Multiagencja Polisy: start z kłopotami
Do przejęcia jest 200 mln zł składki brutto zebranej przez spółkę w 1999 r.
UWAGA: Danuta Wałcerz, prezes PUNU, przestrzega towarzystwa, które zdecydowały się przejąć poszczególne oddziały upadłej Polisy, przed jej bardzo „interesownymi“ dyrektorami. Według niej, spółki powinny poddać te placówki szczególnej kontroli. fot. Grzegorz Kawecki
Powołanie multiagencji przez dyrektorów kilku oddziałów upadłej Polisy opóźnia się z powodów organizacyjnych. Mimo to nowa struktura może być atrakcyjna dla nich ze względu na wysokość składki, którą zebrała Polisa w 1999 r. Gra toczy się o kwotę nawet 200 mln zł.
Pomysł powołania multiagencji na bazie oddziałów Polisy po raz pierwszy pojawił się tuż po odebraniu spółce licencji. Ostatecznie do porozumienia przystąpiła mniej niż połowa dyrektorów z 24 oddziałów regionalnych. Nowa firma będzie zajmować się sprzedażą polis na rzecz innych zakładów ubezpieczeń oraz pośrednictwem na detalicznym rynku usług kredytowych, leasingowych i faktoringu. Multiagencja ma spore szanse na sukces, bo po trzech kwartałach ubiegłego roku składka brutto zebrana przez Polisę wyniosła blisko 200 mln zł. Obowiązujące obecnie prowizje dla multiagentów wynoszą — w zależności od grupy ubezpieczeń — od kilku do 30 proc.
Egida prezesa Gutka
Według nieoficjalnych informacji, wstępne rozmowy przedstawicieli multiagencji z firmami ubezpieczeniowymi były prowadzone od ubiegłego roku. W negocjacjach — wbrew publicznym deklaracjom — uczestniczył także Stanisław Gutek, prezes Polisy. Rozpoczęcie działalności planowano na 1 stycznia, ale po naszej grudniowej publikacji prace utknęły w miejscu. Inicjatorzy powołania multiagencji nie złożyli jednak broni i sprawa posuwa się do przodu.
Pierwotne plany przewidywały zawiązanie spółki o kapitale akcyjnym 1 mln zł. Czy to założenie zostanie utrzymane — nie wiadomo, bo osoby zaangażowane w jej tworzenie odmawiają udzielenia jakichkolwiek informacji.
Niespokojny nadzór
Część portfela i struktur upadłej Polisy została już „zagospodarowana” przez działające na rynku firmy ubezpieczeniowe. Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń szacuje, że około dziesięciu spółek zdecydowało się przejąć poszczególne oddziały Polisy. Danuta Wałcerz, prezes PUNU, obawia się, że wcześniejsze kłopoty Polisy mogą zaszkodzić tym firmom, dlatego powinny one starannie kontrolować przejęte oddziały i ich management.
— W Polisie oddziały prowadziły własną politykę, w dużym stopniu niezależną od centrali. To była jedna z przyczyn jej upadku. Niestety, chęć zdobycia nawet 1-proc. udziału w rynku jest bardzo silna — uważa prezes PUNU.
PÓKI MY ŻYJEMY: Część dyrektorów upadłej Polisy nie zarzuciła pomysłu powołania multiagencji na bazie portfela oddziałów regionalnych.