Mrzonka trafia na mrzonkę

11-03-2013, 00:00

PiS od razu po piątkowej klęsce ponowiło zapowiedź, że w wyborach w roku 2015 przekształci Warszawę w drugi Budapeszt

Z kronikarskiego obowiązku wracamy jeszcze do tzw. konstruktywnego wotum nieufności, czyli próby wymiany premiera Donalda Tuska na Piotra Glińskiego. Piątkowe głosowanie przejdzie do historii, albowiem po szesnastu latach obowiązywania Konstytucji RP wreszcie została przećwiczona kolejna z ważnych procedur specjalnych.

Jarosław Kaczyński (FOT. MW)
Zobacz więcej

Jarosław Kaczyński (FOT. MW)

Wcześniej z takiej półki pochodziły: żmudna ścieżka zatwierdzania rządu Marka Belki w roku 2004, samorozwiązanie się parlamentu w roku 2007 oraz pełnienie obowiązków prezydenta RP przez marszałka Sejmu po tragedii smoleńskiej w roku 2010. Niewypróbowany, na szczęście, pozostaje jeszcze tylko rozdział XI o stanach nadzwyczajnych.

Osamotnione Prawo i Sprawiedliwość przegrało 137:236 z koalicją Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Pozostałe kluby przyjęły postawę „nie moje małpy, nie mój cyrk”. 41 głosów formalnie wstrzymujących się, ale faktycznie także blokujących wymianę premiera, zgodnie oddały Sojusz Lewicy Demokratycznej i Solidarna Polska, zaś grupę 46 posłów nieobecnych utworzył głównie Ruch Palikota.

Te wyniki mają ogromne znaczenie dla perspektyw władzy w Polsce, ponieważ potwierdzają zerową zdolność koalicyjną PiS. Przeliczając sondaże i głosy w urnach na poselskie mandaty zawsze trzeba pamiętać, że w naszym ustroju parlamentarno-gabinetowym z niewielką domieszką prezydencką rząd musi uzyskać wotum zaufania.

Zdobycie w ordynacji proporcjonalnej przez jakąkolwiek partię większości bezwzględnej to mrzonka, fatamorgana, majaki itp. Tymczasem PiS od razu po piątkowej klęsce ponowiło zapowiedź, że w wyborach w roku 2015 przekształci Warszawę w drugi Budapeszt (patrz wektor na stronie obok). Hm, a czemuż nie w… Moskwę, tam w 450-osobowej Dumie, zbliżonej liczebnie do Sejmu, prezydencka partia Jedna Rosja ma obecnie 238 mandatów.

Odnoszące się do roku 2015 mrzonki upowszechnia jednak nie tylko opozycja, lecz także ekipa rządowa.

W przygotowaniach Polski do wejścia do Eurolandu główny akcent ma zostać położony na spełnienie kryteriów konwergencji — i słusznie, to zawsze pomoże w rozwoju. Równoległy wątek prawny na razie został zawieszony, bo wiadomo, że w obecnej kadencji nawet nie ma co myśleć o zmianie Konstytucji RP, koniecznej do zastąpienia złotego przez euro.

Ale w roku 2015 według obietnic PO ma w Polsce zapłonąć światłość dla wspólnej waluty. Tymczasem zdobycie w 460-osobowym Sejmie blokującej puli 154 mandatów przez opcję odrzucającą rezygnację ze złotego wydaje się dzisiaj oczywistością! Paradoksalnie, szansą dla polskich monet euro staje się rycie Zbigniewa Ziobry pod Jarosławem Kaczyńskim…

Zjawisko polityczne zdefiniowane w tytule jest obiektywne i ponadpartyjne. W tym kontekście dla higieny życia społecznego w Polsce nawet dobrze, że pierwsza weryfikacja mrzonek nastąpi nie w planowych wyborach do Sejmu i Senatu dopiero we wrześniu 2015, lecz w głosowaniu do Parlamentu Europejskiego już w maju 2014. Rozbiór przez partie przynależnych nam 51 euromandatów realnie nie będzie miał dla kraju jakiegokolwiek znaczenia, ale niektóre zamki stawiane na piasku się rozsypią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mrzonka trafia na mrzonkę