Mzyk pełen troski o Yawal

Zbigniew Kazimerczak
opublikowano: 2008-10-14 06:43

Wszystko wskazuje na to, że notowany na giełdzie producent profili aluminiowych rozpocznie niebawem redystrybucję do swoich akcjonariuszy pieniędzy zebranych w trakcie ubiegłorocznej emisji. A chodzi o niebagatelną kwotę 72 mln zł.

Pieniądze miały pójść na akwizycję, ale od blisko roku leżą na różnego rodzaju lokatach. Zwrot pieniędzy z emisji do akcjonariuszy to inicjatywa Edmunda Mzyka, głównego właściciela Yawalu, kontrolującego ponad połowę kapitału. Na początek zgłosił pomysł skupu i umorzenia akcji własnych. Zajmie się tym walne zgromadzenie 31 października. Jak dużego buy backu można się spodziewać?

- To zależy od tego, ile akcji zostanie wystawionych na sprzedaż. Spółka jest gotowa na przejęcie 20 proc. kapitału. Na tyle zezwalają przepisy. Jeśli niektóre fundusze w tych niepewnych czasach będą chciały wyjść z inwestycji w Yawal, będą mieć taką możliwość – mówi Edmund Mzyk.

O tym dlaczego Yawal nie może przejąć dużej tłoczni i jakie są zarysy strategii przygotowywanej właśnie przez zarząd spółki, dowiesz się z wtorkowego wydania Pulsu Biznesu.