Na budowie interconnectora nie musimy stracić

Anna Bytniewska
opublikowano: 05-12-2001, 00:00

Tranzytowe położenie Polski daje spore możliwości skorzystania z interconnectora Rostock-Trelleborg. Na jego budowie możemy nawet zyskać.

Eksperci z branży gazowej podkreślają, że nie jest jeszcze za późno, żeby Polska również mogła skorzystać z powstania interconnectora Rostock-Trelleborg.

— Należy usytuować południową końcówkę tego rurociągu na Wybrzeżu, w okolicach Niechorza. Będzie to trudne, ponieważ zderzą się interesy Polski i Niemiec. Warto jednak o to walczyć, ponieważ w Polsce mogłaby powstać wówczas druga w Europie giełda gazowa — twierdzi anonimowy przedstawiciel firmy zainteresowanej udziałem w budowie interconnectora.

Jest jednak jedno ale.

— Musimy przekonać Gazprom do uczestniczenia w tym przedsięwzięciu. Ale po naszej stronie — uważa Józef Sobolewski, dyrektor w EDS Polska.

Aby interconnector powstał, Niemcy zmuszeni są budować rurociąg wysokiego ciśnienia z Bernau do Rostocka. Jest to znacznie większa odległość niż np. odcinek z Niechorza do linii, wzdłuż której przebiega rurociąg jamalski. Jest też inne rozwiązanie, które zakłada wykorzystanie mającego powstać połączenia gazociągowego Bernau-Szczecin.

— Rosyjski gaz z pierścienia berlińskiego mógłby być transportowany do interconnectora w Polsce — mówi Józef Sobolewski.

Do pierścienia berlińskiego ma też dojście gaz norweski. To umożliwia konkurencję cenową. Nie dziwi więc fakt, że udziałem w przedsięwzięciu zainteresowany jest Bartimpex i Naftowo-Gazowe Przedsiębiorstwo Budowlano-Montażowe Karpaty.

Aleksander Gudzowaty, właściciel Bartimpexu, odmówił komentarza w tej sprawie.

— Kilka miesięcy temu byliśmy zainteresowani budową tego gazociągu. Nikt w Polsce poważnie nie podszedł do tego przedsięwzięcia i koncepcja nie ujrzała światła dziennego. Nie wykluczam jednak udziału Karpat w takim przedsięwzięciu na terenie Niemiec. Budowa rurociągów jest przecież naszą statutową działalnością — mówi Stanisław Małyska, prezes Karpat.

Akcjonariuszem Karpat jest jedna z największych niemieckich firm budujących rurociągi PPS Pipeline Systems. Ma 60 proc. jego akcji.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prowadzone są negocjacje, mogące przesądzić o udziale Karpat w budowie interconnectora.

OKIEM DRUGIEJ STRONY

Projekt Baltic Gas Interconnector jest konkurencyjny wobec Baltic Pipe. O trafności naszego rozwiązania świadczy jednak to, że zmobilizowało ono konkurencję i przyśpieszyło prace nad innymi podobnymi projektami gazowymi w Europie. Z tego, co wiem, jest ich łącznie z Baltic Pipe cztery. To, że PGNiG ma już podpisane umowy: konsorcjalną i handlową, z partnerem duńskim i norweskim jest naszym atutem w rywalizacji z konkurencją na tym etapie prac.

Andrzej Lipko prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu