MPO Warszawa chce produkować wodór z odpadów

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2021-12-15 20:00

Miejska spółka ma długą listę inwestycji, m.in. w recykling, biogazownię i kompostownię. Paliwem pozyskanym ze śmieci planuje zasilać autobusy i pociągi.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie plany inwestycyjne na MPO Warszawa
  • jak planuje je sfinansować
  • czemu firmy transportowe mogą być beneficjentem inwestycji w odpady

MPO Warszawa jest przedsiębiorstwem, którego możliwości zagospodarowania odpadów zmieszanych wynoszą ok. 40 tys. ton rocznie. Dzięki inwestycjom może je znacznie zwiększyć. Modernizowany i rozbudowywany obecnie Zakład Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych (ZUSOK) będzie miał zdolność termicznego przekształcania ponad 300 tys. ton śmieci.

- Jeszcze w grudniu tego roku planujemy ogłosić także postępowanie na budowę linii do segregowania odpadów, dzięki czemu zdolności w tym obszarze zwiększymy o 30 tys. ton rocznie – mówi Zdzisław Gawlik, prezes MPO Warszawa.

Kolejki chętnych po kompost

Komunalna spółka przygotowuje się też do budowy hermetycznej kompostowni.

- Już zainwestowaliśmy w sita i maszyny pozwalające przetwarzać odpady biologiczne w naturalny nawóz. Dotychczas zagospodarowanie tego typu odpadów było dla nas dużym problemem, ale obecnie po kompost ustawiają się kolejki, odbiorcy zapisują się na listy, by otrzymać swoją pulę. Dzięki inwestycjom oferujemy produkt o wysokiej jakości, więc jest na niego popyt – dodaje Zdzisław Gawlik.

Komunalne perpetuum mobile

Kolejnym przedsięwzięciem planowanym przez stołeczną firmę jest budowa biogazowni, na którą w przyszłym roku stołeczne MPO planuje pozyskać decyzję środowiskową. Wytwarzane w niej ciepło może wykorzystać do ogrzania budynków, a metan do zasilania własnej floty samochodów. Spółka planuje także w przyszłym roku budowę instalacji fotowoltaicznych oraz pozyskiwanie energii ze spalania odpadów.

- Możemy nią także zasilać samochody. Już realizujemy program pilotażowy, testujemy śmieciarki elektryczne. Naładowanie baterii pozwala na pracę auta przez jedną zmianę – mówi Zdzisław Gawlik.

Na styku rynku odpadów, transportu i odnawialnych źródeł energii MPO Warszawa ma zresztą znacznie więcej planów.

- Przystępujemy do opracowania dokumentacji przetargowej, by ogłosić postępowanie na studium wykonalności na instalację do wytwarzania wodoru z odpadów. Projekt ten wpisuje się w ogłoszoną przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego koncepcję budowy Zielonej Warszawy – mówi Zdzisław Gawlik.

Zakłada, że wykonawca przygotuje studium w ciągu sześciu miesięcy. Określi ono m.in., czy nowe paliwo będzie pozyskiwane z jednej czy z kilku frakcji odpadów i jakie śmieci najlepiej wykorzystać w tym procesie.

- Wchodząc w produkcję wodoru zamierzamy zacieśnić współpracę z innymi miejskimi spółkami, np. z MZA [Miejskie Zakłady Autobusowe — red.] czy stołeczną SKM. To potencjalni odbiorcy wodoru, który może być używany do napędzania autobusów oraz pojazdów kolejowych– twierdzi Zdzisław Gawlik.

Zakłada, że równocześnie z opracowaniem studium wykonalności w życie wejdzie ustawa wodorowa ułatwiająca realizację tego typu inwestycji. Klientów na wodór raczej nie zabraknie.

- Oczywiście jesteśmy zainteresowani eksploatacją autobusów wodorowych, więc uważnie wsłuchujemy się we wszystkie inicjatywy dotyczące możliwych dostaw tego paliwa. Kiedy będziemy znali szczegóły przedsięwzięcia, będziemy mogli przygotować symulacje finansowe dotyczące kosztów eksploatacji tego typu taboru i w konsekwencji możliwości jego zakupu – mówi Adam Stawicki, rzecznik prasowy MZA.

Okiem eksperta
Szansa na unijne finansowanie
Anna Larsson
dyrektor ekonomii cyrkularnej w Reloop Europe

Produkcja wodoru z odpadów to nie tylko sposób na ich zagospodarowanie, ale równocześnie możliwość eliminacji emisji z paliw kopalnych poprzez dostarczenie go ze źródeł odnawialnych. Metoda ta zyskuje na popularności w związku z wdrażaniem zasad gospodarki obiegu zamkniętego oraz potrzebą znacznego zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Wdrożenie technologii będzie objęte wsparciem finansowym w ramach programów unijnych.

