Na debaty jeszcze trochę poczekamy

Jacek Zalewski
22-06-2010, 00:00

Sztaby Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego nie czekały, aż Państwowa Komisja Wyborcza skompletuje wyniki pierwszej tury prezydenckiego głosowania. Dosłownie od pierwszych minut rozpoczęły umizgi do Grzegorza Napieralskiego, który nagle awansował do rangi męża stanu. Klasa polityczna naiwnie sobie wybraża, że przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej niczym jakowyś hetman rzuci 4 lipca swoje hufce dla wsparcia jednego z rywali w drugiej turze. Faktem jest, że pięć lat temu coś takiego się zdarzyło — Andrzej Lepper wydał hasło, ale ówczesny elektorat Samoobrony i bez wezwania wodza był zdecydowany zagłosować przeciwko Donaldowi Tuskowi, wybierając Lecha Kaczyńskiego jako mniejsze zło. Dzisiaj wyborcy SLD także samodzielnie wiedzą co robić — znaczna część w ogóle sobie drugą turę odpuści, a głosująca reszta w większości uzna, że dla niej złem większym byłby jednak ewentualny prezydent Jarosław Kaczyński.

Bez bezpośrednich spotkań obu pretendentów w telewizji nie może się obyć, ale na razie nikt nie ma pojęcia, kiedy debaty się odbędą i na jakie tematy. Kompromis będzie niełatwy, ponieważ sztaby doskonale znają słabsze i mocniejsze punkty — zarówno swoje, jak i przeciwnika. Dlatego wręcz zdumiewa naiwność ekipy PO, że Jarosław Kaczyński zgodzi się np. na debatę z Bronisławem Komorowskim w… Dniu Ojca. W tej akurat kategorii marszałek Sejmu na łopatki rozkłada prezesa PiS, który przy akcie głosowania musi się wizerunkowo posiłkować dzieckiem pożyczonym od bratanicy. W związku z tym debat możemy się spodziewać dopiero w ostatnim tygodniu przed 4 lipca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Na debaty jeszcze trochę poczekamy