Można powoli mówić o cyfrowym podziale globu

Janusz Filipiak
21-09-2000, 00:00

Janusz Filipiak: Można powoli mówić o cyfrowym podziale globu

WYZWANIE CZASÓW: Jeżeli nie zmniejszymy kosztów dostępu do Internetu, to doświadczymy opóźnienia cywilizacyjnego — uważa Janusz Filipiak. fot. Grzegorz Kawecki

Spotkanie regionalne Azja-Pacyfik World Economic Forum odbyło się w tym roku w Melbourne w dniach 11-13 września. Ciekawych wątków było dużo. W tej krótkiej wypowiedzi mogę poruszyć tylko trzy grupy problemów: kolejną falę protestów przeciw globalizacji, cyfrowy podział świata oraz kwestię dostępności do Internetu.

NA PEWNO zamieszki uliczne w Melbourne były bardziej dotkliwe dla uczestników, niż te które miały miejsce w Seattle. Już w pierwszym dniu demonstranci sparaliżowali WEF poprzez otoczenie centrum konferencyjnego łańcuchem ludzi. W proteście brało udział około dwóch, trzech tysięcy ludzi. Hasła były płytkie w rodzaju: „Aresztujcie wszystkich szefów” czy „Nie zanieczyszczajcie środowiska”. Dzięki dobrej organizacji protestujących prowadzonej przez Internet i łączność komórkową — co było zaskoczeniem nawet dla policji — konferencja została sparaliżowana. Prawie jednej trzeciej uczestników nie udało się dotrzeć na obrady. Następnego dnia o siódmej rano wjechaliśmy autobusami na teren centrum konferencyjnego, ale tylko dlatego, że protestujących było mniej i policja przerwała łańcuch.

GLOBALIZACJA niesie cały szereg zagrożeń dla krajów takich jak Polska. Najbardziej oczywistym jest drenaż mózgów. Odbywa się on ze wszystkich krajów do tych państw, które dobrze płacą. Wbrew pozorom — nie do Europy. Dzisiaj wszyscy chcą jechać do USA, gdzie płace są najwyższe, lub do takich miejsc, jak Singapur czy Hongkong, w których pracuje się siedem dni w tygodniu, zarabia dużo pieniędzy i... nie płaci podatków. W odróżnieniu od drenażu mózgów z lat sześćdziesiątych, kiedy Stany przyciągały ludzi z Francji czy Anglii, dzisiaj mamy do czynienia ze ssaniem fachowców przede wszystkim z Azji.

O CYFROWYM podziale świata najlepiej świadczą liczby. Obecnie na świecie mamy 200 mln użytkowników Internetu, w tym około 100 mln mieszka w Stanach Zjednoczonych. Natomiast przyszłość może należeć do dużych krajów Azji. Według prognoz miarodajnych ośrodków badawczych — za trzy, cztery lata z Internetu będzie korzystać miliard ludzi, z czego 500 mln będzie posługiwało się językiem chińskim lub innym azjatyckim. Obecnie 300 mln chińskich gospodarstw domowych ma telewizory, a liczba użytkowników telefonii komórkowej rośnie o 2,7 mln miesięcznie. W Szanghaju 90 proc. mieszkań jest okablowanych światłowodami.

I NA ZAKOŃCZENIE trzeci wątek. Okazuje się, że problemy z dostępem do Internetu nie dotyczą tylko Polski, choć rodzaj problemu jest inny. Bill Gates ostro skrytykował te kraje, w których nadal pielęgnuje się silną pozycję narodowych telekomów — m.in. Francję, Niemcy, Japonię, Australię. Stwierdził, że w państwach, w których nie ma monopolu, kablowy, czyli szerokopasmowy dostęp do Internetu, kosztuje około 30 dolarów miesięcznie. Natomiast tam, gdzie nadal dominują monopole, pełny dostęp to koszt 60 dolarów. Przypomnę, że w Polsce dostęp wąskopasmowy kosztuje dolara za godzinę! W Melbourne poruszono także problem bezprzewodowego dostępu do Internetu. W Korei i Japonii w ponad 50 proc. dostęp do sieci telekomunikacyjnej jest bezprzewodowy.

W MELBOURNE stwierdzono, że w krajach, w których dostęp do Internetu jest ograniczony, nowa ekonomia ma małe szanse rozwoju. Wniosek dla Polski jest oczywisty — jeżeli nie zmniejszymy kosztów dostępu do Internetu, to doświadczymy opóźnienia cywilizacyjnego i trudno będzie gonić innych. Nie tylko Chińczyków.

Janusz Filipiak jest prezesem spółki ComArch, profesorem AGH w Krakowie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Filipiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Można powoli mówić o cyfrowym podziale globu