Myjnie jak McDonald's

Paweł Janas
opublikowano: 2009-11-29 09:30

Samochód do mycia, woda do picia – z takim hasłem na ustach francuski pilot rajdowy tworzy w Polsce sieć myjni. Bez kropli wody.

Chce stworzyć sieć automyjni, które na motorynku będą tak rozpoznawalne, jak McDonald’s wśród zjadaczy hamburgerów. Nazywa się Xavier Panseri i jest francuskim pilotem rajdowym, zdobywcą tytułu Mistrza Polski.

Trzy ostatnie sportowe lata należały do niego. Wraz z kierowcą Bryanem Bouffierem w roku 2007, 2008 i 2009 zwyciężył w klasyfikacji generalnej Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Marzy o powtórce tego wyczynu w 2010 r. Spodobał mu się nasz kraj i ludzie. W 2008 r. postanowił zostać w Polsce na stałe. Lubi schabowego z ziemniakami i podsmażaną kapustę. Ale to nie kuchnia skłoniła go do przeprowadzki nad Wisłę. Magnesem jest biznes.

Mycie z dostawą do domu
Pomyślał tak: ile jeszcze mogę jeździć? 10-15 lat? A co potem? Pieniądze zarabiane na rajdach nie pozwalają spokojnie myśleć o przyszłości. Co innego własny biznes, najlepiej związany z samochodami. Z obliczeń wyszło, że można dobrze zarobić na myjniach. Ale nie tradycyjnych, których dziesiątki są w każdym dużym mieście.

Chciał czegoś oryginalnego. I tak za blisko milion złotych (własnych, bo banki odmówiły wsparcia) kupił na wyłączność licencję na prowadzenie w Polsce sieci myjni tzw. bezwodnych. Jak to działa?

Warszawa: Centrum Handlowe Arkadia. Małe wydzielone pomieszczenie na parkingu. Nie ma węży do mycia, rur, automatycznych szczotek, kranów z wodą. Napis: Autobella Myjnia Ekologiczna. Podjeżdża volkswagen golf. Podchodzi pracownik. W rękach szmatka z mikrofibry, wiaderko z kilkoma sprayami.

— Nie używamy wody, dzięki temu przy każdym myciu oszczędzamy od 60 do 200 litrów. Nasze produkty są w 70-90 proc. biodegradowalne Szmatkę wykorzystujemy do pucowania kilkaset razy. Po każdym użyciu pierzemy je w pralni, która używa wody z recyklingu. Nasze hasło brzmi: samochód do mycia, woda do picia — zachwala Xavier Panseri, właściciel sieci myjni Autobella.

Pomoże brak wody
Sieć to może na razie za dużo powiedziane. Xavier Panseri ma dwie stacjonarne myjnie w Warszawie oraz jedną mobilną, czyli samochód z ekipą dojeżdżającą do klienta. Docelowo własnych obiektów chce mieć cztery, pięć. Reszta będzie oparta na franczyzie. Liczy, że gdy pomysł chwyci i pojawią się kolejne myjnie, banki będą chętniej rozmawiać o kredycie na dalszy rozwój.

— Biznes zacznie na siebie zarabiać już pod koniec 2010 r. W ciągu pięciu lat zamierzam zbudować w Polsce sieć 100-150 myjni bezwodnych — deklaruje właściciel polskiej Autobelli.

Dlaczego ma się udać? Doświadczenia z Francji są zachęcające. 12 lat temu twórcy sieci Autobella wykorzystali fakt, że w niektórych regionach z powodu niedoborów wody władze zakazują okresowo tradycyjnego mycia aut. Po kilku latach okazało się, że wodę chcą oszczędzać także we Włoszech, Szwajcarii, Hiszpanii, Maroku i Kanadzie. W sumie na świecie działa już około 100 myjni Autobella.

— Badania wykazały, że za trzy cztery, lata także Polska może mieć problemy z dostępnością wody — twierdzi Xavier Panseri.

To nie wszystko. Podkreśla, że jego rodacy myją auto średnio raz na dwa, trzy miesiące. Polacy ze względu na brzydszą pogodę i słaby stan dróg — zwykle raz w miesiącu.

— Poza tym po naszym myciu nie ma zacieków, a zimą tuż po wyjeździe z myjni nie zamarzają drzwi — dodaje Xavier Panseri.

Charakter i dziewczyny
Ludzie, którzy go znają, twierdzą, że komu jak komu, ale Xavierowi biznes musi się udać.

— Zawsze bardzo wcześnie wstaje. Tacy ludzie są z reguły bardzo pracowici i wiedzą, czego w życiu chcą. Umie postawić na swoim, co było widać, gdy zażarcie dyskutował z Bryanem Bouffierem — mówi Bogdan Młynarczyk, dyrektor generalny Gefco Polska, firmy, która w latach 2007-08 była głównym sponsorem francuskich kierowców.

Pomysł na biznes przypadł też do gustu ludziom z motobranży.

— Najbardziej podoba mi się wersja mobilna. Przyjeżdża ekipa i myje samochód w garażu czy na podwórku. To dobre rozwiązanie dla zabieganych ludzi, którzy nie mają czasu czekać pół godziny w kolejce do tradycyjnej myjni — mówi Romuald Chałas, prezes Automobilklubu Polskiego.

Rywale i koledzy z rajdowych tras podkreślają, że atutem Xaviera jest jego charakter.

— Jest bardzo otwarty i bardzo łatwo nawiązuje kontakty. Nie ma w nim zawiści o sprawy sportowe, co zdarza się innym kolegom. Dlaczego został w Polsce?. Kiedy odnosi się zwycięstwa kilka razy z kolei, kraj musi się dobrze kojarzyć. Poza tym, sportowe sukcesy w Polsce pomogły mu nawiązać kontakty biznesowe — mówi Michał Kościuszko, polski kierowca rajdowy, syn Jana, znanego restauratora i także rajdowca.

Sam Xavier Panseri dodaje, że poza sportem i biznesem trzymają go w Polsce... wyjątkowo ładne dziewczyny.

— Chcę się tu ożenić — śmieje się francuski rajdowiec.