Możliwe głębsze spowolnienie

dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB
opublikowano: 23-01-2023, 09:14
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Na globalnych rynkach kolejny tydzień rozpoczął się w dobrych nastrojach. To pomaga wspiąć się notowaniom EURUSD na poziomy niewidziane od wiosny ubiegłego roku, pośrednio umacnia także złotego. Jednak dane z polski mogą niepokoić.

Złoty częściowo tylko korzysta z noworocznej euforii. Przekłada się ona na globalne osłabienie dolara i powoduje przez to spadki kursu USDPLN. W takich sytuacjach złoty jednak zazwyczaj zyskuje także wobec euro, a obecnie tak się nie dzieje. Kurs EURPLN swoje lokalne minimum odnotował pod koniec grudnia i od tego czasu delikatnie pnie się w górę. Zasługą może być różna postawa banków centralnych. Oczywiście stopy procentowe w Polsce są znacznie wyższe niż w strefie euro, ale Rada przestała je podnosić, podczas gdy EBC wyrasta ostatnio na globalnego lidera zacieśnienia pieniężnego. Naturalnie również poziomy i ścieżki inflacji są różne w Polsce i strefie euro, dlatego postawa EBC sprzyja notowaniom euro. Polska gospodarka jak dotąd pokazywała dość dużą odporność na europejskie spowolnienie, jednak dane zaczynają się mocniej pogarszać. W grudniu dynamika wynagrodzeń wyniosła 10,3% r/r. To oczywiście nadal dużo, jednak przy inflacji na poziomie 16,6% oznacza to spory spadek płac w ujęciu realnym. Nawet przy nadal solidnym tempie wzrostu zatrudnienia fundusz płac spada najmocniej od globalnego kryzysu finansowego. Co to oznacza? Spadek siły nabywczej konsumenta. Oczywiście rynek pracy to tylko jedno (choć najważniejsze) źródła. Nie należy zapominać o transferach, czy efektach programów typu „wakacje kredytowe”. Jednak w sytuacji, gdy ze względu na efekt bazy i tak groziły nam spadki PKB w ujęciu r/r, teraz taka perspektywa wydaje się bardziej realna. Z drugiej strony, jeśli popyt konsumpcyjny faktycznie mocniej spadnie, powinno to pomóc ujarzmić inflację, a to na dłuższą metę może wyjść złotemu na dobre.

Globalnie nadchodzący tydzień przynosi całkiem ciekawą listę wydarzeń i publikacji. Jutro poznamy wstępne szacunku styczniowych PMI – w Europie od dwóch miesięcy mamy delikatne odbicie (efekt spadku cen energii) i kontynuacja tego trendu mogłaby pomóc notowaniom euro. Najważniejsze dane z USA mamy w czwartek (PKB) i piątek (inflacja PCE). Do tego dochodzi sezon wyników (w środę przedstawi je Tesla), zaś w Chinach mamy w tym tygodniu święta Nowego Roku. O 8:50 euro kosztuje 4,71 złotego, dolar 4,32 złotego, frank 4,70 złotego, zaś funt 5,36 złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane