywy dla naszego rynku pracy odwróciły się o 180 stopni – przed nami dramatyczny wzrost bezrobocia. Ekonomiści szacują, że w 2009 r. może przybyć nawet 1,1 mln osób bez pracy.

Autorem najbardziej pesymistycznej prognozy jest Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku. Według niego na koniec obecnego roku stopa bezrobocia wyniesie 16,5 proc. (w grudniu 2008 r. była na poziomie 9,5 proc.). Liczba bezrobotnych wzrosłaby wówczas z 1,5 mln do 2,6 mln.

- W 2009 r. wzrost gospodarczy zbliży się do zera, a niewykluczone, że zobaczymy nawet recesję. Tak gwałtowne zatrzymanie musi spowodować gwałtowny wzrost bezrobocia – argumentuje Arkadiusz Krześniak.

Nasz rynek pracy w coraz czarniejszych barwach widzą też analitycy Raiffeisen Banku. Wczoraj podnieśli prognozę z 12 proc. do 14,9 proc. w grudniu 2009 r.

- Już w styczniu widzieliśmy ostry wzrost bezrobocia. Resort pracy szacuje, że zarejestrowało się 160 tys. osób. Minister Jolanta Fedak prognozuje, że do czerwca odsetek osób bez pracy wzrośnie do 12 proc., a przecież druga połowa roku przyniesie dalsze pogorszenie – tłumaczy Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Taki scenariusz oznacza, że na bruk trafi 880 tys. osób. To opinie skrajnie pesymistyczne, na szczęście zdarzają się też optymiści. Mediana prognoz pytanych przez nas ekonomistów wynosi 12,9 proc. Niestety nawet autorzy najkorzystniejszych scenariuszy nie mają dobrych wiadomości.

- Zakładam, że na koniec roku bezrobocie wzrośnie do 12,2 proc., ale jest duże ryzyko, że będzie to wyższy poziom – mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Nawet w tym optymistycznym wariancie na bezrobocie pójdzie prawie pół miliona ludzi.

Jeszcze półtora miesiąca temu eksperci resortu pracy szacowali, że w bieżącym roku pracę straci 200-300 tys. osób. Taki scenariusz to dziś utopia. Co sprawiło, że tak zmieniły się oceny ekonomistów? Przede wszystkim kłopoty zagranicznych gospodarek i spadek produkcji w Polsce.

- Mniej zamówień to dla firm mniej potrzebnych rąk do pracy. Niestety widać już, że ten proces będzie postępował w całym 2009 r. W dodatku recesja na zachodzie będzie zmuszać pracujących tam Polaków do powrotu do kraju. Nie wrócą od razu, ponieważ wielu z nich przez kilka miesięcy będzie korzystać z  tamtejszych zasiłków dla bezrobotnych. Jednak już w drugiej połowie roku byli emigranci będą masowo odwiedzać nasze urzędy pracy – twierdzi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

Jeśli sprawdzą się czarne scenariusze kreślone przez analityków, konsekwencje będą fatalne, nie tylko dla samych bezrobotnych, ale całej gospodarki.

- To mocny cios dla firm. Przy takiej niepewności na rynku pracy konsumpcja gwałtownie osłabnie. Możemy już zapomnieć, że będzie ona – jak niedawno mówiono – stabilizatorem gospodarki – mówi Marta Petka-Zagajewska.

Utrata dochodów przez milion osób to też potężne zagrożenie dla banków.

- Problem niespłacanych kredytów mocno wzrośnie – dodaje ekonomistka Raiffeisen Banku.

Rosnące bezrobocie w coraz trudniejszej sytuacji stawia też rząd. Mniejsza ilość zatrudnionych to mniejsze przychody z podatku. Wydatki natomiast rosną.

- Jeden punkt procentowy wzrostu bezrobocia to ubytek Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o 1,8 mld zł – szacuje Jakub Borowski.

Gdyby ziścił się scenariusz Arkadiusza Krześniaka, do funduszu wpłynęłoby o około 10 mld zł składek mniej. Tę lukę będzie musiał pokryć rząd z budżetu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Może przybyć milion bezrobotnych