Możemy się na tych niewdzięczników... obrazić

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-01-27 00:00

Konferujący dzisiaj w Waszyngtonie prezydent Aleksander Kwaśniewski nie osiągnie żadnego przełomu w polityce wizowej USA wobec Polaków, albowiem tamtejsze ostre przepisy są jednakowe dla całego świata. 100 USD od każdej decyzji, również odmownej, pobierają konsulaty nie tylko w Polsce, ale i w takim państwie weteranie NATO (od roku 1952) i EWG/UE (od roku 1981) jak Grecja. Sojusz w sprawie irackiej nie zmienił naszego obrazu w oczach służb imigracyjnych USA. Nie ma żadnych szans na spadek odsetka odmów poniżej poziomu 3 proc., od czego Stany Zjednoczone uzależniają zawieszenie wobec obywateli danego kraju obowiązku wizowego.

Jedynym postępem może być ewentualne przeniesienie pełnej amerykańskiej odprawy imigracyjno-celnej na Okęcie, aby przynajmniej pasażerowie samolotów nie byli narażeni na zawracanie ich do Polski z ważnymi wizami. Jednak do czasu wybudowania drugiego terminalu, w Warszawie nie ma warunków do takiej odprawy. Poza tym byłaby ona skomplikowana prawnie — wyobraźmy sobie sytuację, że oto w swoim sektorze Okęcia służby amerykańskie zatrzymują podróżnego ściganego za przestępstwo federalne, ale w Polsce całkowicie czystego...

Strona amerykańska nie ukrywa, iż wobec każdego przyjezdnego stosowana jest zasada DOMNIEMANIA WINY, a konkretnie — domniemania zamiaru emigracji, a przynajmniej pracy na czarno. Dlatego stojący w Warszawie lub Krakowie w kolejce do przesłuchania przez konsula USA jeszcze długie lata będą to bez szemrania przyjmować do wiadomości.