Można uniknąć VAT w winietach

Magda Kozmana
opublikowano: 2002-10-14 00:00

Okazuje się, że winiety wcale nie muszą zostać obłożone 22-proc. podatkiem VAT. Zdaniem posłów, wystarczy zarzucić pomysł utworzenia Zarządu Dróg Publicznych, czyli spółki prawa handlowego, która ma zajmować się poborem i wydawaniem pieniędzy kierowców na nowe drogi.

Ustawa wprowadzająca opłaty winietowe i nowe warunki budowy autostrad zebrała już mnóstwo słów krytyki. Wszystko wskazuje na to, że ma więcej wad niż zalet. Nie została jednak odrzucona przez Sejm w pierwszym czytaniu, lecz skierowana do prac w Komisji Infrastruktury. Prawdopodobnie wyjdzie z niej zupełnie zmieniona.

Rządowy projekt zakłada stworzenie Zarządu Dróg Publicznych (ZDK) jako spółki prawa handlowego. Konsekwencje tego byłyby takie, że przychody ZDK, pochodzące z opłat, zostałyby obłożone 22-proc. podatkiem VAT.

— Należy utrzymać obecny status Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), a wtedy winiety nie będą obłożone podatkiem — mówi Bogusław Liberadzki, poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej i szef podkomisji infrastruktury.

Za takim rozwiązaniem przemawiają także inne argumenty. Jak podało Ministerstwo Finansów, spółka ZDK nie miałaby na początku wiarygodności kredytowej. Tymczasem Marek Pol, minister infrastruktury, właśnie po to chce powołać tę spółkę, by za pożyczone pieniądze z kopyta ruszyła budowa autostrad.

„Uzyskanie przez ZDK ratingu na poziomie inwestycyjnym jest mało realne. Prawdopodobnie konieczne będzie udzielanie poręczeń i gwarancji Skarbu Państwa” — informuje Ministerstwo Finansów w liście do posłów.

Powstaje więc niebezpieczeństwo spłaty przez Skarb Państwa zobowiązań niezależnego podmiotu, jakim będzie ZDK. Innym zabezpieczeniem dla banków mogłaby być cesja przyszłych wpływów z tytułu winiet, ale dopiero po uzyskaniu przez ZDK ratingu kredytowego. Nic więc dziwnego, że posłowie chcą pozostawienia obecnego statusu GDDKiA.

Przychody z winiet mają pójść do obecnych koncesjonariuszy autostrad oraz na budowę nowych dróg. Wymagałoby to renegocjacji zawartych już umów.

— To najsłabszy punkt ustawy. Negocjacje mogą być trudne i czasochłonne — przyznaje Andrzej Piłat, wiceminister infrastruktury.

Gdyby kierować się założeniami przedstawionymi przez koncesjonariuszy w biznesplanach, pieniędzy z winiet starczyłoby głównie na odszkodowania dla nich.

— Zawarte umowy koncesyjne nie będą renegocjowane — zapewnia tymczasem Bogusław Liberadzki.

Dodaje, że rozważana jest obecnie opcja pozostawienia koncesjonariuszy z ich własnym systemem opłat. Pieniądze z winiet poszłyby więc w całości na budowę nowych dróg.