Tranzytowe położenie Polski daje spore możliwości skorzystania z interconnectora Rostock-Trelleborg. Na jego budowie możemy nawet zyskać.
Eksperci z branży gazowej podkreślają, że nie jest jeszcze za późno, żeby Polska również mogła skorzystać z powstania interconnectora Rostock-Trelleborg.
— Należy usytuować południową końcówkę tego rurociągu na Wybrzeżu, w okolicach Niechorza. Będzie to trudne, ponieważ zderzą się interesy Polski i Niemiec. Warto jednak o to walczyć, ponieważ w Polsce mogłaby powstać wówczas druga w Europie giełda gazowa — twierdzi anonimowy przedstawiciel firmy zainteresowanej udziałem w budowie interconnectora.
Jest jednak jedno ale.
— Musimy przekonać Gazprom do uczestniczenia w tym przedsięwzięciu. Ale po naszej stronie — uważa Józef Sobolewski, dyrektor w EDS Polska.
Aby interconnector powstał, Niemcy zmuszeni są budować rurociąg wysokiego ciśnienia z Bernau do Rostocka. Jest to znacznie większa odległość niż np. odcinek z Niechorza do linii, wzdłuż której przebiega rurociąg jamalski. Jest też inne rozwiązanie, które zakłada wykorzystanie mającego powstać połączenia gazociągowego Bernau-Szczecin.
— Rosyjski gaz z pierścienia berlińskiego mógłby być transportowany do interconnectora w Polsce — mówi Józef Sobolewski.
Do pierścienia berlińskiego ma też dojście gaz norweski. To umożliwia konkurencję cenową. Nie dziwi więc fakt, że udziałem w przedsięwzięciu zainteresowany jest Bartimpex i Naftowo-Gazowe Przedsiębiorstwo Budowlano-Montażowe Karpaty.
Aleksander Gudzowaty, właściciel Bartimpexu, odmówił komentarza w tej sprawie.
— Kilka miesięcy temu byliśmy zainteresowani budową tego gazociągu. Nikt w Polsce poważnie nie podszedł do tego przedsięwzięcia i koncepcja nie ujrzała światła dziennego. Nie wykluczam jednak udziału Karpat w takim przedsięwzięciu na terenie Niemiec. Budowa rurociągów jest przecież naszą statutową działalnością — mówi Stanisław Małyska, prezes Karpat.
Akcjonariuszem Karpat jest jedna z największych niemieckich firm budujących rurociągi PPS Pipeline Systems. Ma 60 proc. jego akcji.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prowadzone są negocjacje, mogące przesądzić o udziale Karpat w budowie interconnectora.
OKIEM DRUGIEJ STRONY
Projekt Baltic Gas Interconnector jest konkurencyjny wobec Baltic Pipe. O trafności naszego rozwiązania świadczy jednak to, że zmobilizowało ono konkurencję i przyśpieszyło prace nad innymi podobnymi projektami gazowymi w Europie. Z tego, co wiem, jest ich łącznie z Baltic Pipe cztery. To, że PGNiG ma już podpisane umowy: konsorcjalną i handlową, z partnerem duńskim i norweskim jest naszym atutem w rywalizacji z konkurencją na tym etapie prac.
Andrzej Lipko prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa