mPay pokaże lwi pazur

opublikowano: 09-01-2014, 00:00

Grupa Lew zaczynała od doładowań telefonów. Dziś ma na koncie sieć terminali, okienek kasowych oraz przejęcie mPaya. Patrzy na Biedronkę, myśli o własnej karcie i o giełdzie

Płatności mobilne w sklepach i za rachunki, doładowania telefonów z komórki, usługi dla handlu i banków, może nawet własna karta płatnicza — po przejęciu mPaya Grupa Lew ma mnóstwo pomysłów, bo i synergii między firmami jest więcej niż mogłoby się wydawać. Wyrosła na doładowaniach komórek pre-paidowych. Częstochowska firma dzisiaj ma sieć 11 tys. terminali i kontroluje 8 proc. tego rynku z obrotami wynoszącymi 300 mln zł. Od niedawna działa również w internecie za pośrednictwem strony doładowania.pl.

Zobacz więcej

Grupa Lew, której szefuje Andrzej Basiak, z lokalnego gracza na rynku doładowań wyrasta na operatora płatności masowych i mobilnych. Chce pożenić terminal z komórką i otworzyć 300 okienek kasowych. [FOT. ARC]

Druga, coraz mocniejsza linia biznesowa, związana jest z opłacaniem rachunków. We wrześniu grupa przejęła od Euronetu 120 punktów kasowych, które po dodaniu własnych okienek stworzyło sieć ponad 170 Dobrych Punktów Finansowych. Miesięcznie przyjmują one 180 tys. rachunków. Łącznie, co miesiąc, w takiej czy innej formie kontakt z Lwem ma 1,2 mln osób.

Przykład z Biedronki

W listopadzie Lew odkupił od ATM 45 proc. akcji mPaya, nestora płatności mobilnych w Polsce. Pod względem liczby klientów ten ostatni nie prezentuje się najlepiej. W systemie operatora zarejestrowało się 390 tys. osób, ale regularnie płaci komórką najwyżej co piąta-szósta. Brak skali działania był jedną z zasadniczych bolączek mPaya. Wejście do grupy Lew wreszcie może być okazją do zdobycia masy.

— Migrujemy cały nasz biznes w kierunku usług płatniczych, co ułatwi nam akwizycja mPaya, która daje wiele synergii rynkowychi produktowych. Grupa Lew działa w mniejszych miejscowościach, mPay ma raczej klientów wielkomiejskich. Lew ma kanały dystrybucji i dostęp do klientów, mPay nowoczesne rozwiązania płatnicze — mówi Andrzej Basiak, szef Grupy Lew.

Możliwości krzyżowej sprzedaży narzucają się same. Użytkowników mPaya można zachęcać do doładowywania kart telefonicznych za pośrednictwem komórki, jak też do mobilnego opłacania rachunków. Dobre Punkty Finansowe to natomiast naturalne miejsce do marketingu płatności mobilnych mPaya.

— Działamy na lokalnych rynkach, gdzie innym operatorom nie opłaca się wchodzić z usługą biletów komunikacji miejskiej, kupowanych komórką. My już tam jesteśmy — mówi prezes Basiak.

mPay nie ma też zamiaru odpuszczać rynku biletowego i parkingów w dużych miastach, z których został częściowo wypchnięty przez Skycasha. Grupa Lew, mając sieć terminali i mPaya, może spróbować powtórzyć ruch Biedronki i wprowadzić płatności mobilne do sieci handlowych, które już obsługuje, np. do RTV EURO AGD i Pepco. Z zastrzeżeniem, że nie będzie to substytut karty, ale instrument do płatności zdalnych bez kontaktu z kasą. I nie tylko dla klientów detalicznych.

— Interesuje nas rynek usług B2B. Jesteśmy partnerem Mastercard Mobile i możemy oferować różne usługi związane z płatnościami idącymi w ciężar karty zarówno sieciom handlowym, jak i bankom. Jesteśmy otwarci na współpracę. Także z tymi bankami, które mają własne aplikacje płatnicze. Możemy im np. udostępnić nasze terminale do doładowań telefonów, co robimy już z Peopay — mówi szef Grupy Lew.

Kierunek — giełda

Równolegle z biznesem mobilnym grupa będzie rozwijać naziemną sieć Dobrych Punktów Finansowych. Do końca przyszłego roku ich liczebność wzrośnie do 300 (tak jak dzisiaj będą działać w systemie franczyzowym). Oprócz przyjmowania rachunków zaczną też zajmować się sprzedażą prostych produktów finansowych, wśród których, w przyszłości, może znaleźć się karta… przedpłacona z Lwem na awersie. Byłaby to pierwsza niebankowa karta w Polsce.

— Zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem. Spadek interchange w przyszłym roku podkopuje biznesowy sens projektu. Można go jednak zrealizować wspólnie z partnerem, np. w ramach karty rabatowej — mówi prezes Basiak. Plany rozwoju biznesu będą wymagały wzmocnienia kapitałów grupy. Głównie ze względu na rozbudowę sieci Dobrych Punktów Finansowych. Od wiosny tego roku Lew ma licencję Krajowej Izby Płatniczej, co oprócz przywilejów, jak wydawanie własnych kart, prowadzenie rachunków rozliczeniowych, wiąże się z obowiązkami. Takim jest np. posiadanie odpowiedniej wielkości kapitałów.

— Jednym z rozważanych sposobów zdobycia pieniędzy jest giełda. Możliwy termin debiutu to IV kwartał 2014 r. — mówi Andrzej Basiak.

OKIEM KONKURENTA

Komunikacja nieinternetowa, kodowa, odchodzi w przeszłość

prezes Skycasha

DARIUSZ MAZURKIEWICZ

mPay to niewątpliwie jest marka, z którą kojarzone są początki rynku płatności mobilnych w Polsce. Z czasem innowacyjność firmy osłabła. Nie jestem przekonany, że technologia USSD, z której korzysta mPay, ma przyszłość. Komunikacja nieinternetowa, kodowa, odchodzi w przeszłość. Jeśli mPay zdecyduje się postawić na biznes aplikacyjny, to będą na etapie Skycasha sprzed 2,5 roku, bo tego nie robi się z dnia na dzień. Nie mam też przekonania, czy wprowadzenie doładowań telefonów do mPaa spowoduje, że Lew będzie zdobywać znaczące udziały w rynku. Nikt nie wygra z przyzwyczajeniami massmarketu, który woli doładowania za pośrednictwem serwisów bankowych. Jeśli chodzi o rozwijanie sprzedaży mobilnych biletów w mniejszych miejscowościach, to w ogóle nie widzę tutaj biznesu. Małe miejscowości to małe wolumeny i mała sprzedaż. Prowadziliśmy testy w Gorlicach, Jaśle, które pokazały, że w tych miejscowościach jest niewielu pasażerów, a komunikacja miejska to niewielkie, rzadko jeżdżące busy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu