Można pokrzyżować zamiary Gazpromu

Anna Bytniewska
21-11-2002, 00:00

Delegacja polska i rosyjska kolejny raz omawiały wczoraj problemy gazowe. Ujawnienie przez Gazprom decyzji o budowie gazociągu północnego przez Bałtyk oznacza jedno: wywarcie presji na Polsce. PGNiG może bowiem pokrzyżować plany Gazpromu, decydując się szybko na budowę Baltic Pipe.

Polacy i Rosjanie ponownie zasiedli do stołu, aby rozwiązać kwestie nadmiernych dostaw rosyjskiego gazu do Polski i zadecydować o powstaniu II nitki gazociągu jamalskiego. Analitycy nie mogą oprzeć się wrażeniu, że obie strony — w sytuacji, gdy wymiana merytorycznych argumentów przez wiele miesięcy nie przyniosła konsensu — rozpoczęły batalię polegającą na wyciąganiu asów z rękawa.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) musi mieć przewagę w tej grze, skoro Gazprom ogłosił, że decyduje się na realizację tak drogiej inwestycji (8-10 mld USD) jak gazociąg północny — ma on biec dnem Bałtyku aż do Niemiec. Rosyjski potentat ma długoterminowe zamówienia na ponad 2,3 bln m sześc., a do 2010 r. eksport gazu ma zwiększyć się ze 130 do 196 mld m sześc. Aby wywiązać się z handlowych zobowiązań, rosyjska firma powinna mieć nową, transeuropejską drogę przesyłu gazu. Funkcję tę miały pełnić II nitka gazociągu jamalskiego, gazociąg północny lub tzw. pieremyczka omijająca Ukrainę.

Zarówno II nitka Jamału, jak i „pieremyczka” nie powstały, zablokowane przez Polskę z powodów ekonomicznych i politycznych. Rosjanom pozostało więc poprowadzenie gazociągu wzdłuż Bałtyku do Niemiec, chociaż II nitka Jamału kosztowałaby znacznie mniej (2-2,5 mld USD). Zdaniem ekspertów, to też nie będzie łatwe, a może wręcz okazać się niemożliwe do wykonania ze względu na specyficzne ukształtowanie dna Bałtyku, protesty ekologów czy wreszcie nadpodaż gazu w Europie Zachodniej. A to może świadczyć, że gazociąg północny to tylko negocjacyjny straszak. Co ważniejsze, plany Gazpromu może pokrzyżować również inna inwestycja podmorska.

Jak bumerang powraca bowiem projekt gazociągu Baltic Pipe, łączącego Polskę z Danią. Niedawno pojawiły się plany wykorzystania go jako ważnego elementu innego projektu, określanego mianem Amber. Miałby on dostarczać skandynawski gaz na Litwę, a w dalszej perspektywie na Łotwę, do Estonii i Finlandii. Jeżeli PGNiG i duński DONG szybko zdecydują się na realizację tej inwestycji, zdążą przed zakończeniem budowy gazociągu północnego.

— Wówczas Rosjanie będą musieli uzyskać zgodę właściciela gazociągu na „przecięcie go” inwestycją podmorską, ponieważ rurociągi podmorskie transportujące gaz nie mogą się krzyżować — twierdzi anonimowo ekspert zajmujący się tematyką gazową.

— Zależy nam na porozumieniu z Rosjanami w sprawie budowy II nitki Jamału, ale wtedy, kiedy przygotujemy rynek na odbiór tak dużych ilości zakontraktowanego gazu — dodaje przedstawiciel PGNiG.

Wczoraj Jacek Piechota, minister gospodarki, zaprzeczył informacjom, jakoby Rosjanie wycofali się z projektu budowy II nitki. Z kolei Marek Kossowski, wiceminister gospodarki, powiedział agencji ISB, że Polsce grozi zapłata 7,5 mld USD w ciągu 10 lat za nadwyżkę 103 mld m sześc. gazu, jeśli nie wynegocjujemy redukcji dostaw z Rosji i powstanie II nitka Jamału.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Można pokrzyżować zamiary Gazpromu