Prezes MPO nie ujawnia jednak kosztów planowanych przedsięwzięć.

- Mamy oszacowany poziom nakładów, ale ostateczne kwoty zależą od zakresu każdego z planowanych projektów i dostępnego na rynku potencjału wykonawczego. Na przykład przygotowując się do przetargu na linię do segregacji odpadów, zakładaliśmy udział pięciu-siedmiu firm krajowych i kilku zagranicznych. Do dialogu technicznego zgłosiły się dwa polskie podmioty i trzy zagraniczne. Wygląda na to, że potencjał rynku jest niższy, niż zakładaliśmy, co może mieć wpływ na ceny ofert, dlatego nie chcemy podawać naszych szacunków – tłumaczy Zdzisław Gawlik.

Fundusze na sfinansowanie inwestycji zamierza pozyskiwać zarówno z dotacji krajowych jak też unijnych. Bez europejskiego finansowania nie obędzie się zwłaszcza przy budowie instalacji do przetwarzania odpadów na wodór.

- Im więcej dotacji uda się nam pozyskać, tym mniej kosztów inwestycji będziemy musieli przenieść na mieszkańców. Równocześnie jednak możliwość pozyskiwania przez MPO ciepła czy energii z odpadów korzystnie wpłynie na nasze koszty, a tym samym pozwoli utrzymać stabilne ceny – twierdzi Zdzisław Gawlik.

Planując inwestycje, bierze też pod uwagę możliwość ich współfinansowania przez partnerów prywatnych, np. w modelu publiczno-prywatnego partnerstwa.

Kontrakty z przetargów
Kontrakty z przetargów
- Nie chcemy być postrzegani jako spółka, która ma bogatą mamę – Warszawę – i tylko dzięki niej funkcjonuje. Zaczęliśmy więc startować w przetargach na obsługę innych gmin. Odbieramy odpady w Sulejówku, a w dwóch innych postępowaniach, w jednej z gmin, nasze oferty są na pierwszym miejscu, więc mamy nadzieję, że wygramy – mówi Zdzisław Gawlik, prezes MPO Warszawa, które wygrywa także w przetargach na obsługę obiektów komercyjnych, takich jak galerie handlowe, np. Arkadia, czy użyteczności publicznej, jak np. Cmentarz na Powązkach. .
Marek Wiśniewski

Nowe linie i instalacje będą powstawały m.in. na Bielanach i na Zabranieckiej.

- Z władzami miasta oraz Stowarzyszeniem EKON podpisaliśmy także porozumienie dotyczące pozyskania nieruchomości przy ul. Mortkowicza, na której możemy lokować nasze inwestycje. Dzięki współpracy ze Stowarzyszeniem EKON możemy szkolić osoby z niepełnosprawnościami, które dotychczas pracowały na Mortkowicza, do obsługi naszych linii czy wykonywania różnych prac związanych z segregacją i zagospodarowaniem odpadów. Rozwijając działalność, będziemy przecież potrzebować pracowników – mówi Zdzisław Gawlik.

Jego zdaniem w inwestycje na rynku odpadowym mogłyby także bardziej zaangażować się wspólnoty czy spółdzielnie mieszkaniowe.

- Oczywiście nie chodzi o dofinansowanie naszych inwestycji, lecz realizację projektów, dzięki którym mniej będzie odpadów zmieszanych, a więcej segregowanych i przygotowanych do recyklingu. Spółdzielnie i wspólnoty mogłyby np. na osiedlach budować minipunkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (PSZOK) – mówi prezes stołecznego MPO.

Dzięki temu już na starcie odpady byłyby lepiej przygotowane do recyklingu. Duże PSZOK-i organizują natomiast zazwyczaj gminy oraz firmy zajmujące się zagospodarowaniem odpadów.

- Organizujemy kontenery dla dwóch PSZOK-ów na ul. Tatarskiej i Kampinoskiej. Obecnie mieszkańcy, chcąc oddać stare meble czy opony, mają tylko dwa punkty w Warszawie. W ciągu trzech lat planujemy jednak zorganizować kilka nowych PSZOK-ów dla mieszkańców stolicy. Dzięki temu wiele osób będzie miało bliżej do punktu zbiórki niż obecnie, co zachęci ich do przywiezienia odpadów do PSZOK-u, a nie np. do lasu – ma nadzieję Zdzisław Gawlik.