Na boom musimy jeszcze poczekać

Marta Biernacka
opublikowano: 2004-06-21 00:00

Firmy powoli likwidują stołówki pracownicze, a zarządzanie budynkami oddają w ręce ekspertów. Outsourcing usług rozwija się, ale stopniowo.

Sodexho rozpoczęło działalność w Polsce w 1993 r. na fali nowych globalnych inwestycji spółki matki — francuskiego Sodexho Alliance.

— Polska była dużym rynkiem zbytu. Poza tym obecni w niej byli zagraniczni klienci Sodexho. To były główne przyczyny ulokowania spółki w tym kraju — mówi Gilles Poirieux, dyrektor generalny Sodexho Polska.

Według niego, początki działalności Sodexho w Polsce przypominały zapasy.

— Nie było wtedy w ogóle koniunktury na usługi kateringowe. W firmach i zakładach pracy funkcjonowały tradycyjne stołówki pracownicze. Na naszą ofertę odpowiadały tylko zagraniczne przedsiębiorstwa działające w Polsce — wspomina Gilles Poirieux.

Spółka postanowiła zastosować metodę określaną zwrotem business to business. Pracownicy firmy kontaktowali się bezpośrednio z potencjalnymi klientami, odwiedzali szefów przedsiębiorstw i przedstawiali ofertę Sodexho.

Usługa szyta na miarę

Spółki z Grupy Sodexho przyjmują strategię rozwoju w zależności od specyfiki kraju.

— W Polsce postanowiliśmy zaoferować klientom kompleksową usługę, nazwaną multiserwis. Dlaczego? Tu firmy są bardziej otwarte na outsourcing usług niż Europa Zachodnia. Tam przedsiębiorstwa są od dawna zorganizowane od A do Z, nie potrzebują outsourcingu — tłumaczy Gilles Poirieux.

1997 rok zaowocował wprowadzeniem przez firmę nowego rodzaju usług — zarządzania nieruchomościami.

— Obiekty pod naszą opieką funkcjonują jak dobrze zorganizowane hotele. Klient otrzymuje w pakiecie wszystko, od utrzymania czystości, po obsługę techniczną, ochronę, utrzymanie terenów zielonych — mówi Gilles Poirieux.

W 2000 r. firma rozszerzyła działalność i zaczęła inwestować w sektor szpitali.

Za lat parę...

Na przełomie 2004 i 2005 r. So- dexho będzie realizować 20 nowych kontraktów i zamierza stworzyć 300 nowych miejsc pracy. Obecnie firma zatrudnia 1454 osoby.

— Liczba klientów stopniowo się powiększa, jednak nasza organizacja w Polsce jest ciągle w tyle w porównaniu z naszymi odpowiednikami z Europy Zachodniej, Czech czy Węgier — stwierdza Gilles Poirieux.

Dyrektor Sodexho liczy m.in. na wzrost sprzedaży w sektorze zarządzania nieruchomościami, choć tu na rynku jest spora konkurencja. Na szpitale i kontrakty z administracją publiczną jest jeszcze za wcześnie.

— To będą potencjalni odbiorcy za 5-10 lat, gdy poprawi się stan finansów publicznych i ogólna sytuacja ekonomiczna kraju — mówi Gilles Poirieux.

Według niego, na boom w usługach kateringowych trzeba będzie jescze trochę poczekać. Obecnie w jego rozwoju przeszkodą są głównie mało zasobne portfele pracowników oraz brak dofinansowania do posiłków ze strony pracodawców. Jednak coraz więcej z nich zaczyna rozumieć, że restauracje to jedno z narzędzi biznesu.

— Firmy coraz częściej zdają sobie sprawę, że restauracja, tak jak recepcja, wystawia firmie świadectwo i jest jej wizytówką. Część z nich jednak nie rozumie, na czym polega nasza działalność. Pracownicy firm nie będą chcieli korzystać z posiłków, jeśli ich cena nie będzie przystępna — stwierdza Gilles Poirieux.

Dodaje, że ma nadzieję, iż koniunktura na usługi outsourcingowe będzie wzrastała w Polsce wraz z poprawą sytuacji ekonomicznej.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface