Na backup stać i mniejsze firmy

Kamil Kosiński
opublikowano: 2004-03-31 00:00

Wydatki na systemy backupowe mogą być kosmiczne. Na podstawowe rozwiązania wystarczy jednak 10 tys. zł.

Tylko nieliczne polskie firmy korzystają z zapasowych centrów przetwarzania danych. To praktyka popularna wśród naprawdę dużych przedsiębiorstw. Wiadomo, jeśli firma jest naprawdę duża, to nawet mały przestój systemu IT może przynieść ogromne straty, np. poprzez wstrzymanie sprzedaży czy zniechęcenie klientów, którzy mogą odejść do sprawnie działającej konkurencji. Korzystanie z tak kosztownej opcji jest więc uzasadnione ekonomicznie. Właściwie jednak nie wiadomo, jakie wydatki na tworzenie kopii zapasowych mają sens. Mówi się, że koszt systemu backupowego — niezależnie od jego skali — jest wysoki. Często jednak, po pierwszej awarii, w której by się przydał, okazuje się, że straty są dużo większe od ewentualnej inwestycji.

— W wielu firmach nikt sobie nie uświadamia ważności informacji przechowywanych w systemach IT. Dopiero w przypadku awarii okazuje się, jak cenne to dobro — zastrzega Radosław Krasuski, konsultant ze Ster-Projektu.

Zdaniem integratorów, świadomość problemu jest jednak coraz powszechniejsza. Zagadnienie dostrzega się nawet w małych z informatycznego punktu widzenia spółkach — takich z 20 pecetami i jednym serwerem. Tym bardziej że najprostsze rozwiązania są w ich zasięgu finansowym.

— Napęd taśmowy i podstawowe oprogramowanie do backupu to odpowiednio 4 i 3 tys. złotych. Zakładając, że backup robi się z każdego dnia roboczego i po zakończeniu tygodnia zostawia tylko ostatnią z 5-7 kopii, potrzeba jeszcze kilkunastu taśm do zapisywania danych. Jedna kosztuje 30-60 zł — informuje Krzysztof Milcarz, kierownik działu sprzedaży Lumeny.

Jego zdaniem, największą zaletą, choćby prostego, systemu backupowego jest szybkość odtworzenia danych. Aby odzyskać utracone przy okazji jakiegoś niecodziennego zdarzenia informacje, wystarczy zaledwie kilka godzin.

— Znacznie trudniej odzyskać dane, gdy nie ma się kopii zapasowej. Co prawda, są firmy zajmujące się odzyskiwaniem informacji z uszkodzonych twardych dysków, ale ich praca też kosztuje. Poza tym nie gwarantują one odzyskania 100 proc. danych, a i nie są tego w stanie zrobić od ręki. Tymczasem są pewne daty związane ze składaniem dokumentów rozliczeniowych do urzędów skarbowych i nie można wtedy nie mieć dostępu do pewnych informacji przechowywanych w systemach IT — tłumaczy Krzysztof Milcarz.