MST robi biznes na symulowaniu badań

opublikowano: 28-08-2017, 22:00

Start-up przygotował symulator badań kardiologicznych. Szuka pieniędzy na rozwój i ekspansję w USA

Przed wprowadzeniem sondy do przełyku pacjenta w celu zobrazowania jego serca warto potrenować i nabrać wprawy. Z tego założenia wychodzi krakowska spółka Medical Simulation Technologies (MST), która opracowała symulator badania TEE, czyli echokardiografii przezprzełykowej. Dostała za niego kilka nagród w konkursach dla start-upów, przeprowadziła dziesiątki szkoleń dla polskich lekarzy, a w najbliższym czasie ma sprzedać pierwsze urządzenia klientom zza oceanu.

PRZEZ PRZEŁYK DO SERCA: Medical Simulation Technologies, w którym członkiem zarządu jest Kamil Kipiel, opracowało symulator echokardiografii przezprzełykowej. W Polsce chętnych do szkolenia się na nim nie brakowało, ale chętnych do kupna — owszem. Spółka liczy na popyt za oceanem.
Fot. ARC

— To pierwszy tego rodzaju symulator echokardiografii przezprzełykowej, oparty na danych z tomografii komputerowej prawdziwych pacjentów. Po prezentacji na międzynarodowych targach symulator wzbudził zainteresowanie m.in. przedstawicieli Columbia University. Do końca roku chcemy założyć spółkę w USA, rozglądamy się za pieniędzmi na ekspansję i marketing. Na tym etapie potrzebujemy około 4 mln zł — mówi Kamil Kipiel, członek zarządu MST.

Lata prac

Symulator to owoc kilkuletnich testów i badań prowadzonych w interdyscyplinarnym gronie pięciu wspólników MST: kardiologa zajmującego się naukowo interwencyjnym obrazowaniem serca oraz inżynierów, którzy opracowali projekt od strony medycznej, informatycznej, elektronicznej i mechanicznej. Ekipę pięciu wspólników spółki uzupełnia specjalista ds. rozwoju biznesu z dużym doświadczeniem w obszarze wdrożeń innowacyjnych rozwiązań do przemysłu.

— Nad projektem pracowaliśmy od siedmiu lat, początkowo na marginesie głównych zajęć. W ubiegłym roku symulator stał się już tak zaawansowany, że zdecydowaliśmy się założyć spółkę. Jego fundamentem jest oprogramowanie, pozwalające wykorzystywać dane z tomografii komputerowej prawdziwych pacjentów, co sprawia, że lekarze mogą uczyć się przeprowadzania badania w warunkach mocno zbliżonych do rzeczywistych — mówi Kamil Kipiel. MST chce sprzedawać symulator uczelniom medycznym i szpitalom, w których młodzi lekarze uczą się zawodu. — Liczymy zarówno na przychody ze sprzedaży i dzierżawy sprzętu, jak też licencji na oprogramowanie oraz opracowywanie nowych zestawów danych do symulacji medycznej, pochodzących z badań pacjentów. Nie oczekujemy, że zbudujemy biznes na polskich klientach. Celujemy raczej w rynki zachodnie, głównie w USA, gdzie pracujemy nad uzyskaniem patentu. Poza tym prowadzimy prace nad innymi symulatorami — mówi Kamil Kipiel.

Szukanie inwestora

Krakowski start-up przygotowuje kolejny symulator — tym razem służący do treningu wykonywanej pod kontrolą TEE małoinwazyjnej operacji zastawki mitralnej. — Współczesna kardiologia i kardiochirurgia zmierzają w kierunku coraz mniej inwazyjnych zabiegów, które są wykonywane na bijącym sercu. W rozwój nowych technologii zabiegowych inwestuje się obecnie setki milionów dolarów, a większości z nich nie da się wykonać bez obrazowania.Przygotowanie symulatora takich zabiegów to dla nas logiczny krok, jeśli wziąć pod uwagę, że mamy już symulator badania TEE, które jest niezbędne w trakcie takich operacji. Rozmawiamy też z dużymi producentami sprzętu medycznego, dla których możemy przygotowywać symulatory wykorzystujące ich urządzenia. Przygotowaliśmy już symulator dla amerykańskiej firmy Harpoon Medical, która produkuje sprzęt do operacji zastawki mitralnej — mówi Kamil Kipiel. Do tej pory spółka finansowała się z pieniędzy udziałowców, a także z nagród w konkursach dla start-upów — na przykład w ubiegłym roku jako jedna z dwóch polskich firm dostała nagrodę w konkursie Go Europe, organizowanym przez unijną agendę EIT, wspierającą innowacyjne firmy technologiczne, a w maju tego roku zajęła trzecie miejsce w konkursie Digital Healthcare Hackathon, który miał wyłonić najlepsze start-upy medyczne w Europie Środkowej. W tym roku firma była finalistą programu akceleracyjnego MIT Enterprise Forum (MITEF) Poland, zajęła też drugie miejsce w Europie w ramach konkursu EIT Health Catapult w obszarze digital health. — Rozglądamy się za finansowaniem. Pieniądze są potrzebne na sfinansowanie prac badawczo-rozwojowych, wkład własny przy realizacji projektów dotowanych z funduszy UE, a także marketing naszych urządzeń. Nie wykluczamy pozyskania kapitału z NewConnect, ale w grę wchodzi także współpraca z funduszami venture capital. Optymalnym rozwiązaniem byłby jednak nie inwestor finansowy, ale branżowy — producent sprzętu medycznego. Liczymy także na współpracę z firmami farmaceutycznymi, dla których ciągły rozwój kompetencji lekarzy jest jednym z priorytetów. Dobrym przykładem może być tu grupa Adamed, partner programu MITEF — mówi Kamil Kipiel.

Puls Innowacji
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE
×
Puls Innowacji
autor: Anna Bełcik
Wysyłany raz w tygodniu
Anna Bełcik
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

 

Rośnie wartość symulacji

Zgodnie z opublikowanymi w czerwcu prognozami firmy badawczej Meticulous Research, globalny rynek symulacji medycznej w ciągu najbliższych pięciu lat ma urosnąć o 15 proc. i w roku 2022 r. osiągnąć wartość 2,3 mld USD, czyli około 8,2 mld zł. Motorami wzrostu będą rosnące wydatki na całą ochronę zdrowia, wzrastające zapotrzebowanie na profesjonalistów medycznych i większa popularność zabiegów mikroinwazyjnych. Najwięcej pieniędzy na symulacje badań i zabiegów wydaje się w Ameryce Północnej. Największymi graczami na tym rynku są norweska firma Laerdal (od lat 60. produkująca m.in. Resusci Anne, najpopularniejszego na świecie fantoma do trenowania resuscytacji) i kanadyjska CAE, która zbudowała biznes na symulatorach lotów, ale na początku tej dekady mocno weszła w symulację medyczną. W Polsce inwestycje w branży rozkręciły się dzięki funduszom unijnym. W ramach programu Wiedza Edukacja Rozwój do sześciu uczelni medycznych trafiło ponad 120 mln zł na rozwój centrów symulacji. W tym roku uczelnie walczą o 83 mln zł na centra symulacji, kształcące pielęgniarki i położne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane