Ożywienie gospodarcze w krajach strefy euro będzie postępować nadal w tempie ok. 2 proc. rocznie, jeśli średnia cena ropy w 2005 roku wyniesie 30-40 USD za baryłkę. W przedziale 40-50 USD ożywienie straci rozmach, a powyżej 50 USD może się załamać - oceniają ekonomiści Morgan Stanley.
Amortyzatorem drogiej ropy jest silne euro, ponieważ ropa jest rozliczana w dolarze, który stracił na wartości do wspólnej waluty.
Podstawowy (łagodny) scenariusz banku Morgan Stanley zakłada, że średnia cen baryłki ropy w najbliższym roku wyniesie 35 USD, ponieważ ekonomiści banku nie dostrzegają przekonujących względów przemawiających za znacznym przekroczeniem progu 40 USD w dłuższym czasie.
Przy założeniu, że baryłka ropy ustabilizuje się na poziomie 35 USD na koniec 2005 roku, analitycy ML nie widzą ryzyka dla ich prognozy zakładającej, że średnioroczna dynamika wzrostu PKB eurostrefy w przyszłym roku wyniesie 2 proc.
Negatywne następstwa droższej ropy w przypadku eurostrefy równoważy wysoki kurs euro do dolara. Od najniższego kursu euro do dolara w 2001 roku do najwyższego poziomu na początku 2004 roku europejska waluta umocniła się o 47 proc.
Mocne euro miało negatywne skutki w postaci konkurencyjności i niższej marży zysku europejskich korporacji, ale rynek w ocenie ekonomistów Morgan Stanley przeoczył ten czynnik.
Około 1/3 handlu krajów OPEC to handel z eurostrefą wobec 10 proc. z Japonią i resztą Europy ("Dobrze jest sprzedawać w twardej walucie, gdy twoi klienci się bogacą" - napisali), po drugie - silne euro ogranicza presję inflacyjną i przyczynia się do
utrzymania niskich stóp procentowych.
MS sądzi, że euro nadal w sporym zakresie będzie zapewniało ochronę przed dużymi skokami cen na rynku paliw.
asw/ dan/ mskr/