„n”-ka wsparła wyniki Grupy TVN

MEW
opublikowano: 14-05-2012, 00:00

Platforma satelitarna przyda się w trudnych czasach dla telewizyjnego rynku reklamowego.

Grupa ITI, a potem grupa TVN przez lata inwestowały ciężkie pieniądze w platformę „n”, która ciągnęła w dół wyniki koncernów. Paradoksalnie, gdy TVN prawie sfinalizował umowę sprzedaży „n”-ki (formalnie chodzi o stworzenie joint venture z Canal Plus), wyniki platformy satelitarnej wyróżniły się na plus w bilansie grupy. Platforma satelitarna „n” zwiększyła przychody o 16 proc., do 205 mln zł w pierwszymkwartale tego roku. Porównywalnie wzrosła liczba klientów. Przychody z segmentu telewizyjnego spadły o 1 proc., do 356 mln zł. Segment online stracił 3 proc. rok do roku.

— Chyba po raz pierwszy „n”-ka napędza dynamikę przychodów grupy TVN. Kurczą się przychody z nadawania telewizyjnego, wpływy z nowych mediów spadły pierwszy raz od trzeciego kwartału 2009 r. Wyniki „n”-ki będą ograniczać erozję przychodów grupy — mówi Andrzej Knigawka, analityk ING Securities. Wzrost odbył się kosztem rentowności — EBITDA, która na poziomie grupy spadła o 15 proc. do 99 mln zł.

Obarczony ogromnym zadłużeniem TVN pozbywa się po kolei aktywów uważanych przez lata za strategiczne. Spółka zamierza rozwijać się poprzez inwestycje w kanały tematyczne, sporo mówi o TVN Player, oferującym treści telewizyjne w internecie.

— Naszym celem jest dalszy organiczny wzrost, nie planujemy żadnych akwizycji — mówi Markus Tellenbach, prezes grupy TVN.

Tymczasem wciąż jeszcze mocna ekspozycja na płatną dystrybucję kontentu w ramach platformy satelitarnej i segment online zmniejsza zależność grupy TVN od obszaru telewizyjnego, narażonego na dużą zmienność zależną od koniunktury. To ważne zwłaszcza teraz, gdy TVN przedstawił dość pesymistyczny obraz drugiego kwartału na telewizyjnym rynku reklamowym. Podtrzymał jednak deklaracje, że rynek reklamy tv i wyniki segmentu telewizyjnego grupy będą w tym roku na ubiegłorocznym poziomie.

— Sprzedaż Onetu jest podyktowana chęcią zmniejszenia wysokiego długu. Wiele zadłużonych spółek medialnych z regionu uznaje za priorytet zmniejszenie zadłużenia w niepewnych czasach. To samo dotyczy CME czy Cyfrowego Polsatu — mówi Andrzej Knigawka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MEW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu