Można zarobić na strajku

Marcin Zawiśliński, AH, SO
opublikowano: 2006-11-29 00:00

Kiedy potężny monopolista ma problem, problem ma cały rynek. Ale jednocześnie kontrahenci i konkurenci stają przed wielką szansą.

Gdy w połowie listopada polski oddział Metro AG (właściciel sieci supermarketów Real, Galerii Kaufhof, sklepów Saturn, Extra, Media Markt i Makro Cash & Carry) przygotowywał do wysyłki kolejną porcję druków adresowych (gazetki i ulotki) oraz bezadresowych (przesyłki reklamowe), nie mógł przewidzieć, że tym razem nie dotrą na czas do klientów. Zazwyczaj firma rozsyła tygodniowo w całym kraju około 8,4 mln egzemplarzy promocyjnych. Tym razem było to niemożliwe. Trwający po dziś dzień strajk pracowników Poczty Polskiej, z którą niemiecka firma od kilku lat ma umowę na wyłączność, zaskoczył menedżerów Metra i przystopował dystrybucję broszur. Klienci nie otrzymali wiadomości o promocjach i w konsekwencji w pierwszy weekend od rozpoczęcia protestu pocztowców sklepy sieci zanotowały znaczny spadek sprzedaży. W magazynach przedsiębiorstwa zaczęły się piętrzyć potężne góry wydrukowanych, ale nie rozkolportowanych materiałów reklamowych. Reakcja musiała być natychmiastowa.

— W oczekiwaniu na rozwój sytuacji podpisaliśmy tygodniowe umowy z innymi firmami przesyłkowymi. Nie zerwaliśmy jednak umowy z Pocztą Polską — podkreśla Renata Juszkiewicz, rzecznik przedstawicielstwa Metro AG w Polsce.

Wcześniej firma próbowała promować własne produkty, dołączając broszury reklamowe do codziennych wydań gazet. Problem w tym, iż ta usługa jest dużo droższa od pozostałych, a poza tym nigdy do końca nie wiadomo, ilu wśród czytelników jest przyszłych klientów sieci sklepów. Z kolei inne firmy, świadczące pocztowe usługi, są zazwyczaj tańsze, ale za to nie mają dostępu do skrzynek pocztowych. W przeciwieństwie do Poczty Polskiej nie mają także (może jeszcze nie mają) rozbudowanej sieci oddziałów w całym kraju.

Problem na święta

To nie koniec kłopotów czyhających nie tylko na przedsiębiorców, ale także na konsumentów.

— Nadchodzi gorący okres świąteczny. Jeżeli strajk polskich pocztowców będzie się przedłużał, może negatywnie wpłynąć na cały sektor e-commerce. Na razie nie odczuliśmy spadku obrotów, ale jeżeli ta sytuacja będzie się przeciągać, to jest wielce prawdopodobne, że tak się, niestety, stanie — uważa Alina Prawdzik, dyrektor generalna w eBay Poland.

Problemy z wysyłaniem i odbiorem przesyłek mają nie tylko mieszkańcy stolicy.

— Od 41 lat pracuję w handlu, w tym od trzech prowadzę sklep internetowy i zawsze starałam się dbać o dobrą opinię klientów. Tymczasem strajk pocztowców ją nadwyrężył. W ostatnich dniach dosta- łam, niestety wiele krytycznych e-maili. Klienci skarżyli się w nich na niedochodzące paczki i na brak awizów w skrzynkach. A to przecież nie jest moja wina — ubolewa Irena Łuczak, właścicielka perfumerii internetowej Lumiere. pl w Kaliszu.

Szczęściarze

A kto zyska na krzywdzie monopolisty? Jednym z wielkich zwycięzców w walce o opuszczonych klientów jest krakowski InPost, który rozpoczął ogólnopolską działalność 15 listopada.

— Mam tylko żal, że nie wystartowaliśmy miesiąc wcześniej. To przykre i śmieszne, że ze strony Poczty Polskiej pojawiły się sugestie, że to my wywołaliśmy strajk — wzrusza ramionami Rafał Brzoska, prezes InPostu.

Rafał Brzoska chce iść za ciosem i stawia na dalszy rozwój firmy. W nadchodzących trzech latach zamierza opanować 10 proc. polskiego rynku przesyłek pocztowych powyżej 50 gramów (tylko w tym sektorze obecne prawo pozwala na konkurencję). A jest o co powalczyć — już teraz wartość rynku z tymi usługami szacuje się na około miliard złotych. Zresztą sukcesy odnoszą na nim też inni, pomniejsi gracze.

— Ostatnie tygodnie przyniosły nam wzrost o co najmniej 30 proc. — chwali się Marek Sadowski, rzecznik prasowy PAF Operator Pocztowy, który dopiero w styczniu tego roku dostał od Urzędu Komunikacji Elektronicznej licencję na dostarczanie przesyłek.

Strajk listonoszy ma konsekwencje przede wszystkim dla rynku usług pocztowych.

— Usług kurierskich to w zasadzie nie dotyczy — przyznaje Isabella Dessoulavy-Gładysz, rzecznik prasowy DHL Express.

To jednak nie może być pocieszeniem dla Poczty Polskiej.

— Mamy świadomość, że zaufanie wielu klientów do nas jako instytucji zostało nadszarpnięte. Na pewno będziemy z nimi rozmawiać. Możliwe, że coś im zaproponujemy. Najpierw musimy jednak zakończyć rozmowy z naszym personelem, a później podsumować straty i roszczenia — podkreśla Radosław Kazimierski, rzecznik Poczty Polskiej.

Jak długo potrwa strajk? Nikt nie potrafi tego przewidzieć. Niezależnie od tego, do 2009 r. monopolistyczną domeną Poczty Polskiej pozostaną przesyłki do 50 gramów. Konkurencyjne firmy starają się jednak obchodzić te przepisy jak tylko mogą. Naklejają np. na dostarczane listy ciężkie plakietki z własnym logo. W ten sposób podwyższają wagę przesyłki do poziomu umożliwiającego im zgodną z prawem dystrybucję.

Liberalizacja od 2009 r.

A jaka będzie przyszłość usług pocztowych w Polsce?

— Z roku na rok będziemy mieli do czynienia z coraz większą liberalizacją rynku usług pocztowych i kurierskich. Tego procesu nie da się już zatrzymać — mówi Rafał Brzoska.

Dla firm wysyłających druki adresowe i bezadresowe oznacza to zapewne potanienie usług. Pewne jest, że po 2009 r., w myśl przepisów prawa unijnego, polski rynek usług pocztowych zostanie otwarty na konkurencję z zagranicy. Poczta Polska będzie wówczas walczyła nie tylko z rodzimymi operatorami, ale również z takimi potentatami, jak niemiecki Deutsche Post czy też francuski La Poste. I nie będzie to bój łatwy.