Polska Firma Doradcza przygotowuje raport dotyczący kondycji małych i średnich firm w Polsce. Pierwsze dane pokazują, że prawdziwym problemem ponad 90 proc. podmiotów, których menedżerowie zgłaszają brak pracowników, jest brak danych na temat zapotrzebowania na pracę ludzką, deficyt kompetencji i niewielka inicjatywa menedżerów średniego i wyższego szczebla. Badaniem objęte zostały firmy z branż m.in. produkcyjnej i usługowej, które mają obroty przekraczające 30 mln zł rocznie i zatrudniają ponad 100 osób.
Z raportu wynika, że ponad 80 proc. firm nie mierzy efektywności pracy pracowników, więc tak naprawdę nie wie, czy im ich brakuje, czy nie. Badani przedsiębiorcy zazwyczaj nie mają wykwalifikowanych działów HR, a jedynie działy kadr i płac. W związku z tym nie mają jasno zdefiniowanej strategii zarządzania zasobami ludzkimi. Ponadto u ponad 82 proc. przepytanych podmiotów nie ma przygotowanych opisów stanowisk wraz z listą obowiązków albo są one fikcyjne, stworzone np. tylko na potrzeby kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Ponadto aż 90 proc. badanych firm produkcyjnych nie ma przyjętego katalogu reguł dotyczącychwdrażania pracowników i nie szkoli nowo zatrudnianych osób. W efekcie często dochodzi do sytuacji, w których zatrudnieni nie dostają żadnej informacji o tym, co i w jaki sposób mają robić. To kończy się obustronną frustracją.
— Brak wdrożonej strategii zarządzania zasobami ludzkimi przyczynia się do braku pracowników lub niskiego poziomu ich kompetencji i zaangażowania. To jest klucz do zagadnienia braku rąk do pracy. Powszechna opinia o ich deficycie staje się często wymówką dla menedżerów, którzy w ten sposób racjonalizują wszelkie niepowodzenia w dziedzinach, za które odpowiadają — komentuje Marcin Wnuk, starszy konsultant i partner w Polskiej Firmie Doradczej.