Minister skarbu chce, ale nie może sam odwołać prezesa Kompanii Węglowej.
Związkowcy i środowisko bronią szefa koncernu.
Prawdziwą burzę wywołała zapowiedź Wojciecha Jasińskiego, ministra skarbu, o planach odwołania Maksymiliana Klanka, prezesa Kompanii Węglowej (KW), największego koncernu górniczego w Europie. Z formalnego punktu widzenia to nie minister skarbu, ale gospodarki ma prawo odwołać szefa KW. To on pełni rolę walnego spółki. Czyżby o tym szef MSP nie wiedział?
— Minister nie będzie odwoływał osoby, która nie jest w gestii resortu skarbu — mówi Marcin Mazurek, rzecznik MSP.
Piotr Woźniak, minister gospodarki, zaprosił prezesa Klanka na dziś na rozmowę.
— Minister nie będzie podejmował decyzji personalnych pochopnie. Oczekuje wyjaśnień. Dopiero po nich może zdecydować — mówi Aleksandra Sawicka z biura prasowego resortu gospodarki.
— Wojciech Jasiński ma poparcie prezesa PiS. Nie sądzę, aby rzucał słowa na wiatr — komentuje Tomasz Tomczykiewicz, lider PO na Śląsku.
Ruszą na stolicę?
Maksymilian Klank jest wyraźnie zaskoczony sytuacją. Nie tylko on.
— Zapowiedź odwołania prezesa KW wydaje się co najmniej dziwna. Widać, że ministrowie skarbu i gospodarki nie mogą się dogadać co do podziału kompetencji. Ktoś szuka pretekstu. Klank jest jednym z najlepszych fachowców w branży. Rolą związków nie jest wtrącanie się w sprawy kadrowe, ale chcemy wiedzieć, czemu ma to służyć — mówi Dominik Kolorz, szef górniczej Solidarności.
Według naszych informacji związkowcy nie wykluczają akcji protestacyjnych w stolicy, jeśli sytuacja się nie wyjaśni.
— Klank jest doktorem ekonomii, zna dobrze branżę, wyprowadził firmę na prostą. Jestem zaskoczony i oburzony zapowiedziami ministra — mówi Janusz Olszowski, prezes Gór- niczej Izby Przemysłowo-Han- dlowej.
9 lutego minister gospodarki, czyli WZA Kompanii Węglowej, zmienił skład zarządu koncernu: odwołał trzech członków KW, powołał nowych, m.in. Jana Dwojewskiego, byłego wiceprezydenta Gorzowa, rodzinnego miasta premiera Kazimierza Marcinkiewicza.
Było poparcie
Maksymilian Klank zachował wtedy fotel. Kieruje KW od marca 2003 r. Z wiarygodnych źródeł wiemy, że cieszył się dotychczas poparciem szefa rządu.
Ostatnie zmiany kadrowe w KW były uzgadnianie na najwyższym szczeblu. Do rady nadzorczej koncernu zostali powołani przecież ludzie z najbliższego otoczenia premiera: Lech Gorywoda, były prezydent Gorzowa Wielkopolskiego, rodzinnego miasta Kazimierza Marcinkiewicza, Grażyna Andrzejewska-Sroczyńska, która tworzyła tam ZChN, i Marek Rusakiewicz, działacz Solidarności z Gorzowa. W ostatnim czasie pojawiły się informacje prasowe o iskrzeniu na linii premier — Jarosław Kaczyński. Czy „sprawa Klanka” jest ich potwierdzeniem?



